Aktywne Wpisy

WolnyBLN +54
Idziesz sobie do restauracji a tam pies Cie u-------a w nogę. #psiarze
źródło: 1000010923
Pobierz
Notakaprawda +25
#chwalesie #alkoholizm
Dzisiaj mija dokładnie rok jak przestałem pić. Rok temu o tej godzinie myślałem że umieram, miałem zimne poty, nic nie mogłem zjeść, waliłem 10 dzień z rzędu. Aż wylądowałem w cudownym ośrodku. 6 lat wszywek nie pomogło, 5 tygodni terapii - owszem.
Gdyby ktoś szukał pomocy dla siebie - napiszcie priv, dam namiar.
Dzisiaj mija dokładnie rok jak przestałem pić. Rok temu o tej godzinie myślałem że umieram, miałem zimne poty, nic nie mogłem zjeść, waliłem 10 dzień z rzędu. Aż wylądowałem w cudownym ośrodku. 6 lat wszywek nie pomogło, 5 tygodni terapii - owszem.
Gdyby ktoś szukał pomocy dla siebie - napiszcie priv, dam namiar.
źródło: 1000034096
Pobierz



Tytuł:
Dom z liściAutor:
Mark Z. DanielewskiGatunek:
horrorOcena: ★★★★★★★★★☆
ISBN:
9788324099795Tłumacz:
Wojciech SzypułaWydawnictwo:
ZnakLiczba stron:
736Do teraz zastanawiam się, czy zdanie otwierające "Dom z liści" było prowokacją czy ostrzeżeniem.
Johnny Wagabunda, nieco zagubiony życiowo i mocno rozbudzony erotycznie pracownik salonu tatuażu, znajduje po śmierci niewidomego Zampanò chaotyczny rękopis. Zampanò analizuje w nim film dokumentalny - "Relację Navidsona" - opowiadający o rodzinie, która wprowadza się do domu przy Ash Tree Lane. Dom okazuje się miejscem dość... specyficznym. W środku jest odrobinę większy niż na zewnątrz. Potem pojawia się w nim korytarz. Potem kolejny, głębszy, prowadzący w głąb czarnej, zimnej przestrzeni. Wyprawy do wnętrza tej architektonicznej anomalii dokumentuje fotograf, zdobywca Pulitzera, Will Navidson. Ekspedycje prowadzące w głąb domu kończą się paniką, obsesją i tragedią. Johnny, czytając o tym wszystkim, powoli traci orientację w rzeczywistości.
Tak powstaje książka o trzech poziomach narracji, ale to, co naprawdę ją wyróżnia, to fakt, że "Dom z liści" jest książką-labiryntem. Dosłownie. W pewnym momencie czytelnik orientuje się z lekkim niepokojem, że przestał być obserwatorem wyprawy. Stał się jej kolejnym członkiem. Strony układają się w wąskie kolumny, obracają się, urywają nagle, tekst sam zaczyna przypominać korytarz, którym czytelnik porusza się z coraz większą dezorientacją. Im głębiej wchodzi, tym bardziej zawiłe stają się korytarze. Struktura utworu odzwierciedla zagłębianie się w trzewia domu przez ekipę Hollowaya, a później samego Navidsona: początkowe rozdziały są krótkie, proste - podobnie jak pierwsze ekspedycje. Jednak im głębiej zapuszczają się śmiałkowie, tym bardziej zwariowany staje się tekst: przypisy żyją własnym życiem i mnożą się w nieskończoność, myśli się mieszają, ściany przemieszczają, przestrzeń przestaje być stabilna, narracja wiarygodna, a tekst i dom stają się autonomicznymi bytami stanowiącymi ontologiczną zagadkę. Najbardziej niepokojące nie jest jednak samo istnienie korytarza i tego, co za nim, lecz fakt, że wszyscy próbują go racjonalnie wyjaśnić - kamera Navidsona, przypisy Zampanò, komentarze Johnny'ego, każdy z tych elementów próbuje zamknąć niewytłumaczalne zjawisko w ramy dokumentu, nauki lub narracji i każdy ponosi porażkę. Dotychczas znana rzeczywistość zdaje się jak dom z liści w obliczu wiatru.
Efekt końcowy przypomina niezwykle udaną, literacką matrioszkę: opowieść o filmie analizowanym w pracy quasi-naukowej, pisanej przez niewidomego szaleńca, która sama zostaje opatrzona schizoidalnymi przypisami przez narratora o wątpliwej poczytalności. Przypisy żyją tu zresztą własnym życiem, mnożą się w nieskończoność, cytują istniejące i nieistniejące źródła, parodiują akademicki dyskurs, a czasem prowadzą czytelnika w ślepe korytarze dygresji. Każdy detal - kolor tekstu, krój, mają znaczenie. Ton akademickiej analizy bywa miejscami tak poważny, że przypomina satyrę na samą siebie. Postmodernizm i metafikcja w najlepszym wydaniu. 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ
Lektura pozostawiła mnie z refleksją: czy to na pewno historia o "nawiedzonym" domu, czy jednak o umysłach, które nie wytrzymują konfrontacji z czymś większym od siebie? Danielewski nie odpowiada na moje pytanie, jednak w zamian oferuje coś znacznie ciekawszego: doświadczenie obcowania z lekturą, która zachowuje się jak opisywany w niej dom, która z każdą stroną wydaje się większa, głębsza, bardziej podejrzana. To książka, której się bałam - leżała na kupce wstydu od 2024 roku. Teraz żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej. Koniec końców, "Dom z liści" pozostawił we mnie pustkę. Ponowna ekspedycja wydaje się nieunikniona.
Prywatne statystyki:
Przeczytane książki: 19/40
Przeczytane strony: 6 015/14 636
Książki z kupki wstydu: 4/10
Książki po japońsku: 1/3
Recenzja na LubimyCzytac.pl: tutaj.
Tą lekturą wypełniam pole Powyżej 600 stron w #czytelniczebingo.
#bookmeter #szkieletczyta #czytajzwykopem #horrorbookmeter
źródło: dom-z-lisci-b-iext202850051
Pobierzźródło: czytelnicze_bingo_szkielet_kostny_2026
Pobierzźródło: Dom-z-lisci
PobierzJednak szanuję za rzetelną i dojrzałą odpowiedź
@To_ja_moze_pozamiatam dzięki za ciekawostkę, chowałam się m.in. na Doomie, obejrzę :D
Komentarz usunięty przez autora
https://www.youtube.com/watch?v=5wAo54DHDY0
Do pliku z mapką dołączony jest plik PDF który jest częścią historii.
Jest gdzieś nawet filmik jak John Romero w to gra ale chyba nie zagłębił się do końca.
Uprzedzam, że nie czytałem książki. O powiązaniach tej książki z tym WAD'em dowiedziałem się z YT i dopiero teraz mi o tym przypomniałeś :)
Hmm
Trzeba będzie kupic papier