Aktywne Wpisy

Herm1t 0
A tak poważnie rozmawiając - jaka część waszego portfolio to GPW?
Każdy mówi żeby dywersyfikować i nie siedzieć po j---a w GPW tylko jakieś 30%, a przecież tutaj najlepsze banany są i mniejsza prowizja, bo nie ma przewalutowania.
#gielda
Każdy mówi żeby dywersyfikować i nie siedzieć po j---a w GPW tylko jakieś 30%, a przecież tutaj najlepsze banany są i mniejsza prowizja, bo nie ma przewalutowania.
#gielda

chwed +70
Popatrzmy sobie na cywilizację francuską i na cywilizację polskich parków przemysłowych.
We Francji np. podwyższenie wieku emerytalnego o dwa lata to nie jest zwykła decyzja administracyjna. To casus belli. Na ulice wylewają się tłumy. Palą się barykady, płoną opony, dym zasnuwa Pola Elizejskie, a związki zawodowe mają w pogotowiu całe arsenały… no, powiedzmy, bagietek, ale takich czerstwych, którymi można zrobić krzywdę. Francuski pracownik traktuje każdą niekorzystną zmianę jak osobistą zniewagę. Dla niego praca
We Francji np. podwyższenie wieku emerytalnego o dwa lata to nie jest zwykła decyzja administracyjna. To casus belli. Na ulice wylewają się tłumy. Palą się barykady, płoną opony, dym zasnuwa Pola Elizejskie, a związki zawodowe mają w pogotowiu całe arsenały… no, powiedzmy, bagietek, ale takich czerstwych, którymi można zrobić krzywdę. Francuski pracownik traktuje każdą niekorzystną zmianę jak osobistą zniewagę. Dla niego praca
źródło: image
Pobierz




Tytuł:
Tyrania wiaryAutor:
Richard SwanGatunek:
fantasy, science fictionOcena: ★★★★★★☆☆☆☆
ISBN:
9788367793889Tłumacz:
Gabriela JakubowskaWydawnictwo:
MAGLiczba stron:
560Forma książki:
książkaW wielkim skrócie: to zdecydowanie jedna z książek, która powstała. A na poważnie: tak jak w poprzedniej części, dzieje się niemało, tym razem jednak teatr działań jest znacznie bardziej rozległy i nie ogranicza się właściwie do jednego miasteczka i terenów przyległych - nie wykluczając kilku pierwszych rozdziałów. Drużyna udaje się wreszcie do stolicy Imperium i doświadcza na własnej skórze zarówno jej przytłaczającego ogromu i mnogości opcji, ale i ciężaru obowiązków oraz czyhających w niekoniecznie oczywistych miejscach przeszkód.
Brzmi jak standardowa kontynuacja, która kieruje bohaterów w centralne punkty na mapie, podbija stawki, dopakowuje niemilców, komplikuje i rozwija relacje między postaciami, rzuca ich w coraz to bardziej beznadziejne kabały, przędzie jeszcze bardziej misterne sieci intryg oraz niekiedy próbuje trzymać czytelnika na skraju fotela czy gdzie on tam siedzi i pochłania kolejne strony? Tak. Ale czy robi to dobrze? Jak to u mnie zwykle bywa: no tak średnio bym powiedział. Z rzemieślniczego punktu widzenia wszystko jest niejako na swoim miejscu, ale z personalnego ani mnie ta seria nie zachwyca, ani angażuje.
Vonvalt okazuje się nie być czystym jak źródlana woda bezwzględnym strażnikiem prawa, Helena na zmianę płacze, strzela fochy i lata za tym pierwszym, a Bressinger i Radomir są z reguły sobą. Nie czuję chemii do tych postaci i nie wiem, czy złożyć to na karb ciągle rosnącego licznika przeczytanych książek, a tym samym coraz bardziej zapełniającego się mózgu, który po prostu nie jest w stanie stworzyć więzi z każdym pojedynczym bohaterem każdej pojedynczej książki i śledzić jego losów z zapartym tchem, czy może najzwyczajniej w świecie ich kreacja nie jest najwyższej próby. Skłaniam się ku odpowiedzi dwukrotnie twierdzącej.
Nie wspomniałem o tym przy pierwszej okazji, ale autor w kreacji świata - czy to nazw obszarów i miast, czy to nazwisk - w dużej mierze posiłkuje się klimatami germańskimi i wschodniosłowiańskimi. Ważnym graczem jest Zakon Templariuszy, który z tymi prawdziwymi pewne nieznaczne podobieństwa dzieli. No i raz nawet została wspomniana Europa, ale nic z tego nie wyniknęło, więc w sumie nie rozumiem sensu zamieszczania tego słowa.
Dosyć obszernie zostaje rozwinięty wątek (nie)świętych i innych wymiarów, przy czym odgrywa on tutaj istotną rolę w więcej niż jednym przypadku. Nie mogę nazwać się jego fanem: wolałem te bardziej przyziemne problemy, których skala koniec końców może i rosła później do rangi wręcz cesarskiej, ale jednak nie wiązała się z jakimiś niepojętymi bytami. Lepiej szlachtować podłych ludzi niż bezmyślne demony.
W pewnym momencie zaczęły mnie z deczka wytrącać z rytmu częste, irytujące i głupiutkie porównania, nic niewnoszące sobą do historii, zalatujące grafomanią, nabijające - w stopniu mikroskopijnym, ale jednak - objętość. No i w pierwszej części Westenholtz miał pod swoimi rozkazami aremkę liczącą sobie 500 osób, tutaj z kolei, na początkowych stronach, wspomina się o 5000. To jednak zasadnicza różnica.
#bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #ksiazkicerbera #richardswan #wydawnictwomag #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
źródło: tyrania-wiary-imperium-wilka-tom-2-b-iext197589842
Pobierz