Wpis z mikrobloga

#kikiswiat skoro kikulec jedzie do egiptu i ktoś napisał "znając jego pewnie bedzie chciał wejść na piramidę ( ͡° ͜ʖ ͡°)" to ja to widze tak:|

tytuł odcinka Misja Piramida
wersja jeden
Kikulec stoi jedną nogą na ogromnym głazie, drugą już próbuje podciągnąć wyżej, mimo że strażnik w oddali zaczyna nerwowo dmuchać w gwizdek. Nadia stoi niżej, ledwo widoczna spod trzech statywów, torby z dronem i parasola przeciwsłonecznego.

Kikulec: (do kamery, głos mu drży z emocji) Moi drodzy! To jest ten moment! Wchodzę! Własnymi nogami zdobywam szczyt historii! Patrzcie na te kamienie – każdy z nich waży tyle, co moje zmęczenie tym projektem! Ale nie poddaję się, krew, pot i piach, ale idę dla was na samą górę!

Nadia: (szeptem, ledwo dychając) Tato, strażnik biegnie. I to z bronią. I mówi coś o więzieniu za wchodzenie na zabytki...

Kikulec: (wyłącza mikrofon, rzuca przez ramię z kamienną twarzą) Nadia, słuchaj mnie uważnie, bo to jest lekcja życia. Nigdy do niczego się nie przyznawaj. Złapią cię pijanego w samochodzie, to mów, że nie piłeś. Złapią cię na szczycie piramidy, gdzie nie wolno wchodzić, to mów, że nie wchodziłaś. Mów, że to siła grawitacji cię tam wciągnęła, albo że jesteś tam w celach naukowych jako ekspert od betonu.

Nadia: Ale przecież nagrałeś to... i wrzucasz to do sieci w tej sekundzie!

Kikulec: (nie wzruszony) Nadia, zapamiętaj: Nie było żadnego wczoraj, nie ma żadnego jutro, jest tylko dziś. Dzisiaj jest ten kadr, dzisiaj jest ta miniaturka z napisem "ARESZTOWALI MNIE W EGIPCIE?!". To, co było minutę temu – ten zakaz wejścia, ten strażnik, którego minęliśmy – to już nieistniejąca przeszłość. Liczy się tylko to "teraz", kiedy ja, przemęczony ponad ludzką miarę, stawiam stopę na tym bloku!

Nadia: (patrzy, jak ojciec próbuje zrobić selfie, a z dołu nadbiega kordon policji turystycznej) Tato, oni nas otaczają...

Kikulec: (błyskawicznie włącza mikrofon, uśmiech numer pięć) Moi drodzy! Jak widzicie, lokalna ludność wita mnie z honorami! Tworzą kordon bezpieczeństwa, bo wiedzą, jak bardzo jestem wycieńczony tą wspinaczką! To jest ta pasja! To jest to poświęcenie! Jestem tak zapracowany, że nawet nie mam czasu na aresztowanie!

Nadia: (poprawia spadający z ramienia statyw, patrzy na ojca i mówi cichutko pod nosem, prosto do obiektywu, którego Kikulec nie widzi)
– Tak, k*rwa, ty wchodzisz... ty i twoje złote myśli.

Kikulec: (do Nadii, zeskakując szybko z kamienia, gdy strażnik jest dwa metry obok) Nadia! Szybko! Mów, że jesteśmy tu z ramienia UNESCO! I pamiętaj: Nigdy się nie przyznawaj! Nawet jak nas zamkną w celi, mów, że to tylko nowy apartament na vloga! Pamiętajcie o łapkach w górę, bo to więzienie wyciśnie ze mnie siódme poty!

wersja dwa
kikulec przed wejsciem na piramide do Nadi
słuchaj, zasada jest prosta i wykułem ją w betonie, który tata mieszał na słońcu. Nigdy do niczego się nie przyznawaj. Jak cię złapią na samym szczycie piramidy Cheopsa, z gimbalem w jednej ręce i mikrofonem kierunkowym w drugiej, a strażnicy będą do ciebie mierzyć z karabinów, to mów, że nie wchodziłaś. Jak pokażą ci nagranie z twojego własnego GoPro, to mów, że to AI, montaż i że w ogóle to nie twoja ręka trzyma ten telefon, tylko kogoś, kto cię bardzo przypomina.

nadia
(szeptem, ledwo dychając) Tato, strażnik biegnie. I to z bronią. I mówi coś o więzieniu za wchodzenie na zabytki...
kikulec
cicho bądź mówiłem nigdy do niczego się nie przyznawaj.

To jest ten moment! Wchodzę! Własnymi nogami zdobywam szczyt historii! Patrzcie na te kamienie – każdy z nich waży tyle, co moje zmęczenie tym projektem! Ale nie poddaję się, krew, pot i piach, ale idę dla was na samą górę!

Kikulec stoi na na samym czubku, a pod nim tylko pustynia i wściekli Egipcjanie, patrzy prosto w obiektyw i mówi:

„Moi drodzy, jak widzicie, stoję na dole, szanuję prawo i kulturę, bo jestem przemęczony tą wyprawą. To, co widzicie za mną, to po prostu bardzo wysokiej jakości green screen, który sam rozstawiłem, żebyście mieli lepsze wrażenia z oglądania”.

Bo w życiu prawdziwego twórcy, moi drodzy, obowiązuje jedna święta prawda: Nie było żadnego wczoraj, kiedy ojciec targał cement i pocił się za darmo, żeby syn miał na bilet do Kairu.

Jest tylko dziś. Jest tylko ten kadr, ta chwila, kiedy słońce Egiptu pięknie oświetla moją twarz, a Nadia w tle szuka cienia, żeby nie zemdleć od moich pomysłów. Jest tylko ten live, ten „pot, krew i łzy” przy wybieraniu najlepszego filtra na Instagrama. Pamiętajcie o łapkach w górę, bo wchodzenie po tych schodach na piramide– żeby pokazać wam widok – prawie mnie zabiło. Jestem wykończony, ten Egipt mnie po prostu eksploatuje!
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach