Wpis z mikrobloga

#ciekawostki #lotnictwo Mil Mi-32 -- sowiecki latający dźwig, który nigdy nie powstał

Mil Mi-32 to niezrealizowany projekt z początku lat 80., zakładający budowę potężnego śmigłowca transportowego o udźwigu 55 ton. Maszyna w konfiguracji trójwirnikowej (trzy wirniki połączone kratownicą) miała być napędzana sześcioma silnikami D-136, osiągać masę startową 146 ton i pułap 4000 metrów. Projektowano ją z myślą o transporcie ciężkich ładunków (transformatorów, przęseł mostowych, elementów reaktorów) w trudno dostępnych rejonach ZSRR -- na Syberii i w strefie tundry, gdzie użycie transportu kołowego było niemożliwe. Załogę miało stanowić czterech ludzi, w tym operator monitorujący ładunek z dolnej kabiny.

Projekt ostatecznie zarzucono ze względu na skomplikowaną konstrukcję, potencjalne problemy z wibracjami i niezawodnością w ekstremalnych warunkach, a także pogarszającą się sytuację gospodarczą ZSRR. Ostatecznie sowieci postawili na pragmatyzm - dwa sprawdzone Mi-26 miały zbliżony udźwig, a istniały i były tańsze. Mimo że Mi-32 nigdy nie opuścił deski kreślarskiej, badania nad tym projektem przyczyniły się do rozwoju technologii ciężkich śmigłowców.
champolski - #ciekawostki #lotnictwo Mil Mi-32 -- sowiecki latający dźwig, który nigd...

źródło: image

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 4
@champolski: A swoją drogą to trochę zabawne, bo współcześnie drony typu tricopter też praktycznie wymarły. Wszędzie tylko quadrocoptery i quadrocoptery (nie dziwne, bo są lepsze w praktycznie każdym aspekcie).
  • Odpowiedz
@champolski: Tricoptery są cenione przez hobbystów za ich "lotniczy" styl poruszania się (bardziej przypominają w locie samolot), ale dla przeciętnego użytkownika quadrocopter jest po prostu tańszy, wytrzymalszy i znacznie łatwiejszy w sterowaniu.
  • Odpowiedz