Zaliczyłem dzisiaj pishingową rozmowę telefoniczną. I chyba przestanę się bardzo dziwić babciom zostawiającym pieniądze po śmietnikach, bo mi też zajęło trochę czasu zanim się połapałem, że to scam. Próba była dość rozbudowana. Oto skrótowy opis: zaczęło się od telefonu (znali moje imię i nazwisko) z "Providenta" z informacją, że nie udzielono mi takiego a takiego kredytu z takiego a takiego wzgledu. Na informację, że o żaden kredyt się nie ubiegałem otrzymałem wiadomość, że w takim razie najprawdopodobniej doszło do próby wyłudzenia danych oraz, że blokują ten wniosek o przekazują informację do banku, a na dalszym etapie będzie się już ze mną kontaktował bank. Po chwili otrzymałem telefon z "banku" gdzie podczas długiej rozmowy zostałem przepytany na okoliczności ewentualnej utraty dokumentów (dowód, prawo jazdy, karty) itd. Równocześnie dostałem SMSa gdzie zamiast adresata była nazwa banku z liczbą 24 (sugerująca interwencyjność i całodobowość infolinii) z imieniem i nazwiskiem konsultanta oraz kodem weryfikacyjnym, który konsultant powinien mi podać. Podczas rozmowy w tle słychać było "biurowe życie", czyli stłumione głosy innych "pracowników infolinii". Rozmowa była dość długa - uzupełniona trzymaniem mnie na linii i innymi dość typowymi sytuacjami związanymi z telefoniczna konsultacją. Potem nastąpiło budowanie narracji w jaki sposób mogło dość do wycieku danych oraz, w której placówce ktoś próbował złożyć wniosek o kopię karty płatniczej. Kulminacją było przesłanie mi maila z danymi dot. sprawy, oraz moich obowiązków. Maila nie chciałem otworzyć, co ostatecznie wywołało frustrację mojego rozmówcy. Po rozłączeniu się zadzwoniłem do banku. Okazało się, że imię i nazwisko faktycznie należało do pracownika banku, ale innego działu i nie było mowy, aby ta osoba mogła dzwonić do mnie w takiej kwestii.
I mam w związku z tym dwie refleksje: 1. Na żadnym etapie nie powinienem był ignorować swoich (dość licznych) wątpliwości. Jestem zły na siebie, że hamowałem swoje odczucia i pozwoliłem narzucić sobie nieodpowiadające mi rytm i formę rozmowy. Żadna z moich wątpliwości nie była na tyle krytyczna, aby przerwać rozmowę, ale niepotrzebnie zignorowałem nawet te słabsze sygnały. Gość, z którym rozmawiałem mówił szybko (pozór rutyny), bełkotliwie (kiepska dykcja) i chociaż prosiłem go żeby poprawił się w tym zakresie to ostatecznie utknąłem w rozmowie, z której byłem w stanie wyłowić może 70-80% treści. I zamiast kazać mu s--------ć i potem ewentualnie samodzielnie dzwonić do banku to pozostałem na linii.
2. Nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać jakim ścierwem potrafi być człowiek. Takie doświadczenie z pierwszej ręki, że ktoś był gotów ukraść drugiemu wszelkie oszczędności, czyli de facto lata pracy i wyrzeczeń, trochę mnie zdołowało. Tak po prostu i zwyczajnie. Bez dylematu moralnego, bez ciężaru psychicznego. Zabrać komuś żeby spożytkować na siebie. I chodzi sobie gdzieś po świecie taki śmieć - ma rodzinę, znajomych, może jakieś relacje. Ale czy ma jakieś wartości? Czy w ogóle ma do nich prawo? Czy jest upośledzony wyłącznie w tym obszarze, czy ktoś taki musi być już całkiem wypaczony moralnie? Chyba to najbardziej mnie uderza. ( ͡°ʖ̯͡°) #finanse #banki #przemyslenia #oszustwo
Równocześnie dostałem SMSa gdzie zamiast adresata była nazwa banku z liczbą 24 (sugerująca interwencyjność i całodobowość infolinii) z imieniem i nazwiskiem konsultanta oraz kodem weryfikacyjnym, który konsultant powinien mi podać
@minijack: W sporej ilości ważniejszych banków potwierdzenie rozmowy z konsultantem musisz już potwierdzić w ich aplikacji bankowej, tego nie są w stanie podrobić.
Poza tym zawsze warto wyjść z założenia, że bank nigdy nie dzwoni do klienta z czymś innym
@minijack: zlodzieje sa od początku ludzkości, wchodzą nowe metody. Ps. W dzisiejszych czasach każda rozmowa czy kontakt online gdzie pojawia sie temat pieniędzy moze byc proba oszustwa, lepiej nie gadać z nimi, nic nie stracimy
@minijack: Uważam się za inteligentnego i "ogarniętego" człowieka, ale czytając tę książkę momentami łapałem się za głowę. BARDZO polecam ją każdemu, kto uważa się za "nietykalnego". Powiem więcej - kupcie matce albo siostrze, to są bardzo dobrze wydane pieniądze.
@minijack: nic z tego nie rozumiem, faktycznie zgubiłeś dokumenty? Ten "bank" to twój bank gdzie masz konto? Podał ci nazwę banku? Wygenerowałeś to z ai?
@Matpiotr: 1. Nie zgubiłem dokumentów. Cały myk polega na tym, że ktoś do ciebie dzwoni i mówi, że była próba wzięcia kredytu na twoje dane. Wiec ktoś teoretycznie ktoś niby pozyskał dostęp do twoich danych. I tutaj padło pytanie, czy nie zgubiłem dokumentów i czy mam je wszystkie przy sobie. 2. Tak. To bank gdzie mam konto. 3. Nazwa banku padła w rozmowie oraz znajdowała się w nagłówku falszywego smsa
@ThomasPol: Pewności nie mam. Oglądając jakieś filmiki nr scammerow słyszałem o dość imponujących kwotach. Ale oczywiście mam nadzieję, że dobrze mu się nie wiedzie. ;)
@minijack: takich oszustow powinni za j---a wieszac, kary sa zbyt lagodne.. tez sie gnoje przyczyniaja do corazmniejszej prywatnosci bo trzeba wszystko zabezpieczac. Ale z dwojga zlego wole nie miec prywatnosci niz nie miec bezpieczenstwa
@pepedros: Nie do końca, moja żona pracuje w banku na BNP i tam jest tak, że czasem dzwonią z banku do kilentów. Przykładowo w celu potwierdzania dyspozycji (fakt jest to spowodowane przez klienta) dodatkowo opiekunowie w banku w filiach też dzwonią do klientów. Fakt kolejny to, zawsze jest uwierzytelnienie aplikacją, lub jak odmawiasz to proszą o kontakt na infolinie ogólną gdzie to Ty weryfikujesz się poprzez 3-4 pytania (tu trafiają
@NUkz: mi ostatnio w millenium zablokowali kartę przez podejrzaną transakcję i wysłali tylko smsa, że jest karta zablokowana i kazali zadzwonić do banku.
czasem dzwonią z banku do kilentów
opiekunowie w banku w filiach też dzwonią do klientów
Ja bym od razu podziękował za taki bank. Jak będę miał sprawę do banku to sam się z nimi skontaktuję. A bank nigdy sam z siebie nie dzwoni, żeby zrobić klientowi dobrze
@NUkz: Wiem, że jest tak jak mówisz, ale jednocześnie zgodzę się z @pepedros że co do zasady sensowniej jest samemu zadzwonić do banku. Świat zapiernicza i ciężko nadążyć za wszystkimi schematami działania w każdej sytuacji. Człowiek akceptuje regulaminy bez czytania, bierze umowy ubezpieczenia bez dokładnej znajomości warunków czy wreszcie porusza się w systemie bankowym, którego procedury postępowania nie są oczywiste. Niby chcącemu nie dzieje się krzywda, ale z drugiej
@minijack: mi mobywatel wysyla pusha gdy ktos sprawdza moj pesel. W twoim przypadku gdyby okazalo sie to prawda mialbys adnotacje o Providencie. Po sprawdzeniu, że nie mam tam nic o probidencie bym sie rozłaczyl.
Ktoś dzwoni i temat dotyczy finansów??? Rozlaczam sie! Jak ważne to będę się kontaktować w inny sposób, albo poczeka sprawa, albo się przejdę do tego budynku osobiście
@NUkz: kiedyś zarejestrowałem się na stronie złodziejskich inwestycji, chcąc poznać mechanizm, po 5 minutach zadzwonił gość ze wschodnim akcentem, zaczął nawijać o super zyskach, podał mi nr konta do wpłaty, było to konto w bnp, zakonczyłem rozmowe ze złodziejem i zgłosiłem na infolinii bnp nr tego konta, pani podziekowała za info i koniec historii :)
Wykop tak linczuje "prezes" fundacji za to że się "zrobiła" a widać że babka serio się angażuje w pomoc tym dzieciakom. Nawet jeżeli zarabia 15k na tym to kto byłby w stanie psychicznie pracować w takim miejscu? #latwogang
Czasami wykopki wyśmiewają patriotyzm gospodarczy, ale zobaczcie na top 15 wpłat - same polskie firmy. Żadne DHLe, T-mobile czy Redbulle. Oni wpłacają na akcje u siebie.
zaczęło się od telefonu (znali moje imię i nazwisko) z "Providenta" z informacją, że nie udzielono mi takiego a takiego kredytu z takiego a takiego wzgledu. Na informację, że o żaden kredyt się nie ubiegałem otrzymałem wiadomość, że w takim razie najprawdopodobniej doszło do próby wyłudzenia danych oraz, że blokują ten wniosek o przekazują informację do banku, a na dalszym etapie będzie się już ze mną kontaktował bank. Po chwili otrzymałem telefon z "banku" gdzie podczas długiej rozmowy zostałem przepytany na okoliczności ewentualnej utraty dokumentów (dowód, prawo jazdy, karty) itd. Równocześnie dostałem SMSa gdzie zamiast adresata była nazwa banku z liczbą 24 (sugerująca interwencyjność i całodobowość infolinii) z imieniem i nazwiskiem konsultanta oraz kodem weryfikacyjnym, który konsultant powinien mi podać. Podczas rozmowy w tle słychać było "biurowe życie", czyli stłumione głosy innych "pracowników infolinii". Rozmowa była dość długa - uzupełniona trzymaniem mnie na linii i innymi dość typowymi sytuacjami związanymi z telefoniczna konsultacją. Potem nastąpiło budowanie narracji w jaki sposób mogło dość do wycieku danych oraz, w której placówce ktoś próbował złożyć wniosek o kopię karty płatniczej. Kulminacją było przesłanie mi maila z danymi dot. sprawy, oraz moich obowiązków. Maila nie chciałem otworzyć, co ostatecznie wywołało frustrację mojego rozmówcy. Po rozłączeniu się zadzwoniłem do banku. Okazało się, że imię i nazwisko faktycznie należało do pracownika banku, ale innego działu i nie było mowy, aby ta osoba mogła dzwonić do mnie w takiej kwestii.
I mam w związku z tym dwie refleksje:
1. Na żadnym etapie nie powinienem był ignorować swoich (dość licznych) wątpliwości. Jestem zły na siebie, że hamowałem swoje odczucia i pozwoliłem narzucić sobie nieodpowiadające mi rytm i formę rozmowy. Żadna z moich wątpliwości nie była na tyle krytyczna, aby przerwać rozmowę, ale niepotrzebnie zignorowałem nawet te słabsze sygnały. Gość, z którym rozmawiałem mówił szybko (pozór rutyny), bełkotliwie (kiepska dykcja) i chociaż prosiłem go żeby poprawił się w tym zakresie to ostatecznie utknąłem w rozmowie, z której byłem w stanie wyłowić może 70-80% treści. I zamiast kazać mu s--------ć i potem ewentualnie samodzielnie dzwonić do banku to pozostałem na linii.
2. Nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać jakim ścierwem potrafi być człowiek. Takie doświadczenie z pierwszej ręki, że ktoś był gotów ukraść drugiemu wszelkie oszczędności, czyli de facto lata pracy i wyrzeczeń, trochę mnie zdołowało. Tak po prostu i zwyczajnie. Bez dylematu moralnego, bez ciężaru psychicznego. Zabrać komuś żeby spożytkować na siebie. I chodzi sobie gdzieś po świecie taki śmieć - ma rodzinę, znajomych, może jakieś relacje. Ale czy ma jakieś wartości? Czy w ogóle ma do nich prawo? Czy jest upośledzony wyłącznie w tym obszarze, czy ktoś taki musi być już całkiem wypaczony moralnie? Chyba to najbardziej mnie uderza. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
#finanse #banki #przemyslenia #oszustwo
@minijack: W sporej ilości ważniejszych banków potwierdzenie rozmowy z konsultantem musisz już potwierdzić w ich aplikacji bankowej, tego nie są w stanie podrobić.
Poza tym zawsze warto wyjść z założenia, że bank nigdy nie dzwoni do klienta z czymś innym
Komentarz usunięty przez autora
BARDZO polecam ją każdemu, kto uważa się za "nietykalnego". Powiem więcej - kupcie matce albo siostrze, to są bardzo dobrze wydane pieniądze.
Ten "bank" to twój bank gdzie masz konto?
Podał ci nazwę banku?
Wygenerowałeś to z ai?
Komentarz usunięty przez autora
1. Nie zgubiłem dokumentów. Cały myk polega na tym, że ktoś do ciebie dzwoni i mówi, że była próba wzięcia kredytu na twoje dane. Wiec ktoś teoretycznie ktoś niby pozyskał dostęp do twoich danych. I tutaj padło pytanie, czy nie zgubiłem dokumentów i czy mam je wszystkie przy sobie.
2. Tak. To bank gdzie mam konto.
3. Nazwa banku padła w rozmowie oraz znajdowała się w nagłówku falszywego smsa
Ja bym od razu podziękował za taki bank. Jak będę miał sprawę do banku to sam się z nimi skontaktuję. A bank nigdy sam z siebie nie dzwoni, żeby zrobić klientowi dobrze
Prosty sposób na takie oszustwa!
Ktoś dzwoni i temat dotyczy finansów???
Rozlaczam sie!
Jak ważne to będę się kontaktować w inny sposób, albo poczeka sprawa, albo się przejdę do tego budynku osobiście