Aktywne Wpisy

CzekoDonut +176
Mam nadzieje, że o tej godzinie jest mało osób (OBY!...), bo w formie wyjścia ze strefy komfortu i wyjścia do ludzi publicznie oferuje 500 zł przelane BLIKiem a losowanie dnia 10 maja (ʘ‿ʘ)
Wystarczy dać plusa, jakikolwiek komentarz i zaobserwować mój profil ( specjalnie by było jak najmniej osób xD )
#rozdajo #zadarmo
Wystarczy dać plusa, jakikolwiek komentarz i zaobserwować mój profil ( specjalnie by było jak najmniej osób xD )
#rozdajo #zadarmo
źródło: 5993c2a458fd48d10808504886f227ca
Pobierz
Mexiii +357
Jeśli wiesz co to za logo, to znaczy że kolonoskopia już blisko ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#glupiewykopowezabawy #heheszki #cotozalogo #gimbynieznajo
#glupiewykopowezabawy #heheszki #cotozalogo #gimbynieznajo
źródło: image_picker_021D4B63-9072-413A-B882-5B148E073CE9-92950-0000075E5551383F
Pobierz



Armia, która podbiła więcej terenów niż jakakolwiek inna siła w historii ludzkości, nie miała linii zaopatrzeniowych. Nie było spichlerzy. Nie było wozów z chlebem. Nie było personelu kuchennego maszerującego za kawalerią.
Wszystko, czego potrzebowali, wozili na koniu albo zabierali z niego. Suszone mięso, mleko klaczy i trochę prosa. To wszystko.
Marco Polo podróżował z mongolskimi wojownikami w XIII wieku i udokumentował to, czego był naocznym świadkiem. Żołnierz na wyprawie mógł wytrzymać dziesięć dni bez rozpalania ognia i zatrzymywania się na gotowanie. Jego racje żywnościowe składały się z suszonego twarogu, sfermentowanego mleka kobylego oraz proszku zwanego borts, czyli mięsa końskiego lub koziego pokrojonego na cienkie plasterki, suszonego na otwartym wietrze stepowym i miażdżonego tak, aby zmieściło się w małym skórzanym woreczku. Dodaj wodę do proszku, a otrzymasz gulasz. Jeden koń, w pełni przetworzony na borts, mógł wyżywić żołnierza przez miesiące, a to była pierwsza na świecie odwodniona racja żywnościowa dla żołnierzy, około 800 lat przed opracowaniem przez armię Stanów Zjednoczonych MRE.
Włoski zakonnik Giovanni da Pian del Carpini podróżował po terytorium Mongołów w 1245 roku z misją dyplomatyczną dla papieża Innocentego IV i zapisywał wszystko, co obserwował, okiem osoby szczerze starającej się zrozumieć, jak funkcjonują ci ludzie. Zauważył, że Mongołowie pili sfermentowane mleko kobyle, zwane airagiem, w ilościach, które oszałamiały zewnętrznych obserwatorów, i że to odurzenie nie wiązało się z żadnym społecznym piętnem.
Airag przygotowywano w dużych skórzanych workach zawieszonych na ramie jurty, stale mieszanych przez każdego, kto przechodził przez drzwi, i pozostawiano do fermentacji, aż lekko alkoholowy i kwaśny smak stał się lekko kwaśny. To była ich woda, ich wino i ich kalorie – wszystko w jednym naczyniu. Carpini udokumentował również qurut, suszone skrzepy serowe, które każdy wojownik nosił jako zwartą, wysokotłuszczową rację żywnościową, suszone na jurcie na słońcu i wietrze, aż stwardniały tak bardzo, że pewien zachodni rycerz, który się z nimi zetknął, podobno złamał sobie ząb, próbując zjeść jeden bez uprzedniego namoczenia.
Gdy i to się skończyło, koń dawał więcej. Wojownik znajdował żyłę na szyi swojego wierzchowca, robił małe nacięcie, pił tyle, ile potrzebował, i zasklepiał ranę, a koń szedł dalej, a żołnierz jechał dalej. Chińscy dowódcy wojskowi, którzy stawili czoła armiom mongolskim po drugiej stronie stepu, zauważyli coś, co głęboko ich zaniepokoiło. W nocy z mongolskiego obozu nie unosił się dym.
Armia, która nie potrzebowała ognia do jedzenia, to armia, która mogła poruszać się w całkowitej ciemności, pojawiać się bez ostrzeżenia i utrzymywać się na terenie, na którym siły konwencjonalne padłyby z głodu w tydzień. Chińska piechota, zbudowana na zbożu i gotowanym ryżu, nie miała odpowiedzi na wroga żywiącego się tłuszczem, krwią i sfermentowanym mlekiem.
Czyngis-chan rozumiał, że szybkość jego armii jest jej najpotężniejszą bronią, a dieta była w całości dostosowywana do tej szybkości. Kiedy jego wojska znajdowały się w warunkach prawdziwego przetrwania, gotowały całe zwierzęta w ich skórze, wypełniając wnękę rozgrzanymi kamieniami, aby je upiec od środka, nie pozostawiając dymu, ognia ani śladu. Perski kronikarz odnotował, że obserwował kolumnę mongolską, która pokonywała teren, co zajęło jego karawanie trzy dni w ciągu jednej nocy, i nie byli oni nadludźmi. Po prostu korzystali z zupełnie innego systemu paliwowego niż wszyscy, z którymi walczyli.
Nie potrzeba było ognia, nie było potrzeby uzupełniania zapasów, nie było potrzeby zatrzymywania się. Kuchnią był koń i skórzana torba na siodle.
© Eats History
źródło: HDiMtEUbUAAZkUZ
PobierzMongołowie nie mieli diety całkowicie pozbawionej witaminy C, ponieważ:
jedli świeże mięso i narządy
pili fermentowane mleko
czasem spożywali rośliny
To wystarczało, aby uniknąć szkorbutu. Podobny problem z małą ilością witaminy C
źródło: image
Pobierz@makrofag74: A te kamienie to jak rozgrzewali?
Opis (nie mój) jest częściowo prawdziwy, ale trochę przesadzony.
Kamienie rozgrzewano w zwykłym ogniu.
Rozpalano ogień (często z suchego drewna stepowego albo wysuszonego nawozu zwierzęcego, który daje stosunkowo mało dymu).
Ogniska były małe i krótkotrwałe,
Ogień rozpalano w zagłębieniach terenu.
Dlatego czasem wrogom Mongołów mogło się wydawać, że nie palą ognisk.
Jakoś ciężko się podniecać największymi mordercami w historii ludzkości. To była cywilizacja nastawiona tylko i wyłącznie na mordowanie innych, jeśli nie chcieli płacić i poddać się ich władzy. Choć sukcesy mieli też dlatego że operowali na rozległych otwartych terenach, odbili się od cuwilizacji europejskiego tam gdzie była juz zakorzeniona od stuleci.
Na szczęście szybko sie rozsypała, choć co zniszczyła w czasie swojego istnienia to wręcz niepojęte, co do skali i
( ͡° ͜ʖ ͡°)
źródło: image
Pobierz@makrofag74: Musieli te kamienie znaleźć
Armia Inków jadła liofilizowane ziemniaki chyba wcześniej.
@makrofag74: aha
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pemikan
@makrofag74: Wietnamska armia podczas amerykańskiej inwazji rozpalała ogień wyłącznie podczas mgły - np. rano, kiedy rosa paruje albo podczas
Bo te kilka spotkań, które mieliśmy (nie)przyjemność mieć z Mongołami zakończyły się w większości gigantycznymi stratami/porażkami,
Fajna wrzutka. Kolejna, jaką dobrze mi się czytało w ostatnim czasie na tym łez padole portalu. Jednak z tymi kamieniami do koniny to chyba trochę naciągane. Potrzeba sporo ognia, żeby nagrzać kamienie do kuchcenia konia. Pewnie ten koń to był na wpół surowy, a oni robili inny rodzaj ogniska...
Jak wspomniałem wcześniej,