Wpis z mikrobloga

W butiku LV przewąchałem chyba wszystkie unisexy oraz, nie wiem czy to damski, symphony. Wonhałem z korka, ale na łapkę to psiknąłem meteore i l'immensitete.

Generalnie żaden zapach nie zrobił na mnie wrażenia, że miałbym takie "wow, chce tym pachnieć". Wszystkie to było praktycznie "ładnie pachnie". Płacić 10 zł za te zapachy to gruba przesada. W sensie nie można im odmówić jakości składników, bo wszystko pachnie naturalnie, dobrze zblendowane, ale to nie ten poziom, żeby płacić 10 zł. Orage, afternoon swim, city of stars itp. mogę powiedzieć o każdym, że ładny, ale po 30 minutach już w sumie nie pamiętam, jak pachniały. Niczym nie zapadły w pamięć.

L'immensitate fajne, takie gorzkawe, przypomina mi trochę pomelo, ale nie jest warte 10 zł/ml.

Meteore ma bardzo dobrego klona, khandlaj snow czy jakoś tak. A--b 1:1 uchwycił DNA meteore. Różnica jest taka, że khandlaj pachnie chemicznie, a chmieczność w tym zapachu robi ogromną różnicę. Przez to nigdy bym nie kupił khandlaja jako dobrego zamiennika, ba, tym khandlajem to bym się nie psikał nawet za darmo.

#perfumy
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@SlepyBazant: póki co wąchałem dwa zapachy od LV: le sable roses oraz ombre nomade i obydwóch nie lubię xD to znaczy ombre nomade z ręką na sercu nie lubię, na le sable roses łapie od razu nose blind

teraz jestem na odwyku perfumowym, ale niesamowicie mnie ciekawi l'immensitate oraz meteore i jeśli podejmę decyzję o zakończeniu odwyku to testuje je od razu
  • Odpowiedz
  • 1
@michalkichal123: l'immensitate to trochę louvitowska wersja vibrato, ale nie jest to unisexowy zapach. Według mnie to 100% damski.

Meteore to sobie kup tego khandlaj snow czy jak to się tam nazywa i wyobraź sobie, że zamiast chemicznie to pachnie naturalnie. Bardzo pudrowy zapach - ale nie irysowo. Bardzo specyficzny profil zapachowy, wydaje mi się, że otoczenie może nie najlepiej reagować.
  • Odpowiedz
@SlepyBazant: wąchałem tylko Imagination i l'immensite a już mam podobne zdanie a moze i gorsze, bo ima jest jakiś wodnisty a całego tego DNA w stylu l'immensite trochę nie znoszę xd
do tego mam klona ombre nomade z the woods symphony i pachnie nieźle, oryginał pewnie nie będzie o niebo lepszy
  • Odpowiedz
@michalkichal123: w ogóle nie są podobne. LV opisałbym tak - weź ADG i w------l tam grejpfrut i dużo imbiru - wychodzi imbirowy świeżak warty 300 zł - za tyle bym go kupił nawet. Vibrato/Tygar/Aqua de dora to inne specyficzne, charakteryczne DNA. Ostatnio kupiłem Moudon Eclipse i uczciwie polecam - to Vibrato za 2 stówki a wiem bo mam wszystko oprócz Tygara.
  • Odpowiedz
  • 1
@michalkichal123: chyba nie mają podanych cen przy flakonach. Chciałem zobaczyć przy flakonie, ale nie widziałem.

@markaron @markaron no nie wiem, jakoś tak mi się skojarzył. Dalej wyczuwam na ręce i jakoś tak lekko zalatuje mi takim vibratowym-owocowym klimatem.

@prodigium dzięki za propozycję dekantu. Jest ładny, ale uważam, że za bardzo skręca w damską stronę, dlatego nie chciałbym nim robić globala, więc podziękuje.

Tak czy siak LV to
  • Odpowiedz
  • 0
@prodigium: od tych fekalnych oudów już nie wiesz, co damskie. A no tak, zapomniałem, że kiedyś jak się schyliłeś, to spod koszulki spojrzała na mnie koronkowa bielizna. Nieważne.
  • Odpowiedz
Tak czy siak LV to chyba najbardziej przehajpowany dom w historii.


@SlepyBazant: Przehajpowany? Tak. Czy najbardziej? Nie, są też inne.

@prodigium Aż sobie psiknąłem na rękę żeby się upewnić bo dawno nie nosiłem i za ch..j nie można tego pomylić z damskim zapachem xd.
Jak już miałbym szukać skojarzeń to w kierunku jakiegoś swiezaka od Issey Miyake, trochę AdG jak pisałeś.
  • Odpowiedz