Wpis z mikrobloga

Bezmyślność ludzka mnie dobija czasem. Po lesie u mnie latał królik, taki zwykły hodowlany, ktos go wywalił pewnie. Próbowałem go złapać bo na wolności dlugo nie pożyje ale uciekał. Poprosilem o pomoc mi znajomą co u weterynarza pracuje, w końcu pod siatką zwiał na jedna posesje co małżeństwo lekarzy mieszka.
Dzwonię ale nikt nie odbiera, musialem do pracy iść wiec poszedlem wieczorem i mówię w jakiej sprawie.
Facet do mnie, że no był królik i go złapał. Mówię, że chciałem go do weterynarza zabrać bo nie wiadomo w jakim stanie trzeba go zbadać. On mówi, ze ok ale teraz wychodzi za godzinę będą - to dalem mu numer do tej znajomej bo ma transporter itp to go weźmie.
Typ nie zadzwonił, dopiero rano i mówi do niej, że wie Pani co, ale dzis wnuk przyjezdza dwuletni to on by miał frajdę z tego królika. Ona mu tłumaczy, ze taki królik to nie zabawka, pewnie ma robaki, pelno kleszczy a poza tym taki królik ma slabe serce, może ze stresu umrzeć i powinien byc trzymany w towarzystwie innego. O zagrozeniu dla dziecka malego nie ma co wspominać. Chlop, ze da sobie radę i nara.
Przypominam że lekarze.

Minęły cztery dni telefon- oni tego królika oddadzą jednak.

Królik ledwo żywy, apatyczny i wyglądał jakby ktoś go niezle sponiewierał. Znajoma zabrała go do lecznicy leki, kroplówka, rentgen, kilkaset zł trzeba wydać, nie wiadomo co jadł i poobijany jak po wojnie, futro wytargane (w lesie ewidentnie tak nie wyglądał). Oczywiście po informacji o kosztach- to nie nasz królik i my go nie chcemy ani grosza nie dołożą.

Wiecie- wnuczek sie pobawił i nara.

A potem się dziwić, ze tyle zwierząt po schroniskach siedzi
#zwierzaczki #zwierzeta #kroliki #ludzietodebile
  • 87
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@dzieju41: dlatego ostatnio doszedłem do wniosku, że ludziom nie warto odpuszczać i pobłażać bo się pacany niczego nie uczą a tak przynajmniej jest jakaś sprawiedliwość dziejowa
  • Odpowiedz
@kwark64: Wszystko opiera się na niepotwierdzonym założeniu, że to królik hodowlany i ktoś go wyrzucił. Oczywiście to bardzo prawdopodobne, bo jak rozumiem królików "na wolności" jest bardzo mało, więc królik rzeczywiście mógł po prostu zwiać, ale skoro nie zna się jego przeszłości i próbuje brać za niego "odpowiedzialność", a później zarzuca się komuś innemu "nieodpowiedzialność", to trochę zalatuje hipokryzją.

Taki zalążek bambinizmu, bo to jednak zwierzę, które i tak skończy
  • Odpowiedz
@Serghio: no a gdzie miałem dac królika jak nie do weterynarza? Królik bedzie doleczony i znaleziony mu dom nowy wiec nie rozumiem co było zrobione zle? Mial zdechnąć w tym lesie albo zostać zagryziony przez psy ktorych pełno lata tam (to lasek osiedlowy między blokami)
  • Odpowiedz