Wpis z mikrobloga

Zauważyłem, że w dyskusjach o demografii i ogólnie o dzieciach w miejscach publicznych niektórzy wytworzyli sobie chochoła, wedle którego ,,bachory są niewychowane".

Tymczasem są to bzdety oparte wyłącznie na anegdotycznych przykładach, bo zdecydowana większość rodziców bardzo stara się panować nad swoimi dziećmi. Dzieci bywają głośne, marudne i żywotne, to prawda. Jednakże prawdziwym problemem jest to, że na tej bezdzietnej pustyni ludzie przestają rozróżniać niewychowanie z naturalnym zachowaniem dziecka. Dzieci robią wokół siebie ruch, nie siedzą spokojnie, mówią dużo, reagują nerwowo. Tego NIC nie zmieni.

Pojawiają się czasami idiotyczne postulaty, żeby ,,siedzieć w domu" skoro dzieci są głośne. Nie misie kolorowe, nikt nie będzie zamykał dzieci i siebie w zagrodach i gettach, bo dwudziesto i trzydziestoletni mentalni starcy muszą mieć ,,spokój". Jeżeli komuś nie podoba się społeczeństwo z dziećmi, to sam ma problem i sam powinien poddać się izolacji od tego społeczeństwa, nie korzystając z komunikacji miejskiej, nie chodząc do restauracji i nie korzystając z chodników.

Na koniec dodam jeszcze coś, co powtarzam od zawsze: dorośli są gorsi od dzieci. Są głośniejsi, robią więcej bałaganu, bywają agresywni w stosunku do innych i przejawiają wiele innych negatywnych zachowań. Nigdy też nie widziałem ,,zarzyganego" przez dziecka miejsca publicznego, za to bez przerwy widzę to w wykonaniu dorosłych.

#dzieci #natalizm #rodzicielstwo #polska #spoleczenstwo #demografia
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach