Wpis z mikrobloga

Mam doła. Czuję jakbym chciała się poddać, nie walczyć z życiem, ze światem. Przeszłość uderza mnie co jakiś czas. Z drugiej chciałabym lepszego życia dla siebie ale tracę siłę. Boli mnie bezsens cierpienia i tego że nadal wierzę mocno w sens tego świata, tych traum, że były po coś.
Gdyby nie terapia już dawno bym to skończyła. Potrzebuję zmiany myślenia ale jednak potrzebuję tej bliskiej osoby u boku. Tego przyjaciela który znajdzie czas po pracy bym mogła się podzielić moimi emocjami z kimś innym. Abym z kimś mogła przenosić ten ciężar.
Zauważam że sporo wynika z mojego myślenia, z pesymizmu z robienia z siebie ofiary. Jednak ciężko bardzo jest mi jakoś z odosobnienia od rodziny czy spędzania większości tygodnia samej zrobić coś dobrego.
Szukam sensu w cierpieniu, niesprawiedliwości tego dlaczego byłam krzywdzona, zaniedbana, wykorzystana bo po prostu tego nie rozumiem. Jestem do tego chora psychicznie, mam lękowo unikowy styl przywiązania.
Chcę dla siebie pomocy. Boli mnie to że wartość rodziny okazuje się zepsuta, mało realna. Przynajmniej w mojej historii.
#zwiazki #psychologia #zdrowie
  • 30
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@dream_big: zawsze warto kogoś mieć bo przy odpowiedniej osobie życie jest łatwiejsze, ale jeśli jesteś nieszczęśliwa z samą sobą to druga osoba nie sprawi, że staniesz się szczęśliwa, a nikt nie lubi być gąbką emocjonalną i wysłuchiwać ciągłych żali partnera i jak mu źle w życiu
  • Odpowiedz
@dream_big:

Boli mnie bezsens cierpienia i tego że nadal wierzę mocno w sens tego świata, tych traum, że były po coś.

Szukam sensu w cierpieniu, niesprawiedliwości tego dlaczego byłam krzywdzona, zaniedbana, wykorzystana bo po prostu tego nie rozumiem


To próby bezsensownego cope'u, które marnują twój czas i kierują twoją uwagę na przeszłe cierpienie, którego już nie ma, a które niepotrzebnie przeżywasz ponownie (dla mózgu to niemal jedno i to samo gdy coś
@Nemayu +1
@matigala:
Niemożność radzenia sobie ze stresem = Silne impulsywne reakcje emocjonalne = silne zaburzenie lękowe, lęk uogólniony → Uczucie silnego otępienia, niemożność koncentracji, senność, brak chęci, albo odwrotnie nadpobudliwość w zależności od nastroju → Niemożność życia w teraźniejszości → Skłonność do ruminacji, zamartwianie sie → Ograniczenie
  • Odpowiedz
@dream_big: ogólnie przyjaciele czy partner to super sprawy, które ubogacają życie i je trochę ułatwiają, ale jeśli masz jakieś problemy natury psychicznej to chęć noszenia Twojego ciężaru z innymi ludźmi sprawia że traktujesz tych ludzi jakby mieli być Twoimi terapeutami a nie przyjaciółmi czy partnerem. Tego typu relacje są od tego by się czasem (z naciskiem na czasem) z czegoś wyżalić ale jeśli to ma być główny cel relacji to
  • Odpowiedz
@Nemayu +5
There are more things… likely to frighten us than there are to crush us; we suffer more often in imagination than in reality.
~Seneca

Jest więcej rzeczy… które mogą nas przerazić niż tych, które mogą nas zmiażdżyć; częściej cierpimy w wyobraźni niż w rzeczywistości.

#filozofia #
  • Odpowiedz
@dream_big: rodzina jest przereklamowana. Jeśli chodzi o innych ludzi to potrzeba kleju. Klejem mogą być wspólne zainteresowania (od gór po imprezy techno i znaczki), zbieżne interesy (biznes, rodzicielstwo), religia, wspólny wróg (państwo, ideologia, człowiek) lub problem (te wszystkie grupy wsparcia, pozwy zbiorowe). Bez kleju nie ma ludzi. Problemy osobiste, choroba własna to nie klej. Ludzie mają dostatecznie dużo własnych problemów. Ale to nie znaczy że masz być sama. Nie czekaj
  • Odpowiedz
@dream_big: o przemocy, traumach lepiej rozmawiać z psychoterapeutą lub z osobą co też to przeżyła (np. Grupą terapeutyczną czy osoba co wiesz że macie podobne doświadczenie), bo przeciętny przyjaciel czy partner w obliczu takiego tematu jest jak przygnieciony ciężarówka wypełniona po brzegi w przyczepie. Sama też mam dużo złych historii w przeszczosci ale dla większości ludzi to będzie po prostu za dużo do zniesienia dyskomfortu. Dla naprawdę dobrego człowieka jak
  • Odpowiedz
  • 0
@Kitku_Karola: Rozumiem twoją perspektywę. Od siebie powiem że cudem trochę ale udało mi się znaleźć bliskie osoby w moim życiu które mi też zwierzaly się z traum, z trudnych rzeczy i ja im też. Jakby na tym eydaje mi się że relacje polegają, na wzajemności i pomocy w trudnościach. Boję się trochę przełamać do tych znajomych bo bardzo się boję że ich tematem przybije i że mnie opuszczą, porzucą. Mam
  • Odpowiedz
@dream_big: Po co na siłę szukać sensu w cierpieniu? Jeśli osobnik X schlal się i pobił żonę, to ma w tym być głębszy sens? Jesli to cierpienie jest takie głębokie i zaj@biste to po co je zwalczać? Szukanie w tym mistyczgo sensu jest jak łowienie ryb w kiblu. Jeśli jest taka potrzeba to zgłoś to odpowiednim organom. Jesli to było zbyt dawno temu pamiętaj, że kiedyś wszystko będzie osądzone. Poszukaj
  • Odpowiedz
@Nemayu: niby dobrze piszesz ale bywa tak, że przeszłość jest (bez żadnego własnego sensu, to jasne) ciężarem, którego nie da się "zrzucić i zapomnieć". Oczywiście prawdą jest też, że wracanie do starych ran bez żadnej pracy nad nimi tylko nasila ból. Niemniej wychodzenie z tej roli ofiary to nie zawsze jest kwestia perspektywy i nakierowania myślenia.

@dream_big współczuję, że twoje życie, egzystencja, rodzina, życiowa historia ułożyły i układają się
  • Odpowiedz
Jestem do tego chora psychicznie, mam lękowo unikowy styl przywiązania.


@dream_big: to nie jest choroba psychiczna, to po prostu styl przywiązania. Tak samo jak ktoś jest brunetem a i inny jest blondynem.
Z tym, że styl przywiązania jest albo lękowy albo unikający, one bardzo się różnią i nie da się ich mieć jednocześnie, do tego jest jeszcze bezpieczny, które jest do uzyskania chyba że masz jakież zaburzenie osobowości.

Nic co
  • Odpowiedz