Wpis z mikrobloga

#kryminalne #kryminalnehistorie #ciekawostki #patologia #polska

Tragiczna historia wydarzyła się we wsi niedaleko Sieradza 2 lata temu o której było raczej cicho w mediach. 2 dzieci w wieku 14 i 11 lat uciekła z "domu zastępczego" we wsi pod Sieradzem i przeszło prawie 50 km pieszo zmierzając do Kalisza aby tam odnaleźć znaną i zaufaną im pracownicę CIK (Centrum Interwencji Kryzysowej). Dzieci były wycieńczone odwodnione, miały poodparzane stopy oraz w czasie drogi spały w rowie. Za sobą w domu zostawili 7 letnią siostrę, bo nie byłaby w stanie pokonać razem z nimi tej drogi. Jak się potem okazało, dzieci w domu zastępczym przeżywały horror. Mieszkały w nieogrzewanej przyczepie kempingowej wokół której biegały psy, Jedno z dzieci w przeszłości zostało pogryzione. Dzieci nie miały wstępu do domu, gdzie rodzice zastępczy mieszkali ze swoimi biologicznymi dziećmi. Jedynie młodsza siostra jeśli była chora spała w domu. Dzieci jadły obiady na tarasie nawet zimą, które były gorsze niż te, które dostawały biologiczne dzieci i dostawały też karmę dla psów do jedzenia. Myli się raz w tygodniu, a swoje potrzeby musieli załatwiać do wiadra i wynosić w pole. Byli karani fizycznie poprzez wkładanie głowy pod kran. Nie chodzili do szkoły i musieli pracować w polu. Nie potrafili obsługiwać telefonów i nie widzieli telewizora - nie miały kontaktu ze światem.

Ucieczka jak się okazuje była planowana. Chłopcy uciekli kiedy matka wyjechała z biologicznymi dziećmi nad morze, a ojciec wyszedł do sklepu. Oskarżona rodzina zastępcza nie przyznaje się do winy. Twierdzą, że dzieci same chciały mieszkać w przyczepie kempingowej.

https://www.ostrow24.tv/news/218940-dzieci-ktore-uciekly-przed-pieklem-poruszajaca-historia-rodzenstwa.html
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach