Wpis z mikrobloga

Ehh Mireczki, wypiłem sobie właśnie trochę wieczorową porą i wzięło mnie na potężne feelsy...

Siedzę tak i strasznie tęsknię za czasami gimbazy. Za tą totalną wolnością i pewnego rodzaju stabilnością, której wtedy w ogóle nie potrafiliśmy docenić. Oddałbym wiele, żeby moim największym życiowym problemem znów była nieodrobiona praca domowa na rano albo sprawdzian z pszyrki. A dzisiaj? Dzisiaj człowiek martwi się rosnącymi rachunkami, kolejną ratą kredytu do spłaty i tym wystającym brzuchem, którego z wiekiem coraz ciężej zgubić.

Brakuje mi tego starego klimatu i tamtych znajomości. Tego beztroskiego wychodzenia z chaty, biegania po polu czy osiedlu do utraty tchu i łażenia bez celu do późnego wieczora. Pamiętacie te pierwsze, niewinne zauroczenia? Te motyle w brzuchu, kiedy ta jedna osoba zrobiła się dostępna na Gadu-Gadu, i te pierwsze, stresujące, totalnie niezdarne pocałunki gdzieś w ukryciu za blokiem albo w parku...

Tęsknię za tamtymi weekendami. Zrzutka ze znajomymi z wygrzebanych z kieszeni drobniaków na najtańsze p--o albo jakieś wino, chowanie się po krzakach, picie w plenerze na starych boiskach czy nad rzeką. To ciągłe rozglądanie się w stresie, czy przypadkiem nie jedzie straż miejska. Dzisiaj idziesz do sklepu i kupujesz na co masz ochotę, ale prawda jest taka, że żadna rzemieślnicza IPA czy droga w----y nie smakuje dzisiaj tak dobrze, jak tamto tanie picie w plenerze ze starą ekipą.

To jest niesamowity paradoks, że kiedyś nie mając dosłownie nic z pustymi kieszeniami i starym telefonem z klawiaturą w ręce byłem po prostu autentycznie, w 100% szczęśliwym człowiekiem.

Kiedy to wszystko tak zleciało? Zdrówko za stare, dobre czasy. Trzymajcie się tam w tej dorosłości.

#feels #nostalgia #przemyslenia #kiedystobylo #gimnazjum #doroslosc #zalesie #pijzwykopem #gimbynieznajo #nocnazmiana
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Najgorsze jest to, że tak raz na jakiś czas, jak sobie trochę wypiję, to wpada mi do bani ta brutalna prawda – że to już nie wróci. Choćbym nie wiem jak się starał i czego nie zrobił, to ten etap jest zamknięty na amen. Siedzę w tym wszystkim teraz zupełnie sam, z wielkim bagażem problemów i życiowych rozterek. Kiedyś wszystko było proste, łatwiej było ogarnąć co jest pięć, co zjeść, z kim
  • Odpowiedz
@Ciasto_z_Truskawkami: wiele razy wpadałem w podobny ciąg myślowy - najbardziej w życiu brakuje mi tego spędzania całych dni na "snuciu się po okolicy". Ile było takich dni za nastolatka że rano się wpadało do ziomka pomóc w czymś, ale wyszło że jego ojciec coś tam, to pojechaliśmy gdzieś tam, tam zjedliśmy obiad, ale dzwonił kuzyn więc jeszcze się tam wpadło, ale on miał wypłatę więc postawił kratę piw, te piwka
  • Odpowiedz
Siedzę tak i strasznie tęsknię za czasami gimbazy. Za tą totalną wolnością i pewnego rodzaju stabilnością, której wtedy w ogóle nie potrafiliśmy docenić. Oddałbym wiele, żeby moim największym życiowym problemem znów była nieodrobiona praca domowa na rano albo sprawdzian z pszyrki. A dzisiaj? Dzisiaj człowiek martwi się rosnącymi rachunkami, kolejną ratą kredytu do spłaty i tym wystającym brzuchem, którego z wiekiem coraz ciężej zgubić.


@Ciasto_z_Truskawkami: Spoko, o widzisz. To ja
  • Odpowiedz