Wpis z mikrobloga

Dotąd myślałem, że z tym uceglaniem komuterów przez aktualizacje Windowsa to tylko takie wyolbrzymienie.
No ale dziś brutalnie zostałem uświadomiony, że jednak faktycznie jest to możliwe i to uświadomiony w dosyć brutalny sposób.

Na lapku mojej partnerki był wgrany jakiś przedpotopowy Windows 10, stwierdziłem, że można by podbić go do najnowszej wersji by przestało cache'ować aktualizacje na 30GB dysku i zjadać w ten sposób całą pamięć.

No i generalnie poza przepychaniem kolanem miejsca by aktualizacja w ogóle się odpaliła na tak małym dysku wszystko przebiegło sprawnie, laptop odzyskał nawet nieco wigor i na koniec po restarcie chciałem go zamknąć.

No i laptop nie podniósł już się ponownie i to nie podniósł do tego stopnia, że nie da się wejść nawet do narzędzia do flashowania, o bootowaniu czegokolwiek z jakiegokolwiek nośnika nie wspominając, chociaż o dziwo do samego BIOSu da się wejść, choć niewiele to daje gdy kluczowa opcja która mogłaby pomóc generuje czarny ekran xd
Moja robocza teoria jest taka, że może w tle procesowało aktualizację BIOSu gdy zamykałem system.

Co gorsza dysk w tym lapku (Asus E200HA) jest przyspawany do płyty głównej, więc nie da się w prosty sposób przełożyć dysku by odzyskać dane xD

Wspaniała sprawa.
Kolejna przyśpieszona lekcja robienia backupów.

#windows #windows10
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach