Wpis z mikrobloga

Mam problem z sąsiadką z góry. Mianowicie przeszkadza jej hałas jaki generują moje dzieci (3 i 1 rok). Dziś przyszła o 5:40 z pretensjami, że ją dzieciaki obudziły. Najlepsze jest to, że w tym czasie ja spałem i żona wysłuchała jej wywodów. Kiedyś jej tłumaczyłem , że w mojej ocenie dzieci zachowują się jak dzieci. Nie wydają mi się szczególnie głośne, choć rozumiem, że to może być subiektywne odczucie. Co mam zrobić? Odciąć im nogi żeby nie biegały, a usta zakleić taśmą?
Chciałem iść jej pocisnąć, ale żona prosiła żebym póki co odpuścił i nie eskalował sytuacji. Co sądzicie? Z----ć ją od góry do dołu czy cierpliwie tłumaczyć?
#sasiedzi #logikarozowychpaskow #problem #zalesie
  • 19
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@LuckyDice: Nie przeczytałem, że to taki mały jeszcze. To cięższy temat. Ciężko winić roczne dziecko, że płacze w jakiejkolwiek sytuacji. Z drugiej strony nadal - to nie wina sąsiadki i ona ma prawo do ciszy nocnej. Widzę dwa rozwiązania. Albo przekonasz sąsiadkę do zatyczek do uszu (ja nie lubię osobiście + budzik) albo dziecko do innego pokoju (opcjonalnie pianka na ściany).
  • Odpowiedz
Jak dzieci hałasują przed 6 to pretensje uzasadnione


@Marek_zloty: Nie ma czegoś takiego jak cisza nocna w polskim prawie, to jest mit który bazuje na różnych dziwnych regulaminach spółdzielni mieszkaniowych.
  • Odpowiedz
@LuckyDice: Powiedz jej że postarasz się jakoś aby były ciszej albo żeby hałas zaczynał się później ale że to małe dzieci i wiele nie możesz obiecać. Przeproś za niedogodność, wyraź współczucie. Starszego możesz po woli zacząć uświadamiać że głośne zachowanie, zwłaszcza rano wpływa na innych w bloku.

Kiedyś możesz być w sytuacji sąsiadki i na własnym przykładzie dowiedzieć się jak to jest być budzonym we własnym mieszkaniu o porach w
  • Odpowiedz
  • 1
@Sunday: Rozmowy już były grane. Cierpliwe tłumaczenie nic nie daje. Ona przychodziła nawet o 18:00 że nie może wypocząć po pracy. A co do eskalacji. Dorosła kobieta a wali w podłogę jak jest jej za głośno. Powiedziałem jej kiedyś, że skoro sana zachowuje się jak 3 letnie dziecko to czego ona oczekuje od faktycznego 3latka? Zrobiła głupią minę i poszła.
  • Odpowiedz
@LuckyDice: Nie wiem jaka jest sytuacja dokładnie, ja z rodziną byłem akurat w odwrotnej i przechodziłem przez usypianie niemowlaka w łazience, bo sąsiad uważał za normalne cotygodniowe imprezy ze znajomymi i dzieci samopas. Żadne izolacje nie spełniły oczekiwań, parę tysięcy w błoto.
ale sam fakt że podejmujesz jakieś kroki sugeruje, że Ty nie jesteś egoistycznym bucem, więc możliwe, że jednak przejrzała kobieta wylewa frustrację (jak i antynatalisci pod Twoim wpisem,
  • Odpowiedz
@LuckyDice: Wydaje mi się że wszystko zmierza do tego że ona będzie wam hałasować a wy jej, niestety. Za chwilę ubierze szpilki czy inne drewniaki po domu i będziecie mieli ścieżkę zdrowia. Warto wiedzieć że odnośnie takich sytuacji w Polsce to jedyne prawo jakie obowiązuje to prawo głośniejszego - nie możnością jest skazanie kogoś za głośne zachowanie dzieci ale też za chodzenie w ciężkich butach po mieszkaniu.

Z jednej strony
  • Odpowiedz
  • 0
Z jej strony było, że ona chce ciszy. Nie było żadnych pomysłów. Ka jej mówiłem, że tłumaczymy dzieciom, że nie biegamy po domu, nie rzucamy zabawkami, że zakładamy im skarpetki i kapcie z gumowymi podeszwami. Mówiłem że wszystkie ruchome meble podkleiłem filcem żeby nie było odgłosów szurania. Ale też powiedziałem, że to jednak są dzieci i nie da się całkowicie ich wygłaszać. To, że ja milion razy dziennie powiem żeby nie skakali
  • Odpowiedz
@LuckyDice: co masz na podłodze? Ja np. całe mieszkanie (oprócz łazienek i kuchni) mam wyłożone piankami, jak na siłowni. Raz - sąsiedzi nie narzekają, bo bieganie / rzucanie zabawkami jest mocno wytłumione. Dwa - jak mi się dzieci przewrócą to narobią sobie mniej szkody niż przy np. twardych płytkach
  • Odpowiedz
@LuckyDice: Cześć, temat stary, ale dorzuce swoje trzy grosze. Miałem podobny case: Pokój dzieciaka wyciszyłem pianką i karton gipsem (sufit podwieszany). Każda ściana zasłonięta szafą, lub półką, mapą, plakatem, Radzę nie wchodzić często w dyskusje, zawsze dojdzie do tłumaczeń - już tłumaczysz, że dzieci to dzieci. Jak będzie okazja podsumowujesz co zrobiłeś by pomóc, przerzucić winę na nią, że może ma puste ściany, albo niedokładnie wykończone mieszkanie, że echo się
  • Odpowiedz