Wpis z mikrobloga

  • 6
@Umeraczyk pamiętam jak się obudziłem wtedy w namiocie zalanym wodą i potem butowałem na dworzec przez jakieś pole fasoli po kostki w wodzie. Uratował mi życie wtedy autokar jadący do samego Wrocławia, który sobie akurat stał przy drodze i było w nim akurat jeszcze miejsce i mnie wzięli
  • Odpowiedz
  • 7
@eaxata: mnie obudziła rozmowa albo raczej krzyki jakiejś dwójki ludzi którzy się ukrywali pod naszą plandeką - ostatnią w okolicy, bo zespół inżynierów opracował idealną konstrukcje. Ta dwójka krzyczała bo im namiot zerwało z głowy i zabrali rzeczy w samych gaciach i przybiegli się schować xD
Mój namiot zamiast trójkąta zwykłego zmienił się w prostokątny wykrzywiony od wiatru, lało deszczem poziomo, plandeka wytrzymała dokładnie do 11:20 zanim zaczęła się urywać,
  • Odpowiedz
@Umeraczyk: Też byłem, obudził mnie ziomek z namiotu obok który komentował eskalującą sytuację - od skacowania, przez zauważenie wody w namiocie aż po zawodzenie (XD) o lokalnej powodzi. Na szczęście u mnie w namiocie było sucho, więc zabrałem jego elektronikę, ale potem zaczęliśmy się zwijać i też kapciować pieszo na pkp. W drodze pomogliśmy sinym z zimna dziewczynom donieść plecaki na peron XD p------a akcja, oby nigdy więcej. Z resztą
  • Odpowiedz