Wpis z mikrobloga

Jurodiwy wyzwala demoniczno-anielskie moce obcości, które nigdy nie działają wedle reguł po ludzku stanowionych i nie trzymają się granic wykreślanych przez mierniczych „tutejszości”. Niechybnie jednak urągając w ten sposób temu światu sami wystawiają się na urągowisko. Bezcielesność łatwo pozbawić przywileju nietykalności, szczególnie, gdy jest „udawana”, a więc wystawiona na pokaz. Podobnie efektywna okazuje się nieskrępowana bluźnierczość — objawiająca także na zasadzie „świętości à rebours” wyjątkową poufałość jurodiwego ze sferą eksplozywnego sacrum — oraz jawna obsceniczność szeregu wybryków. Kiedy Bazyli Nawiedzony „mając duszę wolną, nie wstydził się ludzkiej sromoty, gdyż wielokrotnie żołądkowi swemu ujście przed ludem czynił”, a inni jurodiwi nie wahali się powtarzać tego gestu w pobliżu świątyni, to wysadzali w powietrze ustalone harmonie między „czystym” i „nieczystym”, między „nieskalanym” i „zbrukanym”. Pozwolić sobie mógł na to tylko ktoś przebywający w orbicie świętości. Transgresywny charakter noszą bez wątpienia również praktyki ascetyczne. Nagość, samoponiżanie, umartwianie ciała poprzez biczowanie, kaleczenie, noszenie włosienic (w czym celowały jurodiwe), bezdomność, spanie na gołej ziemi, polewanie celi końskim łajnem itd. — pomysłowość jurodiwych idzie w konkury z wymyślnością największych ascetów — wyciąga nie tylko drastyczne konsekwencje z ewangelicznego przesłania: „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie” (Mk 8, 34).

#religia #religioznawstwo #chrzescijanstwo #mistycyzm #prawoslawie #wiara #filozofia
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach