Wpis z mikrobloga

Co sądzicie o albumie The Hunting Party?

Według mnie, po latach, wciąż jest dobry i lubię do niego wracać. Pamiętam, jak jarałem się nim, gdy wchodził, będąc jeszcze niepełnoletnim. Podoba mi się "praca" gitar i perkusji na tym albumie. Brzmienie jest takie "zabrudzone", co na plus też jak dla mnie. Solówki są dobre, w A Line In The Sand można nawet powiedzieć, że solo jest epickie. Wastelands brzmi trochę jak Rage Against The Machine i ma fajny, bujający riff. Mark The Graves to popis perkusyjny Roba i ciekawe stopniowe rozbudowywanie. War, mimo że brzmi trochę jak parodia punk rocka, też wpada w ucho i ma super solówkę. All For Nothing z Page'm Hamiltonem z Helmet brzmieniowo upodobnione jest trochę właśnie do Helmet, ale w lekko ugrzecznionej i bardziej przebojowej wersji. W Keys To The Kingdom znowu na pierwszym planie gitary i perkusja, kolejne ciekawe solo. Daron z SOADu dograł fajne partie gitarowe w Rebellion, brzmiące niemalże jak trochę jakby nowocześniejsze riffy z Toxicity.
Minusy? Lekko generyczne Until It's Gone i Final Masquerade, które praktycznie niczym się nie wyróżniają, ale rozumiem i wiem, że idealne sprawdzały się na żywo przez swoje chóralne refreny. W Drawbar nie wykorzystali talentu Toma Morello, który powinien dograć jakieś solo w Wastelands, które przecież właśnie brzmi jak hołd dla Rage Against The Machine.

Tak więc, jak już pisałem, dla mnie ten krążek przetrwał próbę czasu i lubię do niego wracać. A Line In The Sand jest w moim TOP 5 kawałków zespołu, a Wastelands raczej mieści się w TOP 15. Mogli nawet wrzucić jeden numer więcej, najlepiej dokończyć demówkę o roboczej nazwie Apes Bounce i dać przed A Line In The Sand jako "rozgrzewkę".
Ocena płyty: 7.5/10. Dla mnie na miejscu czwartym za pierwszymi dwoma albumami i From Zero. Chciałbym, aby nowa płyta była o podobnym brzmienu, co The Hunting Party właśnie.

#linkinpark

Lubisz The Hunting Party?

  • Tak 69.2% (9)
  • Nie 30.8% (4)

Oddanych głosów: 13

Vanlid - Co sądzicie o albumie The Hunting Party? 

Według mnie, po latach, wciąż jes...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Vanlid: też bardzo lubię tę płytę. Strasznie się jarałem jak wychodziła.

Nie podchodzą mi 2 pierwsze kawałki, War i Wastelands. Druga połowa płyty kapitalna. Też podoba mi się ten surowy klimat, taki niewypieszczony jak np. w Living Things. Widać, że Rob i Brad w końcu mogli się wyżyć i pokazać więcej skilli.

To co mnie trochę drażniło to wokal Chestera w niektórych kawałkach. Nie był już dla mnie taki mocny
  • Odpowiedz
  • 1
@kalafior99215: Ogólnie to ta płyta była dla nich wymagająca do grania na żywo. Pamiętam z filmików LPTV zza kulis, że ćwiczyli dużo więcej przed koncertem, niż zwykle. Brad i Rob właśnie o wiele więcej się rozgrzewali.

Co do wokalu Chestera, to się nie zgodzę. Jego wokal brzmiał właśnie tak "raw" na płycie, a na koncertach dodawał dodatkowe screamy, między innymi podczas breakdownu w Wastelands i w kilku fragmentach na Guilty
  • Odpowiedz