Wpis z mikrobloga

#kuchennerewolucje Pierwsze sceny z tą Martą wywołały u mnie mocną niechęć do niej, ale im dalej w odcinek, tym lepiej zaczęła wypadać. W sumie ostatecznie okazała się spoko i współczuję jej, że jako szefowa kuchni musi się użerać z tą nieogarnietą Ukrainką i ciapakiem co wrzuca makaron do zimnej wody... A ta pizza co podała Madzi na początku wcale nie była jakoś mocno spalona i w zasadzie wyglądała dość apetycznie. Tylko Madzia jak zwykle musi kręcić nosem na cokolwiek co przypomina neapolitanę, która, o zgrozo!, z definicji opada i jest miejscami przypalona.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@baltonoski: Nie no, Marta ma niestety wywalone zamiast trochę bardziej być wymagajacą - woli być sympatyczną dla zespołu i niech się odpowiedzialność rozmyje ku jej wygodzie. Co do spalonej pizzy - gorzki posmak spalonego ciasta nie da się zignorować czy przykryć sosem i dodatkami, bo jest bardzo nieprzyjemny, wręcz powoduje odruch wymiotny. Ogólnie przyjemny odcinek, spróbowałby tych kasz, czy faktycznie takie pełne smaku itd.
  • Odpowiedz