Wpis z mikrobloga

Czym jest czas? Jak go zdefiniować? Zapytasz kogokolwiek to co ci powie ?

Raz na jakiś czas uświadamiam sobie jak wiele rzeczy traktujemy za oczywiste mimo że nie potrafimy ich nawet wytłumaczyć .

Kiedyś napisałem taki tekst w momencie gdy dotarło do mnie że jedną z takich rzeczy jest czas .

Bardziej to jedynie jałowe przemyślenia dlatego nie liczę na żadne plusy

Mimo że miałem podstawową wiedze fizyczną to im wiecej o nim myśle tym bardziej dochodze do wniosku jak bardzo nie wiem czym to jest .

Czasem wchodzisz w stan na pograniczu euforii gdzie nijako zjednaczasz się z wykonywaną czynnością a sam czas jak gdyby przestaje istnieć i nagle nie wiemy kto nam ukradł tyle godzin ale jest i druga strona medalu i czasem chciałoby sie mieć taki przycisk który by pominął gehenne czasu by pominął osiem godzin pracy osiem godzin lekcji tydzień do wypłaty czy 3 lata oczekiwania na operacje na NFZ .

I jakimś cudem gdy ten czas mija to sobie myśle - “ Czy aby czasem przycisk nie zadziałał ? Przecież byłem tam , a jestem tu..

Siedze w pracy i odliczam z nudów sekundy do końca zmiany. Patrzyłem, jak wskazówka zegara powoli przesuwa się w prawo.

Ale dlaczego właściwie w prawo? Dlaczego to właśnie ten kierunek nazwaliśmy ruchem zgodnym z ruchem wskazówek zegara? Tyka co sekundę - ile właściwie trwa sekunda? Przecież to banalne bo sekunda to tysiąc milisekund. Ale ile trwa milisekunda? I czy da się czas dzielić w nieskończoność? Czy istnieje najmniejsza, niepodzielna chwila? A może w jednej sekundzie kryje się nieskończona liczba mikro-momentów? Między każdym tyknięciem zegara dzieją się biliony bilionów zdarzeń, a my zdołaliśmy zarejestrować dopiero ich ułamek.

Niestety to pytanie na którego odpowiedź spierają się fizycy i filozofowie

Właśnie tym jednym z niedocenionych zmysłów jest poczucie (upływu) czasu - spróbuj złapać muchę, a zrozumiesz, że dla niej czas płynie trochę wolniej (szybkie machnięcie ręką jest faktycznie długotrwałą czynnością, którą z łatwością omijają); Co więcej wokół nas mogą odbywać się wydarzenia na tyle szybkie, że nie jesteśmy ich w stanie zarejestrować naszymi zmysłami oczy nie zobaczą jeśli wydarzy się coś krócej niż 1/25 sekundy, uszy zignorują krótkotrwały dźwięk, nos nie wyczuje bardzo ulotnego zapachu. Oczywista bzdura z tymi 1/25 ludzkiego wzroku. Obalana już po miliony razy. 25 (a dokładnie to nawet 24) to minimalny "klatkaż" przy którym ludzkie oko interpretuje sztuczny obraz jako płynny (np film będący sekwencją statycznych obrazów) ale zdolności widzenia są dużo większe niż ta 1/25.

Nie na darmo chociaż w grach wszyscy ściagają się na magiczne FPS (klatki/sek) i nie nie stoimy na limicie 30 którego nie byłoby sensu przeskakiwać i szukać więcej mocy skoro limit oka to tylko 25. Ale różnica jest kolosalna bo więcej klatek w grach to więcej informacji które dociera do gracza i które jak najbardziej zauważa co pozwala mu na lepsze reakcje.

A skąd w ogóle wzięła się ta wartość 24? Z jakiś badań nad ludzkim okiem? Rozebraniem mózgu i dokłądnym sprawdzeniem jego możliwości? Niestety nie , gdyż wynikało to z faktu, iż taśma filmowa była bardzo droga i potrzebna była najniższa wartość gwarantującą płynność. Jedna klatka na sekundę więcej, to 60 klatek więcej na minutę, 3600 klatek więcej na godzinę. A to przekładało się na dodatkowe metry taśmy filmowej za które trzeba zapłacić... I tak wzięło się mityczne "widzenie" ludzkiego oka na poziomie 1/24 sekundy.

A 25 to znowu wartość jaka wynikała z częstotliwości odświeżania obrazu telewizyjnego, gdzie za oceanem było to dla odmiany 30. I tu też chodziło o uzyskanie minimalnej możliwej wartości bo przesył obrazu podobnie jak z klatkami w filmie im zawiera więcej danych tym potrzebuje mocniejsze nadajniki, odbiorniki i pojemniejszy transfer którego zwyczajnie w dawnych czasach nie było. Ergo, żadna z tych wartości nie ma biologicznego ani naukowego pochodzenia tylko techniczna wartość wynikająca z wielu poza ludzkich czynników.

Zagadnienie percepcji czasu jest o tyle ciekawe że zwierzęta na przykład uczyły się rozróżniać światło stałe od migoczącego. Gdy częstotliwość wzrastała, w pewnym momencie przestawały widzieć różnicę. Tak jak Dla ludzi granicą jest około 60 mignięć na sekundę. Dla gołębia — 100, dla wiewiórki — aż 120. Żółw skórzasty natomiast przestaje rozróżniać już przy 15. Dla niego czas płynie zupełnie inaczej. Wiewiórka widzi świat z większą „rozdzielczością czasu”. Dla niej w jednej sekundzie mieści się więcej momentów niż dla nas.

Czy to znaczy, że dla niej czas płynie wolniej? A może żyje więcej „teraz” w tej samej sekundzie?

Dane zmysłowe przetwarzane z różną prędkością, a świadomość czeka na ostatni sygnał i dopiero wtedy składa całość. Nasze „teraz” jest więc zawsze odrobinę w przeszłości.

Mamy swoisty „lag” wzgledem rzeczywistosci A w dodatku swiat drastycznie się zmienił. W przeciwieństwie do niego, ludzka fiziologia powstawała przez miliony lat i w ciągu 150 tysięcy lat nie zaszły w niej większe zmiany. Twoje ciało - nawet jesli jest w świetnej kondycji zostało stworzone w sposób umożliwiający odniesienie sukcesu w przeszłości. Ta antyczna, biologiczna maszyneria wyewoluowała w odpowiedzi na wymogi świata, który już nie istnieje. Mimo ze zyjemy w świecie, w którym szybkość procesorów komputerowych podwaja się mniej więcej co 24 miesiące, ludzka zdolność przetwarzania informacji nie zwiększyła się znacząco przez ostatnie 150 tysięcy lat. Nasza fizjologia pozostaje daleko w tyle za naszymi czasami.

Jesteśmy urządzeniami hercowymi w świecie megaherców. Dla przeciętnego człowieka prosty czas reakcji wynosi około 250 milisekund. Prosty czas reakcji to czas, jaki zabiera zareagowanie na bodziec, np. naciśnięcie przycisku po zapaleniu się światła. Tym samym, każdy ,,cykl", taki jak informacja o świetle i odpowiedź w postaci opadnięcia przycisku zabiera jedną czwartą sekundy. W ten sposób dla standardowego człowieka szybkość przetwarzania informacji wynosi około czterech herców. Dla porównania, jeżeli jakieś laptopy mają procesory (mózg komputera), których tempo wynosi ponad trzy gigaherce, sa więc okolo 750 milionów razy szybsze niż my

Z tego relatywnie niskiego tempa przetwarzania informacji wynikają dwie istotne konsekwencje. Po pierwsze, oznacza to, ze wszyscy zyjemy przez ponad 250 milisekund w przeszlosć

Tyle mniej więcej czasu zajmuje naszym ciałom zarejestrowanie zachodzących wokół nas zjawisk, takich jak np. zapalenie się światła. Jeszcze dłużej trwa wyłapanie dźwięku, ponieważ szybkość dźwięku jest znacznie mniejsza niz szybkość światła. Po drugie, ponieważ nasz umysłowy procesor (CPU) działa powoli, my, ludzie, musimy ważne ile czasu spędzamy, myśląc nad jedną rzeczą Oszczędzamy, zabezpieczamy chronimy nasze umysłowe cykle myślowe, dokładnie tak, jak czyni to skapiec ze swoimi pieniędzmi.

Psychologowie ukuli nawet termin określający tę tendencję, nazywając ludzi poznawczymi skąpcami". W codziennym życiu, stając przed rutynowymi decyzjami, ludzie chronią swoje cykle myślowe, opierając się w zamian za to na heurystykach umysłowych - opartych na doświadczeniu, prostych, praktycznych regulach postępowania, których uczymy się metodą prób i błędów. Oszczędzamy nasze zdolności sądzenia i podejmowania decyzji, aby wykorzystywać je do myślenia o nowych, nieprzewidywal nych i niebezpiecznych siłach w naszym życiu jednym słowem, aby dzięki nim przewidywać przyszłość. Niestety, to co działało w przeszłości, może nie działać tak dobrze bezpośredniej teraźniejszości, zwłaszcza jeśli teraz różni się od wtedy

Ale są rzeczy, które widzimy z jeszcze większym opóźnieniem jak światło gwiazd. Promienie ze Słońca docierają do nas po ośmiu minutach. A światło z układu Eta Carinae podróżowało 7500 lat. Być może ta gwiazda już nie istnieje, a my wciąż oglądamy jej dawny blask. Czy więc to, co widzimy na niebie, dzieje się teraz? Czy istnieje wspólne „teraz” dla całego wszechświata?.

Otóż, rzeczywistość jest bardziej porąbana :) Na przykład widzimy jak np jakaś gwiazda w odległosci 1000 lat świetlnych wybucha. Mówi się wtedy, że wybuchała 1000 lat temu, ale światło do nas dociera dopiero teraz. Ale to nie jest prawda, tylko raczej model, eksperyment myślowy.

To dlatego, że wymaga czegoś w rodzaju uniwersalnego teraz w całym kosmosie. Gdy ta gwiazda wybuchła, w jakimś momencie który wtedy nazwali byśmy "teraz", to u nas to teraz w momencie wybuchu gwiazdy było 1000 lat temu. Tymczasem jak dowodzi teoria względności, wszystko jest względne i nie ma żadnego uniwersalnego teraz. Teraźniejszość to raczej fala informacji, która oczywiście jak to informacja, porusza się z prędkością światła (tzw stożek światła) Zatem prawidłowo byłoby powiedzieć, że ta gwiazda wybucha teraz, mimo że nasz model w myślach, sugeruje widzenie tego jako 1000 lat temu.

W 1971 roku naukowcy Haefele i Keating postanowili to sprawdzić. Zabrali cztery zegary atomowe na pokład samolotu i oblecieli Ziemię. Po powrocie porównali je z tymi, które pozostały na ziemi - i wyniki się różniły. Dokładnie tak, jak przewidział Einstein. Według teorii względności czas jest częścią przestrzeni - czwartym wymiarem. Razem tworzą czasoprzestrzeń. Tam, gdzie znajduje się masa i energia, czasoprzestrzeń się wygina - niczym trampolina pod ciężką kulą. Ziemia nie jest przyciągana przez Słońce, tylko spływa po tej zakrzywionej strukturze. A skoro czas jest częścią tej samej tkaniny co przestrzeń, to on również się wygina. Tam, gdzie większa masa - tam czas płynie wolniej.

Czy raczej powinniśmy powiedzieć, że czas płynie wolniej względem innych miejsc? Bo właśnie o to tutaj chodzi. Czas można opisać tylko w odniesieniu do czegoś innego. Nie istnieje coś takiego jak czas uniwersalny identyczny wszędzie. Wiemy, że czas jest elastyczny. Nawet jeśli jakiś proces trwa zawsze sekundę, to ta sekunda może mieć różną długość w różnych miejscach.

I to nie jest tylko teoria. To zjawisko, które już dziś ma praktyczne znaczenie w naszym życiu. Na przykład satelity krążące wokół Ziemi mierzą czas nieco inaczej niż zegary na jej powierzchni. Te różnice trzeba stale korygować - inaczej system GPS stawałby się coraz mniej dokładny. Ale to jeszcze nie wszystko. Bo nie tylko masa wpływa na upływ czasu, lecz także prędkość. Im szybciej się poruszamy, tym wolniej płynie czas. Spróbujmy to sobie wyobrazić. Nie istnieje coś takiego jak „prawdziwa prędkość”. Wszystko zależy od punktu odniesienia.

Jeśli stoicie na peronie i widzicie pociąg jadący 100 km/h, to proste -z waszej perspektywy właśnie taką ma prędkość. Ale z punktu widzenia kogoś w drugim pociągu, jadącym również 100 km/h w przeciwnym kierunku, ten pierwszy porusza się 200 km/h. Nie brzmi to intuicyjnie. Bo przecież, myślimy sobie, jego „prawdziwa” prędkość to 100 km/h, prawda? Nie do końca. Dla obserwatora z Marsa ten sam pociąg porusza się z prędkością Ziemi plus swoje 100 km/h. I to nie jest żadna iluzja. Faktycznie - ten pociąg razem z planetą przemieszcza się w przestrzeni z taką sumaryczną prędkością. Wniosek? Prędkość ma sens tylko w odniesieniu do czegoś. No dobrze. Ale co z prędkością światła? Światło porusza się z określoną prędkością -około 300 tysięcy kilometrów na sekundę.

Nie jest to jednak wyjątkowa cecha tylko światła. Każda cząstka pozbawiona masy porusza się dokładnie z tą prędkością.To coś w rodzaju domyślnej prędkości wszechświata. Cząstka bez masy rodzi się, żyje i znika, zawsze poruszając się z tą samą prędkością.

Ale przecież dopiero co ustaliliśmy, że prędkość zawsze zależy od punktu odniesienia, prawda? Tak i to dotyczy również światła. Tylko że światło, z każdej możliwej perspektywy, zawsze ma dokładnie tę samą prędkość. Wyobraźmy sobie, że lecimy kosmicznym pociągiem prosto w stronę wiązki światła z prędkością 100 km/h.

Teoretycznie powinniśmy zmierzyć prędkość światła jako jego prędkość plus naszą. Ale tak się nie dzieje.Dlaczego? Bo zmienia się sama struktura rzeczywistości czas i przestrzeń. Natura robi wszystko, by prędkość światła pozostała stała. Rozciąga czas, kurczy przestrzeń, zmienia proporcje byle tylko zachować tę wartość.

To właśnie zasada stałości prędkości światła. Skoro więc światło jest niezmienne, a czas i przestrzeń mogą się dopasowywać, to one stają się zmienne. Jeśli poruszasz się statkiem kosmicznym niemal z prędkością światła i zmierzysz światło obok siebie, wciąż otrzymasz ten sam wynik — 300 tysięcy km/s.

Choć teoretycznie powinno być o metr na sekundę wolniejsze, bo je „gonisz”. Ale tak nie jest, bo czas i przestrzeń zmieniają się razem z tobą. Co więcej, ty sam tego nie zauważysz. Dla ciebie wszystko rytm serca, myśli, oddech będzie wydawało się całkowicie normalne . Cała twoja rzeczywistość spowolni równomiernie. Dopiero obserwator z Ziemi zobaczy, że poruszasz się w zwolnionym tempie.

Jednak oboje zgodzicie się w jednym prędkość światła zawsze będzie taka sama. Różnice w tempie upływu czasu występują również na Ziemi. Dla osoby stojącej na dziesiątym piętrze budynku czas płynie nieco szybciej niż dla kogoś na parterze. Różnica jest mikroskopijna, ale realna. Jeśli te dwie osoby porównałyby swoje zegary, okazałoby się, że są lekko rozjechane.A teraz wyobraźmy sobie coś ekstremalnego czyli czarną dziurę. W jej pobliżu, przy ogromnej masie i prędkości, czas spowalnia tak bardzo, że po powrocie na Ziemię okazuje się, iż minęło tu znacznie więcej czasu.

Ktoś powie czas to po prostu czwarty wymiar - obok długości, szerokości i wysokości. Możemy się w nim poruszać tylko w jednym kierunku - do przodu. Ale mamy wpływ na tempo, w jakim to robimy. Kiedy zwiększasz swoją prędkość w przestrzeni, automatycznie zwalniasz w czasie. A Dragan powiedział fajne zdanie "nie wiemy co to czas tylko jak się zachowuje". Często się go traktuje jako wymiar w którym nie można się cofać, jak w przestrzeni. "Płyniesz" w nim. I nic z tym nie możesz zrobić.

Ktoś zapyta - Skoro to wymiar przestrzenny to dlaczego nie możemy się po nim swobodnie poruszać? Nie wiadomo :)

Jak gdzieś obejrzycie wykład czy film na youtube na temat czasu to ze 100 procentową pewnością spotkacie ten cytat:

Około 1600 lat temu św. Augustyn powiedział: „Czym zatem jest czas? Jeśli nikt mnie nie zapyta, wiem, czym jest. Jeśli zechcę wyjaśnić to temu, kto zapyta, nie wiem”.

Oraz kilka cytatów samego Einsteina:

„Czas i przestrzeń to sposoby, według których myślimy, a nie warunki, w których żyjemy”.

„Jedynym powodem istnienia czasu jest to, że wszystko nie dzieje się jednocześnie”.

„Teraz on (przyjaciel, który zmarł) odszedł z tego dziwnego świata nieco przede mną. To nic nie znaczy. Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że rozróżnienie między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością to jedynie uparczywie trwającą iluzją”.

Od wielu lat intryguje mnie druga koncepcja – że teraźniejszość może nie istnieć. To znaczy, przyszłość jeszcze się nie wydarzyła, a przeszłość jest już przeszłością, ale czas między nimi (teraźniejszością a przeszłością) wydaje się tak ulotny, że nie wydaje się, by „był” (gdziekolwiek jest) wystarczająco długi, by go zauważyć.

Czy teraźniejszość rzeczywiście istnieje, a jeśli tak, to jak długo pozostaje teraźniejszością, zanim stanie się przeszłością?

Czas to po prostu ciągle zwiększająca się entropia wszechświata. Wszystko co dzieje się wokół nas zwiększa entropię. Pięknie uformowane w słońcu strumienie fotonów (które same w sobie nie doświadczają czasu, foton może lecieć 10 miliardów lat aż uderzy w losowy asteroid i z jego perspektywy nie minęła nawet attosekunda, moment jego stworzenia i "śmierci" to ten sam moment), uderzając w atmosferę refraktują, zamieniają się w ciepło, są absorbowane przez ozon i atmosferę. Warunki atmosferyczne erodują skałę aż stanie się piaskiem, czy też uformowane w fabryce BMW które jakiś patus rozbija na drzewie. Wszystko zwiększa entropię.

Wszystko zwiększa chaos. Co do: dlaczego nie można cofnąć czasu? To już już chyba bardziej problem filozoficzny. Wyobraź sobie rozbitą szklankę, rozbicie jej (zwiększenie jej entropii) jest niesamowicie łatwe, szklanki wręcz trzeba pilnować żeby nie spadła i sama nie zwiększyła swojej entropii, a teraz wyobraź sobie jak absurdalnie, niewyobrażalnie wręcz skomplikowanym zadaniem byłoby pozbieranie całego szkła i odtworzenie w jakiś sposób idealnej szklanki, taka jaka była, bez pęknięć. Nie jest to możliwe, nawet jakbyś szkło przetopił na nowo, to struktura krystaliczna nie odpowiadałaby oryginalnej szklance. Tak sobie osobiście tłumaczę ten fenomen.

Z fizycznego punktu widzenia, żeby cofnąć się w czasie trzeba by przekroczyć prędkość światła, czyli de facto przekroczyć "prędkość informacji" albo inaczej "maksymalną prędkość z jaką zjawiska fizyczne mogą następować po sobie w tym wszechświecie". Z naszej obecnej wiedzy wychodzi że wymagałoby to nieskończonej ilości energii (ew. w Galaktyce Kurvix tyle energii, że ja pie....ole). Jest to też, wg. naszej wiedzy, teoretycznie możliwe jak wpadniesz pod idealnym kątem, w idealne miejsce horyzontu zdarzeń obracającej się super masywnej czarnej dziury. Teoretycznie cofnąłbyś się do momentu powstania owej czarnej dziury, miliardy lat temu.

Lubię czasem myśleć, że czas nie istnieje, a to tylko sposób który nasz mózg uznał, żeby wytłumaczyć zmiany. Jabłko się zepsuło? Łatwiej powiedzieć, że było już stare, a nie, że właśnie jest zjadane przez bakterie i grzyby zachodzi w nim właśnie dużo realcji chemicznych i zamienione w coś innego. Żyjemy w wielkim kotle materii, który cały czas się porusza, zmienia, gotuje i bulgocze. I żeby jakoś ogarnąć te zmiany, używamy czasu. Ale czy to ma sens to ja nie wiem w każdym bądź razie większość kojarzy powiedzenie pantha rhei czyli że wszystko płynie Heraklit miał mawiać że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki w sensie że to jest już inna rzeka inny wszechświat ( A Nie że usprawiedliwiamy jakieś ch**owe decyzje)

Hoffman zauważa, że ewolucja powinna wyposażyć organizmy w aparat poznawczy nie tyle wiernie oddający rzeczywistość w którym te są osadzone, co taki zapewniający "wystarczający" poziom skuteczności - mniej wierne reprezentacje mogą być bardziej pożyteczne. Do tego momentu wszystko fajnie. Problem polega jednak na tym, że aparat poznawczy to nie tylko zmysły, lecz także (a może i przede wszystkim) sam umysł. Sposób w jaki myślimy również znajduje się w środku pudełka "rzeczywistość wewnętrzna", poza którego ściany nie jesteśmy w stanie zajrzeć. I nic, co jesteśmy w stanie zaobserwować fizycznie ani uzyskać abstrakcyjnie (np. matematyka) nie ma prawa wyjrzeć poza.

Z obserwowalnego (i analizowalnego) wewnątrz stanu rzeczy nie da się nic powiedzieć na temat tego, jak jest na zewnątrz, bo nie dysponujemy żadnym punktem odniesienia. Wszystko co widzimy jest w pudełku i wszystko, o czym możemy pomyśleć również. Nieważne, jak głęboko zejdziemy, jak bardzo egzotyczne koncepty zgłębimy, wciąż będą one produktem umysłu. IMHO Koncept, że mamy "na oczach" niezdejmowalny kalejdoskop jest jak najbardziej sensowny.

Tyle że dopóty, dopóki uznajemy, że umysł znajduje się wewnątrz rzeczywistości to spostrzeżenie właściwie zamyka temat (przynajmniej do czasu, gdy nie zaczniemy modyfikować mózgów ).: mózg ( inteligencja ) może być częścią rzeczywistości i nawet działać w sposób całkowicie deterministyczny. Świadomość, która jest obserwatorem tej inteligencji już niekoniecznie. : czy można uwiarygodnić cokolwiek związanego ze świadomością? Nie mogę nawet odpowiedzieć na pytanie czy inni ludzie są świadomi tak jak ja. To, że mają inteligencję tak jak ja nie znaczy, że ta inteligencja ma swojego obserwatora.
#nauka #fizyka #zycieismierc #filozofia #rozkminy #przemyslenia #swiadomosc #wolnawola
NotourMATT - Czym jest czas? Jak go zdefiniować? Zapytasz kogokolwiek to co ci powie ...

źródło: temp_file491279152935141328

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@NotourMATT:

Chyba jesteśmy w pewien sposób "uwięzieni".. co jest trochę przerażające.. Nie ważne czy minie milion lat po naszej śmierci zanim przejmiemy stery kolejnego organizmu czy 2 dni - zawsze to będzie nieskończenie dla nas krótki czas. Ratuje nas to, że zawsze będziemy zaczynać od "nowa". Wszechświat jest ogromny i więc pojawienie się ponownie na Ziemi może być bardzo znikome. Pytanie czy po śmierci będziemy zawsze organizmem ze świadomością czy
  • Odpowiedz
@NotourMATT: quality content! Mogę tylko dodać moje wrażenie - czas prawdopodobnie nie istnieje, my ludzie mierzymy nim zmiany. Mechanizm jest bardziej skomplikowany, ale czas jest po prostu przydatnym uproszczeniem, jak to bywa w fizyce, lepsza teoria zastępuje gorszą, to nie matematyka.
  • Odpowiedz
@NotourMATT: @szachrai: jest taki przykład z Harrym Potterem. Oglądasz film na ekranie, ale ekran nie jest częścią Harrego Pottera. Ekran to właśnie świadomość/jaźń. Harry Potter to oczywiście fikcja, tylko ekran jest obiektywnie prawdziwy. To bodajże przykład Swamiego Sarvapriyanandy, chociaż ta analogia sięga co najmniej średniowiecznych Indii. Ogólnie urocza. Niemniej, i tak niewiele wiemy o świadomości. Badania nad umysłem w sumie są na śmiesznie niskim poziomie, więc też niewiele
  • Odpowiedz