Wpis z mikrobloga

via Wykop
  • 5
@Akatrosh: w pełni rozumiem! Ja myślę, że dosłownie z 10 razy podchodziłem już i nigdy nie wytrzymywałem. Tym razem nawaliłem tysiąc modów, wziąłem Cait (którą też zmodowałem) i jakoś dobrnąłem do końca. Żenująca gra, która bez tego wszystkiego nie jest ani dobrym RPG, ani dobrą strzelanką, ani tym bardziej dobrym Falloutem. Najbardziej mnie na końcu ubodło to, że dostaje się jakiś generyczny filmik z nic nie znaczącym p----------m (byle wetknąć,
  • Odpowiedz
@-aki: to jest chyba najbardziej demotywujące w F4 brak konsekwencji. Robisz tysiące pierdołowatych questów i nic się nie zmienia. Żadnego feedbacku o tym czy coś się zmieniło w życiu tej postaci co dała questa. Wszystko, co się robi wydaje się puste i bezcelowe.
  • Odpowiedz
@-aki:

jaki miałem wpływ na losy commonwealth


Jak się tak zastanowić, to... w sumie żadnego :) Cała twoja misja tak naprawdę kończy się całkowitą klęską, twój mąż/żona nie żyje, twój *** nie żyje, nawet nie miałeś się na kim zemścić, zostałeś przez każdego kogo się da wykorzystany, a każda frakcja okazała się tylko gorsza od drugiej, bez większego pomysłu jak odbudować świat.

W F4 dla fabuły gra się co najwyżej
  • Odpowiedz
@jakub-dolega: Polecałbym traktować to jako złudzenie wywołane domyślnym niskim poziomem trudności, takim dla przeciętnych graczy. Wysoki poziom trudności z Survivalem na czele może zaskoczyć i sprowadzić na ziemię (dosłownie i w przenośni), choć tryb Przetrwania polecałbym tylko dla doświadczonych graczy - no może plus ewentualnie jakieś drobne mody osładzające jego niektóre uciążliwości i błędy gry :)
  • Odpowiedz