Aktywne Wpisy

okoboji +38

Soothsayer +121
i teraz sobie wyobraźcie, że chłop wam tu od 14 lat ściemę propagandową wali że on zmęczony życiem że na nic siły nie ma że to że tamto i kreuje się na jakiegoś umęczonego dziadzie a kupuje rower i od tego czasu codziennie trzaska po 50 km, dodajcie sobie 2 do 2 i nie ściemniajcie że nie wyszło wam 4
źródło: 1725366797181
Pobierz





Zapraszam do dyskusji pt. "Wasz największe perfumowe rozczarowania" ( ͡º ͜ʖ͡º) Do jakich zapachów podchodziliście z dużymi oczekiwaniami by ani trochę nie zostały spełnione? Bardziej chodzi o samą kompozycję niż słabiutkie parametry, bo tutaj pewnie łatwo byłoby wymieniać. Do swoich mogę zaliczyć:
1. Sospiro Il Padrino - Porzeczka, rum, amaretto i bergamotka na drzewno waniliowej bazie. Nuty wyglądały bardzo intrygująco i sprawiły, że liczyłem na soczysty owocowy akord podbity szlachetnym alkoholem. Co zamiast tego dostałem? Tanią benzoesową bazę z syntetycznymi nutami i kręcącym się w tle plastikiem. Porzeczki tutaj ze świecą szukać, było jedynie coś co starało się ją imitować, a to wszystko w cenie 10 zł/ml
2. PDM Althair - zapach roku 2024 wg fragry. Wynik ten idealnie pokazuje wg mnie wartość takich plebiscytów. Duszący, syntetyczny ulep, który w moich oczach mógłby stać obok serii SWY i Scandala. Nie aplikowałem nawet globala, a słodycz dolatująca do mnie z nadgarstka i tak mnie zmęczyła podczas testów.
3. Moschino Uomo? - ciężko być rozczarowanym zapachem w tak śmiesznych pieniądzach, ale przez to jak rozhajpowany jest na tagu, moje oczekiwania co do niego bardzo urosły ( ͡° ͜ʖ ͡°). Szare mydło w postaci perfum, może nie pachnie źle ale po swoim blind buyu ani razu go nie założyłem, bo po co?
@Frufruf: Bo to raczej zapach dla biedoty i/lub początkujących, więc po co miałbyś go zakładać jak masz wiele lepszych? Tani, a dość dobry jak za swoją cenę.
Największe rozczarowanie?
MFK Oud - myślałem że w końcu trafię na jakiś fajny noszalny oud a trafiłem na orientalno szafranowego śmierdziela
Ysl y - pamiętam jak na początku swojej perfumowej przygody go powąchałem i mocno mnie odrzucił. Mam tak do teraz i reaguje niemal mdłością jak czuję ten zepsuty zielony żel pod prysznic ( ಠ_ಠ)
Mith - mastery for him. Ile naczytałem się że to ten sam perfumiarz od aventusa, jaki to nie idealny zapach a dostajesz jakieś słodkie g---o któremu bliżej do baccarata.
Ortoparisi - Bergamask. Nuklearne, chemiczne, kocie siki. Dałem szansę marce testując inne zapachy i upewniłem się, że świat byłby lepszy bez
Bvlgari Black - to jest dla mnie zagadka do dzisiaj, myślałem że ktoś mi odlał coś innego a dał etykietę z Blackiem. Żadnych opon w stylu Midnight in Paris ani subtelnej słodyczy w jego stylu, wanilii i tym podobnych. Dla mnie to był jakiś zwyczajny męski zapach typu na dzień typu późne lata 90, przeciętny, niezapadajacy w pamięć.
Turathi Blue - tutaj chyba chodziło o hype, wtedy jeszcze nie mialem
Guerlain L’Homme Ideal Extreme - lubię te serię a tutaj nuty brzmiały wspaniale. Niestety okazało się że nie czuję tam ani śliwki, ani tytoniu, za to nuta chloru atakowała mnie bardziej niż w EDT.
Spicebomb Infrared EDT - wiele oczekiwałem po nutach, niestety po pierwszym globalu jedyne co czułem to generyczna słodycz i
Ja tam dałem 6 (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Tak samo wspomniany MITH dla większości (jak i mnie) też jest git i też się za nim
Fragrance One - Office For Men - zupełnie nie rozumiem hype'u wokół tego zapachu, dla mnie to pachnie dokładnie jak tani arab Lattafa - Ejaazi
@Wyk_opek: Też mnie kompletnie pokonał. Dla mnie to była smolista skóra, zdecydowanie zbyt ciężki, przy czym ja ogl nie jestem fanem skórzanych kompozycji więc nie nastawiałem się na niego specjalnie.
@Frufruf: Zawsze tak jest, człowiek się napali na jakiś polecany zapach, a tu ... kupa ( ಠ_ಠ)
1. YSL Y EDP. Często polecany nie tylko na tagu, ale ogólnie w społeczności perfumowych świrów i tak jak do końca nie jest zły, to mnie jakoś za bardzo odpycha, chyba głównie przez to dominujące chemiczne jabłko.
2. Khamrah qahwa. Też często polecany, ale mi nie do końca podszedł, bo moim zdaniem jest to za duży chemiczny ulepek, choć jak go czuje na kimś innym to mi się nawet podoba.
la vie est belle - nie rozumiem popularności tych perfum, są jak syrop z cukru, nie wiem gdzie tam ta porzeczka i wszystkie inne nuty
fathom V - po zachwytach, że pachnie cmentarnie i zwłokowo to już wiedziałam, że to nie dla mnie, ale z ciekawości spróbowałam i fakt, wyszła jakaś zgniła lilia i sugestia morowego powietrza, wywaliłam próbkę do śmieci
erba pura i kirke - oba to podobne do siebie,