Wpis z mikrobloga

@pearl_jamik: jak rano jest jeszcze 0
jeden z powodów dla których wybrałem całoroczne - mam w dupalu korki w serwisie po pierwszym śniegu i nie przejmuję się gdy dwa dni po -10 jest +20. Właściwie jedynie trochę boli gdy jest już +35.
A no i tej wyjątkowej mroźnej zimy nie miałem najmniejszego problemu na moich francuzikach
  • Odpowiedz
@niegwynebleid: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Całoroczne nigdy nie dorównają letnim latem i zimowym zimą. W każdym serwisie wulkanizacyjnym można się umówić na konkretną godzinę. Zmieniam opony co pół roku od wielu lat i nigdy nie czekałem więcej niż 30 min na wymianę opon po uprzednim zapisaniu się na konkretny termin. A czym jest 60 minut dwa razy w roku?
  • Odpowiedz
zmieniac na letnie bo 16 stopni?


@pearl_jamik: ogólnie jest jeszcze ryzyko, że wieczorem/w nocy spadnie śnieg i będzie kłopot, ale z dnia na dzień to ryzyko spada. Zazwyczaj zmieniam opony w kwietniu, ale zdarzyło mi się kilka razy w marcu i nie było dramatu. Wszystko zależy gdzie mieszkasz i gdzie jeździsz - jak po Warszawie to możesz zmienić. Jak w Zakopanem, to zostań przy zimowych.
  • Odpowiedz
@Icouldbeyourmom: ale lato jest u nas przez miesiąc a zima raz na 10 lat - a właśnie w najbardziej niebezpiecznych okresach przejściowych wielosezon wypada najskuteczniej.
Gdybym mieszkał w górach to polecałbym oczywiście wymiany. Ale w naszym klimacie, przy niskim przebiegu (wymiana opon raz na 3 lata a nie 6 w komplecie) - wszystkiego są plusy i minusy.
  • Odpowiedz
@Icouldbeyourmom: a sezonowe nigdy nie dorównają całorocznym, gdy rano masz -2, a po południu 16. Według mnie stosowanie zimowych zamiast całorocznych jest dyskusyjne u nas. Bo większość zimy poza górami masz mokry asfalt i temperatury -5 - 5, więc nie c---a nie pasuje to do opony zimowej, która na mokrym nie zachwyca swoim zachowaniem. Wręcz bym powiedział, że nasza jesień, zima i wiosna to idealne warunki dla całorocznych opon. I
  • Odpowiedz