Aktywne Wpisy

Mi to się wydaje że ludzie którzy nie byli nigdy w Warszawie mają jakiś zaburzony pogląd na temat ludzi tu żyjących. Myśla że każdy kto tu mieszka to lewak, sojak, feminista i wygląda picrell. W tymczasie ja mieszkając ty 10 lat:
-ani razu nie spotkałem osoby która by miała jakieś inne zaimki niż normalne
-spotkalem tylko jednego geja
-ani razu nie rozmawiałem z osobą która jest jakoś dziwnie ubrana
-nie widziałem nigdy
-ani razu nie spotkałem osoby która by miała jakieś inne zaimki niż normalne
-spotkalem tylko jednego geja
-ani razu nie rozmawiałem z osobą która jest jakoś dziwnie ubrana
-nie widziałem nigdy
źródło: cf59ff10944c47dfa36375234e22d1e1
Pobierz
thisguy1 +1
#gielda ile pieniędzy z wypłaty przeznaczacie na inwestycje, a ile na swoje 'zachcianki' (czyt. rzeczy do hobby/komfortu, które nie są niezbędne typu nowa konsola, słuchawki, wakacje, inne fanaberie)? Zauważyłem, że ciężko mi ostatnio znaleźć balans pomiędzy czerpaniem przyjemności z życia, a oszczędzaniem i inwestowaniem.





Rafał Betlejewski
Współczesne wojny pokazują ciekawy trend: zmniejsza się społeczna gotowość, by walczyć za swój kraj. Młodzi ludzie coraz częściej mówią politykom: sam se idź walczyć - po czym pakują manatki i zwiewają.
Moim zdaniem ta anarchizacja postaw obywatelskich to wspaniały dowód na rosnącą świadomość społeczną i racjonalność w podejmowaniu życiowych decyzji. Maleje szansa na to, że ludzie dadzą z siebie zrobić mięso armatnie "na patriotyzm".
Spójrzmy na twarde dane z badań. W Europie tylko około 32–33% ludzi deklaruje, że byłoby gotowych walczyć za swój kraj. W niektórych państwach ten odsetek jest jeszcze niższy - we Włoszech i Niemczech to około 16%. W Wielkiej Brytanii około 35% badanych dopuszcza taką możliwość. Globalnie to mniej więcej 45%, ale ta liczba maskuje ogromne różnice - im bardziej stabilne i zamożne społeczeństwo, tym niższa gotowość do walki.
Moim zdaniem świadczy to o coraz silniejszym rozdźwięku pomiędzy ideą państwa narodowego, będącą w istocie przykrywką dla korporacyjnego biznesu, a codziennym doświadczeniem zwyczajnych ludzi, którzy nie czują, żeby mieli jakikolwiek wpływ na politykę własnych państw. Spójrzmy na Stany Zjednoczone: tylko ok. 13–18% Amerykanów popiera militarny atak na Iran, a większość (ponad 60%) jest temu przeciwna! Trump n--------a rakietami wbrew własnym obywatelom!
Do tego dochodzi zmiana samej natury wojny. Ludzie widzą, że na froncie można dziś zostać zabitym przez latawiec z doczepionym granatem. Śmierć robi się banalna a często staje się memem na Insta - który nie zbiera nawet jakichś wielkich zasięgów.
Pomimo natężonych starań prawicowej propagandy, która pozuje w husarskich skrzydłach na profilówkach, następuje demistyfikacja „śmierci za ojczyznę”. Ojczyzna coraz częściej przestaje być wspólnotą, a zaczyna być odczuwana jako struktura zarządzająca interesami, w których zwykły człowiek nie uczestniczy. Wspomnę tu obrońców Mariupola, którzy bronili jakiejś fabryki w tragicznych warunkach. No i co? W końcu Trump dogada się z Putinem i cały ten heroizm o kant d--y będzie można potłuc. W tym kontekście obrońcy Mariupola jawią się jako frajerzy, którzy oddali życie, gdy ich koledzy wrzucali na Insta zdjęcia z Tajlandii.
Armie coraz bardziej będą przypominać zawodowe korporacje. Państwa będą szukały najemników, cudzoziemców i ludzi z biedniejszych regionów świata. Już to widać po armii rosyjskiej, która prowadzi werbunek w Afryce czy Korei Północnej wabiąc mężczyzn kasą. Rośnie rola prywatnych armii i firm wojskowych, które działają na styku państwa i rynku. Amerykańskie korporacje takie jak Blackwater (później przemianowane na Academi) czy DynCorp brały udział w operacjach w Iraku i Afganistanie, wykonując zadania, które wcześniej były domeną regularnej armii. W szczytowym momencie liczba prywatnych kontraktorów w tych konfliktach dorównywała liczbie żołnierzy. Armia USA od lat oferuje przyspieszoną ścieżkę obywatelstwa w zamian za służbę wojskową. To wszystko prowadzi do sytuacji, w której państwa coraz rzadziej „zakładają” lojalność własnych obywateli, a coraz częściej ją kupują - często od tych, którzy mają najmniej alternatyw.
I żeby było jasne, uważam, że to dobry trend. Lepiej, żeby w tych wojnach ludzie umierali dla kasy, niż jako frajerzy za patriotyzm. Stanisław Lem przewidział to 50 lat temu.
#polska #swiat #usa #wojna #rosja #ukraina #iran #patriotyzm
źródło: 661247364_1511849603644866_4143127516455627439_n
PobierzPewnie, nie walcz za kraj. Odłóż b--ń, załóż na siebie pasiaki i grzecznie maszeruj do najbliższego rosyjskiego łagru. Ułatwij pracę rosyjskiemu żołdakowi bo jest zmęczony mordowaniem!
Zwykli ludzie tych wojen nie wywołują
Wpadasz, obijasz mordę, grozisz smiercia ofierze i całej jej rodzinie i finito. Nawet grzecznie pójdzie do notariusza przepisać dorobek życia, zanim spierdzieli na zachód
( ͡°
ale dzisiaj realistycznie większość ludzi to byłaby happy jakby miała dostęp do neta i coś do jedzenia i zero kredytu xd
serio bo tylko tyle wystarczy w zatomizowanym świecie, naprawdę ludzie się budzą a to się będzie tylko zacieśniać - już dużo
źródło: 3352
Pobierz@the_good_guy: a jesteś taki pewien, że nawet w teorii jakby nie było Ukrainy to by od razu wchodzili z bagnetami i czołgami?
już jestem przekonany że w takim scenariuszu by ludzie w dużej mierze szli
A pontony nie płyną w drugą strone bo w bogatych krajach arabskich przybłędy traktuje się jak śmieci lub jeszcze gorzej a nie lepiej od własnych obywateli.