Wpis z mikrobloga

Ludzie dalej potrafią doprowadzić zwierzę do stanu gnicia za życia, ale ale i tak co kilka lat jak bumerang wraca próba odebrania organizacjom pro zwierzęcym możliwość interwencyjnego zwierzaka, którego zdrowie lub życie jest zagrożone.

Ostatnio zobaczyłem, że stowarzyszenie które czasem wspieram opublikowało zbiórkę, ale dość nietypowo udokumentowaną - wiedzieliście, że lecznice wprowadzają do dokumentacji również notatki z nieodwołanych wizyt, a także dokumentują stan faktyczny bez wchodzenia w to czy obecnemu opiekunowi zwierzęcia się to podoba czy nie?

Ostrzegam - zdjęcia w zbiórce nie bez powodu są domyślnie wyblurowane LINK.
TLDR: Kolejny raz jakaś patohodowla ma w dupie "kota rozpłodowego" byle szekle się zgadzały ze sprzedanych miotów.

Najgorsze jest to, że takie historie jak tego kota nie biorą się z jednego "gorszego dnia". Zwierzę nie dochodzi do takiego stanu wczoraj po południu. To są tygodnie, miesiące, czasem lata odwracania wzroku. Sąsiedzi nic nie słyszą, na klatce przecież nie czuć żadnego smrodu. Rodzina nie widzi. Właściciel "nie zauważa". A potem wszyscy są zdziwieni, że fundacja wchodzi, zabiera i olaboga zwierzaka kradno.

No właśnie — może czasem trzeba robić aferę.

Bo jeśli społeczeństwo bardziej przejmuje się dyskomfortem właściciela niż cierpieniem zwierzęcia, to nie mamy problemu z "nadgorliwymi fundacjami". Mamy problem z elementarną empatią.

A jako offtopic - Wykopki ponad 2 lata temu bardzo pomogły innemu kotkowi z tej fundacji - Rukoli. Kot był u nas wtedy w ramach tzw. domu tymczasowego. Kicia zżyła się na tyle z naszymi dwoma "stałymi" kotami, że po prostu zaadoptowaliśmy ją na stałe, bo nie mielibyśmy serca je rozdzielać. Całe szczęście drugie ucho ma na tyle zdrowe, że nie trzeba nic tam usuwać - wystarczy, że co jakiś czas je czyścimy. Zdjęcia w komentarzu

#koty #zwierzaczki #zwierzeta
samarin - Ludzie dalej potrafią doprowadzić zwierzę do stanu gnicia za życia, ale ale...

źródło: Oliwka

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach