Wpis z mikrobloga

Dwunastego kwietnia w Peru odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich, w których startowało trzydziestu pięciu kandydatów, a którą wygrała skrajnie prawicowa kandydatka Keiko Fujimori (córka byłego prezydenta-dyktatora Alberto Fujimoriego z lat 1990-2000, pełniąca od 1994 do 2000 funkcję pierwszej damy Peru będąca zwolenniczką ojca) z partii Siła Ludowa, z wynikiem ponad 17%. Fujimori po raz czwarty startuje w wyborach i wchodzi do drugiej tury (poprzednio startowała w 2011, 2016 i 2021) , a po raz drugi wygrywa pierwszą turę; dotąd przegrywała w drugiej turze o włos. Druga tura ma odbyć się siódmego czerwca, czyli po ośmiu tygodniach od pierwszej. Jej kandydatem na wiceprezydenta jest Luis Galarreta (tak, po hiszpańsku to słowo też oznacza galaretę), były przewodniczący peruwiańskiego Kongresu.

Na razie tyle można z całkowitą pewnością powiedzieć o tych wyborach, bo dotąd nie policzono wszystkich głosów - jak dotąd podano wyniki z niespełna 95% komisji, a wiele głosów okazało się źle policzonych. Liczenie głosów trwa wyjątkowo długo z powodu skomplikowanego systemu wyborczego oraz wielu problemów logistycznych i organizacyjnych generujących zupełny chaos. O wejście do drugiej tury walczą: psycholog z radykalnie lewicowej partii Razem dla Peru, Roberto Sanchez (były minister turystyki i handlu zagranicznego), który jak dotąd zajmuje drugie za Fujimori miejsce z wynikiem 12,03%, i ultrakonserwatysta będący członkiem Opus Dei, Rafael López Aliaga z Odrodzenia Powszechnego, który ma w tej chwili wynik 11,88%. Ten ostatni nosi włosiennicę, praktykuje celibat i czasem chodzi w worku pokutnym, praktykuje też różne umartwienia.

Scena polityczna Peru jest wyjątkowo niestabilna - w ciągu ostatnich dziesięciu lat Peru miało ośmiu prezydentów, w tym dwóch pochodzących z bezpośredniego wyboru (konstytucyjnych) - reszta pochodziła z sukcesji - jako wiceprezydent oraz jako przewodniczący Kongresu.
W zeszłym roku peruwiańscy szamani w proroctwach na rok 2026 przepowiedzieli m.in., że wybory prezydenckie wygra Keiko Fujimori. Czas pokaże, czy mieli rację.

W 2021 wyniki wyborów w Peru ogłoszono po ponad sześciu tygodniach - tyle trwało liczenie głosów. Było to rekordowo długo.
Dla porównania, w Polsce najdłużej liczenie głosów trwało sześć dni - było to w listopadzie 2014, po wyborach samorządowych. Przyczyną była awaria systemu elektronicznego oraz chaos spowodowany nowym kodeksem wyborczym, zastosowanym wtedy po raz pierwszy po jego zmianie w 2011, nietypową formą kart do głosowania w postaci zeszytów zamiast jednolitych kart i niedoinformowaniem wyborców o sposobie oddawania głosów.
W Polsce druga tura wyborów prezydenckich odbywa się już w dwa tygodnie po pierwszej. Można sobie wyobrazić, co by było, gdyby dwa tygodnie po pierwszej turze okazało się, że wciąż trwa liczenie głosów i że w związku z tym trzeba będzie przełożyć drugą turę.

#peru #amerykapoludniowa #swiat #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #wybory
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach