Wpis z mikrobloga

Przez długi czas myślałam, że najlepiej będzie po prostu zamknąć ten rozdział. Nie wracać. Nie rozdrapywać. Nie tłumaczyć się z przeszłości. Dlatego przestałam pisać o życiu Świadków Jehowy, choć wcześniej dzieliłam się tym tutaj, na tagu #nowomowajehowych.

Wydawało mi się, że „pójście dalej” oznacza milczenie. Ale ostatnio coś się zmieniło. Zaczęłam spotykać się z ludźmi, którzy tak samo jak ja, odeszli od Świadków Jehowy. Każdy z inną historią, innym ciężarem, inną drogą. I zrozumiałam jedną ważną rzecz: tego nie da się wymazać. To nie jest tylko „przeszłość”, którą można odłożyć na półkę.

To jest część mnie.

Nie wszystko z niej lubię. Nie wszystko wspominam dobrze. Ale to właśnie te doświadczenia mnie ukształtowały - mój sposób myślenia, wrażliwość, pytania, które sobie zadaję. Próba udawania, że tego nie było, to trochę tak, jakby udawać, że jakaś część mnie nie istnieje. A ja już nie chcę się „ucinać” na kawałki, żeby było wygodniej.

Dlatego myślę, aby wrócić do pisania (na razie nic nie obiecuję). Nie po to, żeby kogokolwiek przekonywać, nie po to, żeby walczyć. Ale po to, żeby mówić własnym głosem, szczerze i nie dać sobie zamknąć mordy jakimkolwiek szantażem emocjonalnym.

Może komuś to pomoże. Może ktoś poczuje się mniej sam.
A może po prostu ja sama w końcu poukładam sobie to wszystko do końca.

#swiadkowiejehowy #nowomowajehowych
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach