Wpis z mikrobloga

@austin-spare: Mi pomogły trzy rzeczy:

Po pierwsze poczucie tożsamości. Nigdy się nie utożsamiałem z substancjami. Na grupach AA jakoś uderzało mnie, kiedy ludzie zaczynali wypowiedź "Nazywam się xx i jestem alkoholikiem / narkomanem". Nie chciałem się tak widzieć. Coś w środku krzyczało, że to nie jest prawda o mnie, i gdybym tak powiedział to czułbym się, jakbym specjalnie wymuszał litość wobec swojej osoby, ewentualnie próbował odbyć etap żałowania i
  • Odpowiedz
(EDIT)
@ayykaramba: Dziękuję Ci za treściwe podzielenie się swoją historią. Całkowicie się zgadzam jeśli chodzi o poczucie tożsamości; kręcenie życia wokół uzależnienia (fiksacja!) - także. Chociaż u mnie z latami wykształciła się bardzo mocna "tożsamość ćpuna", wraz z procesem zdrowienia się jej pozbyłem. Będąc w ośrodku zacząłem czuć dużą niechęć do starego życia, wszystkiego co z nim związane oraz właśnie tego myślenia o sobie jako o narkomanie będące stałym, nierozerwalnym
  • Odpowiedz
  • 0
Dochodzi 4, ja wciąż w oparach trucizny. Życie powoli zaczyna przypominać polski film z początku lat 2000' nakręcony na zielonogórskich blokowiskach...

- "Ej, Vinz, co czułeś jak wciągałeś tą kreskę?"

- "Że życie ma sens.

(...) I ja chce tak do końca!!!"


( ͡° ʖ̯ ͡°)
a.....e - Dochodzi 4, ja wciąż w oparach trucizny. Życie powoli zaczyna przypominać p...

źródło: 1000001004

Pobierz
  • Odpowiedz
@austin-spare: ogólnie ciężka walka jest ze stimami, ja mam taki problem, że nie mam głodów etc dopóki mi ktoś o tym nie wspomni, bądź ma ze sobą, temu unikam takiego towarzystwa, nie piję alko, bo alko u mnie wywoływuje to, że mam w------e i najchętniej to bym z-----l w nochala, wyszedłem z ciągu rocznego, że waliłem dzień w dzień i jestem sam osobiście na etapie takim, że się złamie czasami,
  • Odpowiedz