Wpis z mikrobloga

#krakow #referendum tak sobie myślę, i ta kampania aby olać referendum to w sumie idiotyzm, bo jak potrzeba tam ~27% frekwencji, to Ci co są za Tobą nie pójdą na referendum, przez co opozycja ma większą szansę na odwołanie, ponieważ Ci co pójdą zagłosować, oddadzą głoś za odwołaniem, dzięki czemu nawet mniejszość może odwołać prezydenta xD
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mikszu: Śmieszniej jest jak porówna się z frekwencją z 2024 w Krakowie, oznacza to że odwołali go prawie wszyscy co poszli na wybory w 2024.
  • Odpowiedz
@mikszu: Nie jest idiotyzmem, to jedyna sensowna opcja w tej sytuacji politycznej. Tak jest skonstruowane referendum. Na referenda zawsze chodzi mniej ludzi niż na wybory.
Przy założeniu, że potrzebna jest 27% frekwencji i to jest wieksza szansza że jednak się ze zwolenników odwołania pojawi się mniej niż frekwencyjne 27% niż uzbierają drugie tyle przeciwników
  • Odpowiedz
@printf: w słupsku paręnaście lat temu był taki objaw schizofrenii. bo referendum w sprawie odwołania miejscowego prezydenta odbywało się w tym samym miesiącu, co referendum w sprawie odwołania gronkiewicz-walc w warszawie. tyle, że nasz prezydent miasta nie był z PO, i właśnie PO chciało go odwołać.

w rezultacie w telewizji ogólnopolskiej widzieliśmy kampanię, że nie warto robić referendum, bo to są niepotrzebne koszty, a władzę będzie można zmienić w normalnych
  • Odpowiedz
@Menel-san: I tak samo około 1/4 wybiera prezydenta. Gdzieś w granicach 50-60% chodzi zazwyczaj na wybory.
Tak referenda nie powinny działać. Wyobraź sobie sejm, gdzie do przegłosowania potrzeba 231 głosów, ale do ważności głosowania potrzeba 250. To przecież wtedy opozycja może praktycznie torpedować wszystko po prostu nie głosując.
Przykład Krakowa pokazuje jaki to absurd. 96% za odwołaniem, bo przeciwnicy liczyli na to że nie uzbiera się frekwencja
  • Odpowiedz