Wpis z mikrobloga

  • 938
@lucky_cookie: serwisant wita cię w garniturze, podaje 18 letnią w----y single malt i kreskę koksu oraz oferuje swoją 18-letnią córkę dziewicę na czas serwisu - to jest budowanie zaufania
  • Odpowiedz
@lucky_cookie: tutaj z tego co rozumiem to ktoś zaoferował coś ekstra ponad normalny serwis... i źle, z drugiej strony jak morele albo jakiś media expert klienta ma w dupie to też źle... Wykopowi ciężko dogodzić.
  • Odpowiedz
@lucky_cookie: czyli to sobie mozna do cv napisac?? bo ja nie raz tankowałem firmowy samochód i wogole nawet po butle do widlaka jezdizlem, aby wymienic

a ja glupi myslal, ze to zwykly obowiązek, a nie cos nadwzyczajnego
  • Odpowiedz
@lucky_cookie: to jeszcze nie - to co się tam specjalistów od #it namnożyło odkąd weszło AI to głowa mała. Elaboraty na 500 stron, wykresy, diagramy, infografiki - każdy pięknie opowiada a jak coś zrobić to pewnie "aaa to trzebaby usiąść na spokojnie" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
  • 10
@lucky_cookie: Normalna sprawa, w Lexusie jeździmy do klientów po odbiór auta zastępczym do 100km, auto po każdym serwisie jest myte, w środku zawsze zostawiamy mały upominek, a klienci mogą liczyć na dobrą kawę i coś słodkiego.
Ogólnie z tego co wiem, to w Mercedesie akurat to jest sytuacja godna do opisania na LinkedIn, bo tam to podchodzą do klienta, jakby Dacię kupił XD
  • Odpowiedz
serwisant wita cię w garniturze, podaje 18 letnią w----y single malt i kreskę koksu


@LM317K: potwierdzam tak to dziala w Krk
  • Odpowiedz
@lucky_cookie to tak wygląda wykorzystanie zaoszczędzonego przez rozwój cywilizacji czasu? Zbyt zacofany (albo za biedny) jestem, żeby skumać taki bełkot I takie podniecanie się. Nawet, jakbym miał auto premium i woził je do ASO, to czułbym się po prostu niezręcznie z tytułu specjalnego traktowania, bo mam dużo kasy. Ludzie, to tylko samochód.
  • Odpowiedz
@buczubuczu: Sęk w tym, że tu nie ma specjalnego traktowania. Po prostu LinkedIn to śmietnik, w którym ludzie opisują swoje codzienne, zwykłe zawodowe obowiązki nadając im przesadnie profesjonalnego wydźwięku, licząc na to, że ludzie będą robić duże oczy i otwierać szeroko buzię z wrażenia. Do wszystkiego dodaje się nutkę emocji w stylu tych z obrazka. Wychodzi to komicznie, bo finalnie awans na biurowego głupka przerzucającego papiery można opisać jako niebywały
  • Odpowiedz