Wpis z mikrobloga

#zarobki #pracbaza #praca #pracait #programista15k #korposwiat #korpo #niebieskiepaski #rozowepaski #gielda #jdg #wynagrodzenie #nieruchomosci

Jak czytam równe dane na temat zarobków, to okolice 10% najlepiej zarabiających, to takie 10-11k na UoP.
Czyli, żeby zarabiać więcej, niż 90% Polaków wystarczy tyle zarabiać. Nie wszystkich obejmują te statystyki, ale myślę, że tak dużo się to nie zmieni, jak uwzględnimy różne jdg, małe firmy i ludzi pracujących na czarno lub kombinujących.

Ja sam mam w okolicach 11-12k netto na UoP i nie jest to zła pensja, szczególnie że to miasto 120k, a nie wojewódzkie, ale żeby się czegoś dorobić, to trzeba i tak ciulać latami. Nie wiem, jak ludzie dają radę za minimalną (3-4K) albo okolice średniej (6k netto). Jedynie dziedziczenie człowieka wtedy ratuje, bo inaczej to jest koszmar, żeby w dzisiejszych czasach się czegoś dorobić z takimi zarobkami.
  • 24
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@LadnyChlopczyk: jak sam zauważyłeś, wyciągnąć 10k to nie są żadne cuda na kiju. Żeby się opłacało prowadzić jdg zamiast siedzieć na etacie trzeba wyciągać realnie 100-150% więcej. Znaczna część ludzi na jdg drugie tyle wyciąga pod stołem. Matematykę zostawiam tobie
  • Odpowiedz
@LadnyChlopczyk: Praca już przestała być machina awansu społecznego. Może tak było w latach 1990-2010 w Polsce, lecz teraz wyższe stanowiska są obsadzone 40-50 latkami i wbicie się tam jest prawie niemożliwe. Ci sami ludzie będą na szczytach drabinek przez 20 lat i po tym okresie dyrektorami będą zostawać seniorzy jak w Japonii.

Do poczytania artykuł z The Economist: https://archive.ph/bc54Z
  • Odpowiedz
@Peptalk: No zawsze można kombinować z dotacjami, jak taki Friz, czy Lewandowski. Ewentualnie pakować się w politykę, zostać radnym, a potem pchać się gdzieś do państwówki na stanowiska dyrektorskie, czy do zarządu.

< Praca już przestała być machina awansu społecznego. Może tak było w latach 1990-2010 w Polsce, lecz teraz wyższe stanowiska są obsadzone 40-50 latkami i wbicie się tam jest prawie niemożliwe. Ci sami ludzie będą na szczytach drabinek
  • Odpowiedz
@Peptalk: Co do artykułu, to nawet sam do takiego wniosku dochodzę, że dziedziczenie ma większą wartość, niż się ludziom wydaje. Tym bardziej, że jest coraz mniej dzieci, a więc więcej majątku do podziału, na mniej osób.
Jedno mieszkanie w mieście typu Kraków, to jest 500k+, a więc ekwiwalent pracy 8 lat za średnią krajową, zakładając że ktoś odkłada całość. Jak ktoś odkłada 2-3k, to 20 lat.
No więc racja, ktoś
  • Odpowiedz
@LadnyChlopczyk: No nawet to. Wkład własny (jeśli ktoś nie ma mieszkania) i chęć płacenia trochę niższych rat będzie kosztowała człowieka 100k zł. Mnóstwo innych rzeczy jeszcze do tego dochodzi (notariusz, miejsce parkingowe, czy wyposażenie kuchni). Jeśli już ktoś w wieku 20-25 lat po ślubie dostaje mieszkanie (serio są tacy ludzie i to nie tak mało), to tak naprawdę mogą sobie zarabiać te 6k netto. Uzbierane 100k (już nie mówię o
  • Odpowiedz
@a_ty_co_tak_cicho_siedzisz: No w 100% się zgadzam. Znałem takich gagatków, co mieli dwie lewe ręce, ale pochodzili z przedsiębiorczych rodzin, i albo odziedziczyli/współtworzyli rodzinną firmę, albo założyli coś własnego z rodzinną pomocą. No ale wszystkie ścieżki przetarła rodzina, oni dostali tą wiedzę na tacy. Dużo różnych przykładów można by podawać. Nawet to, że normalna rodzina, to w porównaniu do skrajnej patologii, to niebo, a ziemia, jeśli chodzi o start. To nie
  • Odpowiedz
@Nybbax: No bo to wcale nie takie rzadkie zjawisko, że rodzice kupują mieszkanie dla swoich dzieci, albo dają jakąś część na wkład własny. To mocno zmienia jakość życia takich dzieci. Mieszkanie/dom kupiony, zostają rachunki/czynsz albo jakaś mała rata i można sobie zbierać na swoje zachcianki/inwestować.

U mnie w mieście 120k - mieszkania chodzą za około 7k za metr. Moja lokalizacja jest o tyle spoko, że idzie za 350-400k kupić coś
  • Odpowiedz
Jeśli już ktoś w wieku 20-25 lat po ślubie dostaje mieszkanie (serio są tacy ludzie i to nie tak mało)


@Nybbax: To nic dziwnego, dosłownie wszyscy ogarnięci rodzice zapewniają swoim dzieciom mieszkanie w top 5 po wejściu w dorosłość. Znam nawet sporo ogarniętych ludzi pochodzących z ogarniętych rodzin których rodzice pracowali na okolicy minimalnej przez całe życie ale po spłaceniu hipoteki po prostu brali kolejną i zapewnili dzieciom chociaż m2
  • Odpowiedz
@Bejro:

Znam nawet sporo ogarniętych ludzi pochodzących z ogarniętych rodzin których rodzice pracowali na okolicy minimalnej przez całe życie ale po spłaceniu hipoteki po prostu brali kolejną i zapewnili dzieciom chociaż m2 na start.


Też znam, ale to akurat nic fajnego. Rodzic nie miał tak naprawdę życia. Ktoś się poświęcił dla tego dziecka, a to dziecko się już raczej dla nikogo nie poświęci. Mi by było głupio dostać coś opłaconego
  • Odpowiedz
@LadnyChlopczyk: 10netto to jest smiech na sali teraz, moi rodzice robole wysmiewaja mnie za takie zarobki

sytuacje ratuje dopiero dobrze zarabiajaca partnerka

a i tak my bylismy ostatnim pokoleniem, ktore sie zalapalo na eldorado w gospodarce, od paru lat nie przyjmujemy (i konkurencja tez) juz nowych w ogole, nawet nie wiem gdzie ci studenci znajduja teraz prace XD

its over dla mlodych
  • Odpowiedz
@makamele: Ja nie mówię, że to jest dużo, tylko że większość ludzi zarabia jednak mniej. W firmach, w których pracowałem, większość też zarabiała mniej, chyba że goście pod 50 z jakimś gigantycznym doświadczeniem (oni mogli mieć około 10k) albo już managerowie.
Mediana, to w ogóle jest chyba z 7k brutto, to już w ogóle małe pieniądze.
  • Odpowiedz
@perfumowyswir: Większość firm produktowych daje uop i nie daje możliwości przejścia na b2b. Microsoft nie jest wyjątkiem, a w sumie regułą. Bardziej mnie ciekawi, które produktowe dają b2b :D. Ofc mówimy tu bardziej o 20-30, ale brutto.
  • Odpowiedz
@LadnyChlopczyk: "Jakbym wybrał branżę IT, to by mnie kredyt za pół bańki w ogóle nie bolał." - równie dobrze mógłbyś utknąć na 9/10 netto w bardzo niepewnych czasie, w którym każda firma redukuje pracowników lub ich outsourcuje, czyli tak jak jest obecnie. A potem szukanie pracy rok czasu po wylocie. Nie jest także różowo.
  • Odpowiedz