Wpis z mikrobloga

TVN wrzucił na youtube reportaż o kulisach i trudnościach w pracy tłumaczy symultanicznych przy wystąpieniach Trumpa. W tym reportażu pan tłumacz Michał Gołkowski (ten co przetłumaczył kłótnię Trumpa i Vanca z Zełenskim, modulując głosem jak lektor w Chłopakach z baraków) stwierdził: "Mi się go tłumaczy bardzo dobrze, bo ja jestem fanem Latającego cyrku Monty Pythona" xD

#polityka #usa #trump
  • 48
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 52
@dafto Ale wiesz jak trudnym zawodem jest praca tłumacza symultanicznego? Do tego potrzeba zestawu predyspozycji takich jak: perfekcyja znajomość języka obcego i polskiego, szerokie słownictwo, dobra dykcja, umiejętność szybkiej adaptacji żeby dostroić się do danego mówcy, zdolność do zachowania ogromnej koncentracji przez dłuższy czas, ogromna odporność na stres. Próbowałem się przyuczać pod tłumaczenia symlutaniczne i nie wiem czy byłbym w stanie to robić, choć angielski znam na poziomie C1/C2. Rozmawiałem też
  • Odpowiedz
  • 63
@ervin9216 Skacze po wątkach, mówi kolokwializmami i slangiem, nie używa wielu słów i w ogóle nie posługuje się szerokim zakresem słownictwa, mówi szybko, wręcz strumieniem świadomości, nie "stawia" kropek ani przecinków, dużo słów powtarza, mówi niewyraźnie, używa dużo przymiotników i fraz przymiotnikowych, jego wypowiedzi są silnie nacechowane emocjonalnie. Trochę tak jakby tłumaczyć Korwina na angielski.
  • Odpowiedz
@dafto: Trudnością w tym wypadku jest to, że gdy całe życie tłumaczyłeś kogoś kto umie posługiwać się złożonymi zdaniami tu nagle musisz tłumaczyć pomarańczową małpę. xD
  • Odpowiedz
@Trzesidzida: Trumpa się tłumaczy bardzo łatwo, bo on gada jak dziecko z zespołem Downa. Problemem jest pudrowanie jego wypowiedzi i silenie się na wyszukany przekaz przez niektórych tłumaczy.

Ja szanuję TVN za tłumaczenie trumpa tak jak faktycznie mówi, czyli jak debil którym jest.
  • Odpowiedz
  • 12
@Kismeth Właśnie tłumacze na całym świecie między sobą polemizują i nie mogą dojść do konsensusu czy go wygładzać czy tłumaczyć słowo w słowo. Ja bym jego wypowiedzi nie pudrował. Wygładzanie wypowiedzi to imo nie jest rola tłumacza symultanicznego, zatrudnianego przez telewizję czy organizatora konferencji. No chyba, klient by oczekiwał wygładzania, albo tłumacz byłby zatrudniony bezpośrednio przez rząd federalny USA. Wtedy w interesie tłumacza byłoby dbać o wizerunek klienta.
  • Odpowiedz
Monty Python jako klucz do tłumaczenia Trumpa - to ma sens. Absurd tłumaczy się absurdem. Ciekawe czy tłumacze Korwina mają podobne techniki czy po prostu piją dużo kawy.
  • Odpowiedz