Wpis z mikrobloga

Najgorszy stan depresji nie wygląda tak, jak myślisz. To nie jest leżenie w ciemnym pokoju z zamkniętymi roletami i „nic nie czuję”. W tym stanie z prawdopodobieństwem bliskim pewności i tak nic sobie nie zrobisz.

Najgorsze jest coś zupełnie innego. Wstajesz rano. Odwozisz dzieci. Idziesz do pracy. Odpowiadasz na maile. Na pytanie „wszystko ok?” rzucasz „ok” i dorzucasz uśmiech, bo tak trzeba.

Z zewnątrz – maszyna działa bez zarzutu. W środku – już dawno cię nie ma. Został tylko gotowy scenariusz. Stoisz na balkonie w hotelu i spokojnie myślisz, jak by to było po prostu polecieć. Albo jadąc autem wybierasz drzewo, w które najlepiej byłoby uderzyć. I mówisz sobie: „jeszcze nie teraz”. Nie dlatego, że chcesz żyć. Tylko dlatego, że dzieci są za małe. Albo jakiś iny pragmatyczny powód. Np. spłacę kredyt hipoteczny, aby żona nie musiała. Lub coś w ten deseń. I tak mijają miesiące, czasem lata. A plan pozostaje.

To nie jest lekki epizod. To jest stan, w którym jednocześnie masz pełną zdolność do działania i wnioski, które wydają ci się absolutnie logiczne i niepodważalne.

Największy problem? Nikt tego, k---a, nie widzi. Bo ty wciąż funkcjonujesz. A w środku ciebie już dawno nie ma. Zostało tylko ciało, które musi jeszcze trochę poudawać, że jest człowiekiem i plan.

I właśnie wtedy jest najniebezpieczniej. Nie gdy brak ci siły. Tylko gdy siłę masz – i używasz jej wyłącznie do tego, żeby plan zrealizować. To jest najgorszy stan depresji. To świadectwo z samego dna.

Btw. A potem pewnego dnia, gdzieś w okolicy 50-tki, może trochę później, wstajesz od rodzinnego stołu w niedzielę i na oczach wszystkich wyskakujesz z 11 piętra albo po cichu wieszasz się, gdy wszyscy wyszli z domu, bo akurat nie mieszkasz w bloku.

#psychologia #depresja
  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sophos: prosze mi wybaczyć moj lekki autyzm, ale.. po co strzelać samo**** jak już sie spłaci kredyt i odchowa dzieci? Jesteś wtedy w endgejmie życia - odwalileś kawał dobrej roboty i teraz możesz chillować. Chyba poszedłbym na spacer i rozkminiał nad kolejnym celem. Zawsze chciałem nauczyć się robić meble. Praca z drewnem może być ciekawa, uspokajająca i satysfakcjonująca. A do tego można jeszcze zarobić. No i za chwilę można mieć
  • Odpowiedz
@Sophos: w sumie może być też tak, że ludzie to dostrzegają, ale nie chcą zwracać na to nikomu uwagi. Niektórzy naprawdę świetnie czytają innych, tylko równocześnie mają taki mankament że przenoszą tę aurę na siebie. Wtedy dopytywanie o negatywne rzeczy oddziałuje na Was obu. Takie osoby wolą grać pozytywniejszą karte, by oszczędzić sobie na wzajem cierpienia. Trzeba mieć dużo siły mentalnej i zasobów, by wziąć problemy drugiej osoby na bary.
  • Odpowiedz
@Sophos: g---o prawda.
Mój wyglądał zupełnie inaczej. Ataki paniki I jedynie siedzenie w ciemnym pokoju na łóżku eleminiwalo bodźce.
Zero myśli o samobóju, medycynie determinacja żeby pozbyć się ataków paniki.

Tylko ja zamiast udawać i pisać takie wpisy serio miałem/mam problem.
Zresztą dalej smieszkowalem w najgorszym momencie tutaj.
  • Odpowiedz
@TenSpokojny: Ciężko to wytlumaczyć, ale wydaje mi się, że jest takie jakieś poczucie beznadziei, że nawet jakbyś dalej mial chęć nauczenia się robienia mebli to nie sprawialoby ci to żadnej przyjemności. Byloby ciężkie jak wykonywanie jakiegoś obowiązku. A uczucie, że robisz to co zawsze chcialeś i nie sprawia ci to przyjemności dodatkowo potęgowaloby to uczucie beznadziei
  • Odpowiedz
Najgorszy stan depresji nie wygląda tak, jak myślisz.


@Sophos: Obecnie za "najtrudniejsze" rodzaje depresji uważa się: depresję psychotyczną, lękową oraz lekooporną.
Twój opis wyczerpuje listę objawów depresji wysokofunkcjonującej. Nie jest to wprawdzie oficjalna nazwa jednostki chorobowej, najczęściej diagnozuje się ją jako dystymia lub zaburzenia depresyjne.
Niebezpieczeństwo tutaj kryje się w jej maskowanej i przewlekłej formie. Z biegiem czasu objawy mogą się nasilać co bez zewnętrznej profesjonalnej pomocy prowadzi do nieodwracalnego
  • Odpowiedz