Wpis z mikrobloga

Dobra muszę się wygadać bo to już k---a paranoja jakaś...

Siedzę tu od tygodnia i uczę się na sesję, a w głowie mi się wszystko miesza. Mam egzamin z prawa konstytucyjnego we wtorek i ledwo pamiętam jak się nazywam, a tu jeszcze ten cały dramat z facetem się zaczął.

No więc ten typ z którym się spotykam od miesiąca nagle przestał odpisywać normalnie. Wiadomo, myślę sobie - ok, może zajęty, może coś. Ale nie, wczoraj widzę go na instastory u mojej koleżanki z roku jak się bawi na jakiejś imprezie. A mnie nawet nie zaprosił k---a!

I ja tu siedzę z tymi kodeksami, piję już chyba dziewiątą kawę dzisiaj, a on sobie imprezuje. Dzwonię do mojej siostry żeby się wygadać, a ona mi na to: "słuchaj, może po prostu nie jesteś mu potrzebna teraz". Dzięki wielkie za wsparcie lol.

Ale najlepsze było dziś rano - idę do sklepu po kolejne red bulla, spotykam go przypadkiem na przystanku. Stoi sobie jakby nigdy nic, uśmiecha się. A ja w dresie, włosy jak po wybuchu, oczy czerwone od czytania. On pyta: "hej jak tam nauka?" JAK TAM NAUKA?!

Mówię mu wprost: "słuchaj, może wytłumacz mi czemu mnie ignorujesz od tygodnia?" A on na to że był zajęty pracą i nie chciał mi przeszkadzać w sesji. Że niby myślał żeby dać mi spokój. No k---a, mogł zapytać nie?

W każdym razie gadaliśmy pół godziny na tym przystanku, przeprosił, zaprosił mnie na kolację po egzaminach. Ale teraz siedzę i nie mogę się skupić bo myślę czy to w ogóle ma sens. A te wszystkie artykuły konstytucji pływają mi przed oczami jak jakieś hieroglify.

Moja współlokatorka mówi żebym olała facetów do końca sesji, ale łatwiej powiedzieć niż zrobić. A wy co myślicie? Da się w ogóle coś zrobić z taką głową?

#sesja #egzaminy #prawo #faceci #student #warszawa #stres #randki
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach