Wpis z mikrobloga

@mystery_26: On już ze zmianą życiowych priorytetów i wartości pogodzon, a nawet się w tym rozmakował. Koniec z Il Predestinato, koniec z pędem wygłodniałego drapieżnika za upragnioną metafizyką zwycięstwa. Teraz to po prostu kierowca Ferrari, upajający się wciąż nienaruszalną pozycją pierwszego i docelowego kierowcy Ferrari, smakosz życia high-life + influencer + modysta + mąż pani Leclerc + ojciec Psiecka, a wkrótce zapewne swoich własnych.
Jak przejdzie na emeryturę, to państwo
  • Odpowiedz
to wy się z Russella śmiejecie że "p---a", a on przez całą karierę wydrapuje sobie ręcę do krwi i nie przestaje wydrapywać, żeby udowodnić Wolffowi że jest tym pierwszym kierowcą Mercedesa i dla Mercedesa godnym, a i tak ciągle jakby brakuje tych milimetrów.

Ferrari wprawdzie zesłało męki na Leclerca, ale za to jakie wygodne i komfortowe siedzisko do doświadczania tych męk mu wyścieliło.
To cierpienie dla Leclerca ma luksusowy i świetnie wizerunkowo
  • Odpowiedz
@mystery_26: a jaka alternatywa dla LEC? Mercedes? Tutaj jeśli ktos ma dołączyć to VER. McLaren? Raz sezon wyszedl. Teraz nie sa nawet lepsi od Ferrari.
Red Bull to chyba co mial dobre to pokazał.
Wiadomo, żarty z Ferrari co roku. Ale kiedys odpalą. A LEC chociaz sobie miejsce zaklepał na długo.
Zawsze sa w czubie.
Leclerc jest skazany na Ferrari. Bo jakby pewnie odszedł to by wyszło jak z HAM
  • Odpowiedz
  • 0
@rydzo: ale jego kontrakt się nie kończy jeszcze. Rozumiem że chce być w ferrari, nawet dyskutowali o dożywotnim kontrakcie podobno. Ale faktem jest że Toto go chciał u siebie już jakiś czas temu, wtedy Kimi byłby w jakimś Williamsie a Leclerc miałby w tym roku pierszwego majstra. Myślę że w końcu wyczeka swojego roku w ferrari
  • Odpowiedz