Wpis z mikrobloga

Szukam swojego pierwszego mieszkania. Do tej pory stać mnie było na wynajem, nawet w dość dobrych lokalizacjach, ale już 30+ wjechało i wypadałoby coś kupić właśnego (dotychczas jednak bałam się kredytu, że nie dźwignę, że mnie zwolnią - impostor syndrom który ni *uja nie pomaga w takich decyzjach).

Ale dorosłam do tego wreszcie i (^ . ^)

I jaka ja byłam naiwna. Mieszkania 60m2, w odległości 5-9km od ścisłego centrum, ale i tak jedziesz 40 minut w korku do robotu, za 950k-1100k (no i stan deweloperski, więc kolejne 200k+ trzeba włożyć, jak nie wincy).

Jest też rynek wtórny tam to już ponad 1,3 mln trzeba wydać spokojnie, 50m2 i mega daleko do centrum. A jednak fajnie sobie skoczyć na targ po warzywa raz na jakiś czas, wyjść na dłuższy spacer i nie bać się że Cię zamordują, albo nie jechać ponad godzinę do pracy. Fakt, trudne się wylosowało, szukam mieszkań z ogródkiem, czyli parter, fajnie by było znaleźć coś co ma odrobinę prywatności i nie jest wystawione na tacy dla sąsiadów (czyli np: ogródek przy ścieżce albo okna w okna naprzeciwko), dobrze gdyby ogródek miał więcej niż 20m2, i już w ogóle marzenie gdyby nie był na depresyjnych osiedlach 50x domków "kopiuj + wklej" to samo...

i tak po 4 mcach przeglądania ogłoszeń czuję się zmęczona tym co jest dostępne i w jakich cenach.

I co? Starasz się, walczysz, awansujesz, od juniora do seniora () siedzisz po godzinach czasem do 22 żeby złapać gości z hameryki i się zsyncować (firma nie wypłaca nadgodzin więc możesz sobie odebrać - ale czasem nie odbierasz bo to źle wygląda jak wychodzisz za często o 14, poza tym robota musi być zrobiona więc chcesz dowieść wszystko co obiecałaś). Niby doceniają, kasa dobra - choć mogłaby być lepsza ( ͡º ͜ʖ͡º) ale zaczynałam od 4k brutto i ledwo wiązałam koniec z końcem, i też siedziałam po nocach, debuggowałam, doszkalałam się, łapałam fuszki na wordpressach żeby coś dorobić do budżetu, mimo że *uja rozumiałam co robię i płaciłam część kasy innym, doświadczonym, żeby mi pomogli albo sprawdzili i/lub wytłumaczyli czy to dobre podejście. I teraz widzę, że to się opłaciło. I czasem mnie wku**w bierze jak widzę 100% AI generated kod, który trzeba "zrecenzować" (w sensie review zrobić) - gość poświęcił 15 minut swojego czasu czekając na odpowiedź AI ale wygenerował 2k linii zmian, a Ty chcesz żeby było czysto (wiadomo też używam copilota, nawet do review, widzi więcej i można z nim podyskutować, ale po kolejnej dodanej przez gościa zmianie - widać że stare rzeczy się cofnęły i chłop nad tym nie panuje, a jak nie dopilnujesz to stajesz się właścicielem spaghetti kodu - bo to Twoja części aplikacji, mimo że ktoś to dodał bez konsultacji z nikim od nas na tzw yolo development.

I żeby nikt źle nie zrozumiał - kocham to co robię, to są cudowne rzeczy, jakby lego ale abstrakcja, i mój mózg to uwielbia, mam dużo możliwości wychodzenia poza swoje granice i rozwoju. W sumie nie wiem czy coś innego dałoby mi tyle frajdy, choć znalazłam się tu całkowicie przez przypadek. ALE to też kosztuje mnie wiele czasu, siły energii, czasem siedzenia po nocach, bo chce coś dowieźć albo po prostu przez cały dzień było dużo spotkań i review kodu innych, i nie miałam wystarczająco wolnego czasu, żeby mózg zaskoczył na focus mode - a w nocy najlepiej się skupić.

I tak sobie myślę, co do *uja, wszyscy wokół optymalizują swoje podatki, płacą mniej, a my na uop utrzymujemy ten cały system, zusy, i inne pokraki systemowe, swoją ciężką pracą i czasem zdrowiem, w imię czego - wzięcia kredytu na X lat żeby spełnić podstawową potrzebę poczucia bezpieczeństwa i posiadania własnego kąta? A w międzyczasie za to że jesteś czyimś bratankiem, albo jesteś w obecnej koalicji rządowej dostaniesz 3x tyle, bez doświadczenia i masz luz, wszystko Ci podpowiedzą, a jak zje**iesz to dadzą Ci mocnego adwokata i nic Ci nie grozi. A ja czasem nie śpię po nocach bo śni mi się, że nie rozliczyłam dobrze pitu :/

Taki tam żali post, bo już mnie do wkurza i nie szykuje się że będzie lepiej - więc marudzę, a wy możecie zignorować.

#gorzkiezale #programista15k #nieruchomosci #jaktoogarnac #jakzyc
  • 35
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ihatepink: zawody 'biurowe' są najgorsze, niby więcej zarobisz niż średnia ale musisz dojeżdzać do samego centrum albo wydać dużo więcej na nieruchomość. A i tak zaraz AI robote zabierze, jak tu pakować się w kredyt na 30 lat.
  • Odpowiedz
@ihatepink: łączę się w bólu. W opinii ludu my, programiści, śpimy na pieniądzach. Tymczasem wystarczy przejechać się po okolicy, zapisać adresy najlepszych chałup, takich za 2 miliony + i sprawdzić te adresy w CEiDG.



  • Odpowiedz
  • 4
@elo_kebab: nie zarabiam xd i nie wezmę, ale liczyłam na max 500k kredytu + wkład, że kupię coś fajnego w mieście wojewódzkim i w dobrej lokalizacji.... i mając swoje zarobki, i oszczędności jakoś to dźwignę, najwyżej kupię ruderę jak wspomniał @Widelec_ i będę kuć stare płytki po godzinach i uczyć się z Mario Budowlaniec jak kłaść nowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ale czy to tak
  • Odpowiedz
@ihatepink: a co mają powiedzieć osoby, które teraz kończą studia w dużym mieście, a nie ma dla nich pracy, bo na jedno miejsce na entry-level jest 200 kandydatów? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Generalnie, rozumiem Cię. Własne mieszkanie po 30-stce nie powinno być jakimś dużym wyzwaniem, ale okazuje się, że dla większości Polaków jest. Zwłaszcza dla ludzi, którzy w miarę dobrze zarabiają.

To jest trochę taki paradoks tego, co było
  • Odpowiedz
@ihatepink: szukaj mieszkania na wtórnym do remontu na najwyższym piętrze w wielkiej płycie, to są mieszkania z sensownym układem a nie kurniki inwestycyjne + rozkład osiedla też najczęściej jest w porządku
  • Odpowiedz
@ihatepink:

liczyłam na max 500k kredytu + wkład, że kupię coś fajnego w mieście wojewódzkim i w dobrej lokalizacji....

Za 500k to bardziej kawalerka już....

To co mają powiedzieć ludzie na na niższych zarobkach, z dziećmi na utrzymaniu i mając
  • Odpowiedz
@ihatepink: proszę bardzo @MakiawelicznyAltruista wczoraj sobie dyskutowaliśmy o korpo zj3bach jak na chvju stawaja żeby być kimś i karierę zrobić po czyt dostają kopa w pi33sde a tutaj korposzczurzyca dzisiaj wychodzi dokładnie z tym jak to wyglada

droga Pani, otóż najwyraźniej Pani nie czytała zbyt uważnie profesjonalnych porad eksperckich dotyczących odpowiedniego podejścia do pracy w środowisku korporacyjnym dlatego pozwoli Pani ze je tutaj wymienię raz jeszcze
- w korpo piekle zawsze
  • Odpowiedz
@ihatepink: w stolicy rynek wtórny mieszkań jest tańszy niż stan developerski w tych samych dzielnicach. Ale nawet w czasach czy miejscach gdy od developera było taniej to i tak rok czy dwa robiło się wykańczanie mieszkania i przez ten czas żyło się na wynajmie i płaciło ratę kredytu plus dodatkowo hajs na kolejne etapy wykończenia także i tak wychodziło to drożej niż rynek wtórny ostatecznie.
  • Odpowiedz
czasem siedzenia po nocach, bo chce coś dowieźć albo po prostu przez cały dzień było dużo spotkań i review kodu innych, i nie miałam wystarczająco wolnego czasu, żeby mózg zaskoczył na focus mode - a w nocy najlepiej się skupić.


@ihatepink: Przebrzmiewa przez twój post trochę pracoholizm. W necie nikt się w diagnozowanie nie powinien bawić, ale bym się zastanowił nad twoim stosunkiem do pracy: gdzie jest zabawa (lego), gdzie
  • Odpowiedz
@ihatepink: a wystarczylo wczesniej wstawac, wiecej odziedziczac ( ͡° ͜ʖ ͡°) i majac mieszkanie zapewnione na start, w dobrej lokalizacji to bys za wklad wlasny mogla kupic porsche za gotowke, podrozowala po swiecie, miala luz cale zycie i przezyla 20 lat wiecej dzieki brakowi stresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@ihatepink: Ameryki nie odkryję, ale nie ma się co zarzynać dla pracy. Zrobisz jeden ticket i pojawi się następny, nigdy nie dogonisz króliczka. Wiem bo sam przez to przechodziłem. Dobra wiadomość jest taka że jak osiągniesz jakiś swój cel to ciśnienie spada. Ja jakiś czas temu zacząłem zaczynać pracę o 9 a nie o 8 i co? I nic. Każdy ma to w pompie. Więc daj sobie na luz, rób
  • Odpowiedz
@ihatepink: Rozumiem rant.

Kilka rzeczy z którymi trzeba się pogodzic:
- rynnek nieruchomości odleciał w ostatnich latach - to nie Twoja wina - niestety rok urodzenia + timing życiowych decyzji determinuje w dużym stopniu łatwośc zakupu nieruchomości dla danej jednostki, czasem nawet bardziej niż praca/zarobki (e.g. większość obecnych 40latków (lub młodsi ale wcześniej zakladający rodziny) raczej zdążyła z zakupem nieruchomości przed wojną i załapała sie na niskie stopy.
- ludzie na UoP
  • Odpowiedz