Wpis z mikrobloga

Szedłem sobie przez Warszawę w święta i zobaczyłem grubego, nieporadnego pana bez koszuli, który próbował się wspiąć na płot parkingu biurowca, ale było o krok od tragedii. Odwrócił się w moją stronę i powiedział...

- Czy mógłby Pan wspiąć się tu przez płot, wejść do budynku i na pierwszym piętrze (może Pan nawet wjechać windą) będą w szufladzie biurka klucze od bramy. Mógł się alarm uzbroić, wtedy zawyje, ale proszę to ignorować. Naciśnie Pan na pilocie i się brama otworzy. Jestem tu szefem ochrony, wyszedłem na chwilę na papierosa i się brama zamknęła, katastrofa, a ziąb okropny.
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@pierwszynawenus: Co byś zrobił, gdyby nikt nie przyjechał?
Ja nie zaryzykowałbym włamania. Ale poprosiłbym pana o dane firmy i zadzwonił po interwencję. Jeśliby odmówił z obawy o konsekwencje, trudno. Nie opuszcza się miejsca pracy, żeby zapalić.
  • Odpowiedz
@Altar: Chciałem zrobić podobnie i skontaktować go z firmą. Tak się składa, że znam też kod do klatki sąsiedniego bloku i bym mu zaproponował by tam zaczekał (Nie zdążyłem wtedy na to nawet wpaść, ale pewnie bym tak zrobił). Nie wykluczyłem jednak wtedy pomocy w sposób przez niego opisywany (czyli wlamanie), ale pewnie ostatecznie bym tego nie zrobił.
  • Odpowiedz
  • 2
@pierwszynawenus: Ja mam łatwiej, bo nie umiem skakać przez płoty :)
Chcąc pomóc (a na ogół chcę), musiałbym wymyślić coś innego. Może bym mu użyczył kurtki.
Swoją drogą - jak bez koszuli? Jak Randy? :)
Jak przeczytałem o grubawym ochroniarzu bez koszuli, to od razu miałem go przed oczami :)
Altar - @pierwszynawenus: Ja mam łatwiej, bo nie umiem skakać przez płoty :)
Chcąc po...

źródło: 16527

Pobierz
  • Odpowiedz