Wpis z mikrobloga

@Nadia_: Też dla mnie to dziwne, że ktoś komuś kredyt spłaca xD Jak kredyt jest mój to normalnie rachunki na pół a rata to tylko mój problem i mamy win win. Druga polowka nie płaci landlordów wiec jest do przodu i jak jest zaradna to sobie zrobi poduszkę finansową, a ja w razie niewypału wypraszam ją za drzwi i mam swoje mieszkanie, a nie że ktoś mi się będzie upominał
  • Odpowiedz
@KiroNiro: No i ma rację babka, to facet ma transakcyjne podejście do związku. Zrozumiałe jest zrzucanie się na czynsz i media ale dopóki nie ma praw do nieruchomości to po prostu będzie mu spłacac kredyt, a jak facet powie 'żegnaj Gienia świat się zmienia' to zostaje z niczym.
  • Odpowiedz
@KiroNiro: U mnie sytuacja wygląda tak, że mamy dwa mieszkania (ja mam swój kredyt a mój różowy pasek ma swój). Mieszkamy u niej. Moje jest wynajmowane. Sumujemy rachunki związane z obydwoma mieszkaniami i dzielimy to na pół (oczywiście uwzględniamy też to, że na moje konto wpływa kwota za wynajem). Przez rok było tak, że mieszkaliśmy w moim mieszkaniu a różowego było wykańczane. Wtedy każdy płacił swój kredyt (jej był mniejszy)
  • Odpowiedz
@podjad3k: sam się jebnij, jak się szuka współlokatora to trzeba postawić jasno sprawę. Szukam współlokatora do mojego mieszkania i rozliczamy się jak współlokatorzy i tyle. Każdy sobie sam gotuje, oddzielna półka w lodówce i spoko. Niektórym takie "związki" pasują. No spoko. Ja tam dalej wychodzę z założenia, że lepszy facet gołodupiec i wspólny dorobek niż taki co ma jakiś majątek i cię rozlicza z każdego grosza. Szkoda młodości na takie
  • Odpowiedz
@KiroNiro: W czym problem?

Pytanie, jakie on ma zamiary w stosunku do niej? To jest kluczowe w tym zagadnieniu. Z jednej i drugiej strony "bycie razem", czy wspólnego mieszkania, nie mając na w uwadze w przyszłości bycia ze sobą w sposób sformalizowany, jest moim zdaniem nieco oszukiwaniem drugiej strony. Chyba, że mają to jasno zakomunikowane.

Jak rozumiem małżeństwem nie są, natomiast jeśli mieszkanie zakupił przed ślubem to i tak w przypadku
  • Odpowiedz
@KiroNiro: no ale to wy chcecie "tradycyjnej rodziny" i "tradycyjnej zony" a później jak zwykle okazuje się ze jesteście golodupcami-nieudacznikami których nie stać nawet na zapewnienie dachu nad głową xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
wiec finalnie jojczycie ze kobieta nie chce jednoczesnie pracowac, zajmowac sie domem i jeszcze rodzic dzieci xDDDDDDDDDDDDD
a no i oczywiscie jeszcze krolewiczem, ktory ma dwie lewe raczki i srednio potrafi cokolwiek ugotowac poza parówkami z mikrofali
  • Odpowiedz
Potem nie jest już tak kolorowo, obudzić się w wieku 40 lat bez własnego mieszkania to musi być bolesne.


@Nadia_: no weź to napisz tym wszystkim co wynajmują całe życie... xD

i może dziewczyny mają pik w wieku 20 lat ale jak ktoś reprezentuje sobą coś więcej to raczej w wieku 40 lat zarabia więcej i stać go/ją na więcej ;3
  • Odpowiedz
również dobrze mogą mieszkać na wynajmowanym, płacić solidarnie po połowie landlordowi, a on by wynajął swoje mieszkanie komuś i cała kasę brał dla siebie. A że akurat ujął to w tej sposób, że to połowa raty, to babka myśli, że spłaca mieszkanie.


@Kexu: Z pewną różnicą, że jakby wynajmowali to ona miałaby tyle samo do powiedzenia w kwestii lokalizacji, wielkości mieszkania, miała prawo sobie je urządzać wg. tego jak chce.
  • Odpowiedz
@Nadia_: nie jest tak jak mówisz - jeśli tworzą rodzinę w świetle prawa (pod jednym dachem i wspólnie gospodarują) to ona wpłacając na raty ma prawo do proporcjonalnej części nieruchomości.
Nie płaci za nic
Jeśli planuje jakiś długoterminowy związek to chyba powinni i tak mieć jakąś wspólnotę częściową przynajmniej na cześć kosztów.
Tak wygląda życie większości ludzi którzy nie wygrali życia mając gigantyczne pieniądze
  • Odpowiedz
@Nadia_: jaką znowu rację? ( ͡° ͜ʖ ͡°) jakie to niby cudze mieszkanie? jak jej się nie podoba że nie ma praw to zapraszamy przed ołtarz albo do Urzędu Stanu Cywilnego


@conamirko: po zawarciu małżeństwa i tak to mieszkanie nie wejdzie do majątku wspólnego, tylko będzie składnikiem majątku osobistego mężczyzny. Nic się nie zmieni w kontekście jego własności.
  • Odpowiedz