Wpis z mikrobloga

W ogóle wytłumaczy ktoś kim właściwie był ten Epstein? lol Bo to, że był finansistą i miał firmę konsultingową, która zarządzała majątkami kilku znanych ludzi to można wyczytać z neta. Moje pytanie brzmi, kim był, że te całe elity do niego lgnęły? XD Przecież typ nie był żadnym Bezosem, tylko "szeregowym" multimilionerem, pewnie w Texasie czy Kalifornii jest z kilkuset bogatszych i żaden Musk, czy Gates nawet pewnie nie szuka z nimi kontaktu. Oficjalnie też nie był żadnym wpływowym człowiekiem, bo nie zajmował żadnego stanowiska dającego dostęp do władzy, nie był żadnym senatorem, gubernatorem, prezydentem czy innym księciem, więc jak to jest, że prezydenci, członkowie rodzin królewskich, celebryci i miliarderzy chcieli mu się przypodobać? Trochę tego nie rozumiem, to tak jakby w polsce szlacheckiej królowie i ich rodziny, magnaci pokroju Zamoyskich, Potockich czy Czartoryskich szukali kontaktu z jakimś "no-name" szlachcicem ze zubożałej szlachty.

#epstein
  • 49
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mandanda: Tu chodzi o ten słynny "networking" - p------e akcje to dodatek bo nie każdy kto się z nim kontaktował i rozmawiał to jakiś chory p---b. Ale wielu było i takich...
  • Odpowiedz
@mandanda: zwykłym oszustem i pdfem, pdfy mają to do siebie że są bardzo zdeterminowane, to powoduje że zrobią wszystko żeby się zaspokoić, dlatego są przebiegli i manipulacyjni i często bardzo inteligentni
I on taki był
Kłamał łącznie z tym że sfałszował dyplom z fizyki ale też coś z tej fizyki wiedział bo inaczej szybko by poległ zwłaszcza przy Hawkingu
  • Odpowiedz
@mandanda: Według informacji z reddita był to człowiek powiązany z Mossadem którego celem było zbierać kompromitujące materiały na całą elitę USA - a Izrael ma silne lobby w USA więc mógł go powoli "popychać" na salony. Tu masz trochę z Groka.

"Epstein został mianowany na stanowisko dyrektora w Rockefeller University w 1995 roku, a mianował go sam David Rockefeller. Epstein cytował te powiązania (w tym członkostwo w Trilateral Commission) jako "prestiżowe
  • Odpowiedz
@mandanda: Był zwykłym nauczycielem matematyki, a inwestorem ponoć kiepskim.
Wychodzi że zawdzięczał swoją pozycję i bogactwo nie sobie i swoim sukcesom, ale raczej komuś innemu zależało na tym by go na takiej pozycji umieścić, i to raczej nie za darmo, bo dlaczego on a nie ktoś inny
  • Odpowiedz
  • 5
@Mitur: Znaczy w końcowej jego fazie to wiem, że chodziło o to, że on "znał wszystkich", pytanie brzmi, jak takiemu "no-name" w porównaniu do jakiegoś księcia Andrzeja, czy Billa Gatesa, udało się do tych ludzi zbliżyć xd
  • Odpowiedz
@mandanda: nie każdy milioner z Kaliforni ma swoją wyspę gdzie miliarder może sobie przyjechać i zgwałcić i torturować dzieci. A on tak miał, absolutna nisza
  • Odpowiedz
Przecież typ nie był żadnym Bezosem, tylko "szeregowym" multimilionerem,


@mandanda: Ale za to własną wyspą i talentem do organizowania atrakcji na imprezach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

A z takim talentem to mógłby byc i gołodupcem i ktoś by mu wyspe użyczył
  • Odpowiedz
@mandanda: To są te słynne, znienawidzone przez komuchów "ZNAJOMOŚCI" - czyli typ wiedział jak, z kim i o czym gadać, żeby każdy go kojarzył.

Do tego od jakiegoś czasu zaczął świadczyć wiadome usługi na prywatnej wyspie, które stały się jakimś odpowiednikiem "spotkań u Hrabiny Koniecpolskiej" u Dyzmy, co tylko go umocowało.

Dowód na to, że "bycie obrotnym" to sposób na dojście do pieniędzy, no ale komuchy dalej będą ujadać, jak
  • Odpowiedz
Moje pytanie brzmi, kim był, że te całe elity do niego lgnęły?


@mandanda: zapewniał specyficzną nielegalną rozrywkę dla ludzi z wyższych sfer. Do tego w polityce i biznesie ważne są kontakty, a on miał ich dużo więc dobrze było się z nim kumplować i poznawać przez to innych wpływowych ludzi.
  • Odpowiedz
  • 3
@mandanda: też tego nie rozumie. I oni tam wszycy się znają xD można powiedzieć że istnieją dwa równoległe światy. I z tych wiadomości, wyła się obraz zwykłych ludzi tylko z kasą i władza, bez jakiegoś planu itp.
  • Odpowiedz
@mandanda: Jako agent wywiadu był zwyczajnie promowany i pojawiał się na salonach. Po tym, jak zaczął robić imprezy i spraszać na nie wyjątkowych ludzi, samo zaproszenie stało się swego rodzaju certyfikatem towarzyskim. Dlatego tak lgnęli - zaproszenia na imprezki były potwierdzeniem statusu w towarzystwie.
  • Odpowiedz
pytanie brzmi, jak takiemu "no-name" w porównaniu do jakiegoś księcia Andrzeja, czy Billa Gatesa, udało się do tych ludzi zbliżyć xd


@mandanda: stopniowo, gość dostał pracę jako nauczyciel w prywatnej elitarnej szkole, gdzie był bardzo lubiany przez kadrę, uczniów, ale co dla niego najważniejsze, również przez rodziców uczniów, którzy byli wpływowymi ludźmi. To były dla niego drzwi do znajomości, stanowisko w szkole wykorzystał do nawiązywania kontaktów, które potrafił skutecznie wykorzystać
  • Odpowiedz
@mandanda: Był gościem za którym pewnie szła fama, że może załatwić młode d--y, więc sporo ludzi do niego ciągnęło w nadziei, że załatwi im młode d--y.
Dla mnie to dziwne, bo zawsze mi się wydawało, że jak ktoś jest sławny i bogaty, to raczej nie ma większego problemu, żeby sobie skombinować r------o i to całkiem legalnie, ale ja jestem zwykłym szaraczkiem, to widać nie rozumiem logiki elit.
  • Odpowiedz