Wpis z mikrobloga

Nie ma już ratunku dla osób z mentalnością "z-----------a". I bynajmniej nie chodzi o ciężką pracę, a o szybką jazdę.

Przypadek wypadku na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej w Warszawie. Kierująca fordem wymusza pierwszeństwo, wytrąca z drogi toyotę. Ta dachuje i wjeżdża w grupę przechodniów, "wymiatając z planszy" kilkuletnie dziecko.

Odpowiedzialność za wypadek niepodważalnie ponosi osoba wymuszająca pierwszeństwo. Niemniej pojawiają się głosy, że spory procent uczestników ruchu przekracza tam nagminnie dozwoloną prędkość. W końcu dwa pasy, prosta droga. Co może się wydarzyć, co nie? Samemu zdarzyło mi się jechać więcej niż 70km/h.
Dodatkowo pojawiło się nagranie z monitoringu przemysłowego, gdzie na pierwszy rzut oka widać, że toyota jechała szybciej niż pozostali uczestnicy ruchu w tamtym czasie. Możliwość przekroczenia prędkości potwierdza, zdaje się, prokurator, który postawił zarzuty obojgu kierowcom.

Na facebooku wrze. Wiele artykułów, jeszcze więcej komentarzy, głównie w stylu "przecież miał pierwszeństwo". Prawdopodobnie faktycznie miał pierwszeństwo (biegły pewnie ustali, czy nie przejechał na "późnym pomarańczowym"). Ale czy to zwalnia z jakiejkolwiek odpowiedzialności? Jakby jechał 200km/h i skasował 10 osób, to też byłoby spoko - w końcu miał pierwszeństwo? Jeśli 200km/h nie jest już spoko, a np. 70km/h jest spoko, to gdzie jest ta granica? Do komentujących nie dociera, że przy niższej prędkości skutki wypadku mogłyby być zupełnie inne, a wręcz mogłoby do niego nie dojść (więcej czasu na reakcję). Do komentujących nie dociera, że to prędkość zabija.

#samochody #wypadek #zalesie #wysryw
  • 126
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 316
@Pangia: nie ulega wątpliwości, że winnym nieustąpienia pierwszeństwa jest kierująca fordem. Gdyby tylko na tym wypadek się zakończył, dla mnie temat byłby zamknięty. Tylko tutaj nie chodzi o to, kto jest winny stłuczki, a kto jest winny śmierci 3 osoby. I dla mnie sprawa nie jest taka czarno-biała. Gdyby kierujący toyotą faktycznie jechał przepisowo i nie mógł absolutnie nic zrobić, aby wypadku uniknąć, nie miałbym żadnych wątpliwości. Jeśli natomiast śmierć
  • Odpowiedz
  • 55
@marjanoos wykop ma rigcz, nie widziałem jeszcze żeby ktoś jawnie robił taka kur** z logiki i pisał, że prędkość nie ma znaczenia

Co innego na fb, dziesiątki takich wpisów i setki tysięcy like, przerażające

Ratio ze screena 2500 like/ 150 obśmianie
vorio - @marjanoos wykop ma rigcz, nie widziałem jeszcze żeby ktoś jawnie robił taka ...

źródło: 1000011000

Pobierz
  • Odpowiedz
@marjanoos: Dla mnie problemem jest inna sytuacja, w której jadąc prostą drogą gdzie jest podwójna ciągła i skrzyżowanie, gdzie można skręcić w lewo, ktoś może cię wyprzedzać na tej podwójnej ciągłej i jeśli podczas próby skręcenia to wyprzedające auto w ciebie uderzy, to jest to wymuszenie pierwszeństwa. Dla mnie jest oczywiste, że tego samochodu nie powinno być w tym miejscu więc z automatu powinna to być wina wyprzedzającego. Nie zwalnia
  • Odpowiedz
można by po prostu uznać że winnym jest pojazd A bo wymusił pierwszeństwo


@Pangia: "po prostu" można, ale wymiar sprawiedliwości nie polega na tym żeby działać po najniższej linii oporu, a na tym żeby ustalić stan faktyczny i sprawiedliwie osądzić.

I owszem - w praktyce możliwość ustalenia prędkości przed zderzeniem to zagadnienie dość całkiem nowe.
Dawniej po prostu nie było takiej możliwości, więc taki zarzut po prostu by się nie utrzymał - bo
  • Odpowiedz
  • 1
@marjanoos: u większości ludzi zachodzą zmiany jak dostaną po kieszeni albo spowodują wypadek. Natomiast ja sam zmieniłem szybkość jazdy i myślenie w prosty sposób.

Miałem do przejechania ok 30km, umówiony byłem na 1700, dowiedziałem się że będzie obsówa na 1715. Jadąc ekspresówka zazwyczaj 110 stwierdziłem że nie po prostu zwolnię i jechałem 90. Przyjechałem o 1703.
  • Odpowiedz
@marjanoos: @vorio
Ja naprawdę nie rozumiem czemu ludzie nie przyjmują do wiadomości jednego prostego faktu- jadąc 50 na 50 gdy dochodzi do wjechania w auto wyjeżdżające z podporządkowanej szansa na zgon jest zupełnie inna niż gdy jedziemy np. 120
I dzbany będą mówić, że to nie wina prędkości tylko ktoś wyjechał z podporządkowanej no.... Ale jakbyś jechał 50 mógłbyś go np. ominąć wyhamować albo skutki były by znacznie mniejsze
  • Odpowiedz
  • 1
@paww: nie popadałbym w taką skrajność. Nie mam powodu, dla których nie miałbym jechać maksymalną dozwoloną prędkością na drodze ekspresowej, dopóki jest ona adekwatna do warunków panujących na drodze. Ale droga ekspresowa, to nie środek miasta.
  • Odpowiedz
  • 2
@dzaro-dzaroslawski: też tego nie rozumiem i efektem tego (oraz mojej frustracji po czytaniu komentarzy) jest mój wpis. Co najgorsze fejsbuk uznał, że jest to dla mnie interesujący materiał (ten o wypadku) i mam co chwilę jakiś artykuł. Nawet nie próbuję tam dyskutować w komentarzach, bo niestety beton jest konkretny. Także wśród młodych ludzi, tych wyznawców idei "szybko, ale bezpiecznie".
  • Odpowiedz
  • 5
@Subtelnie: 10km/h ponad limit przy prędkości 50km/h, oraz przy prędkości 120km/h robi dużą różnicę.

"Jeśli dwa pojazdy poruszają się z prędkością różną o zaledwie 10 km/h – jeden jedzie 50 km/h, a drugi 60 km/h) i jednocześnie zaczynają hamować, np. przed przejściem dla pieszych; to kiedy pierwszy samochód zatrzyma się ten drugi ciągle jedzie z prędkością 41 km/h! Taka prędkość może być śmiertelna dla pieszego. Dlatego w obszarze zabudowanym 10
  • Odpowiedz
Sam nie jestem swiety, ale przekraczam tam, gdzie wiem, ze zagrozenie spowoduje dla siebie i ewentualnie barierek i drzew, paradoksalnie sporo zwolnilem po tym jak zaczalem jezdzic na dosc szybkim motocyklu, patrzac po tym, jak wygladal tam ruch i jak wyglada to skrzyzowanie bym tam pewnie nie jechal wiecej niz 55, po prostu za duzo do ogarniecia zeby z---------c.

Polacy sa generalnie w ogole nie wyczuleni na to gdzie moga jak jechac
  • Odpowiedz
@marjanoos w tym miejscu największym problemem jest organizacja ruchu. jeżdżę tędy od lat i lewoskręt powinien być tam zabroniony. ilość stłuczek jakie widziałem na tym skrzyżowaniu to rekord. nie ma co wyrokować co by było gdyby toyota jechała 50kmh albo była sedanem i nie wyleciała w powietrze jak to mają w zwyczaju suvy.
zła organizacja ruchu jest tutaj tak samo winna jak oboje kierowców. i teraz pewnie na tym fragmencie zostanie
  • Odpowiedz