Wpis z mikrobloga

Cześć, sama nie wiem co zrobić więc chyba już w akcie desperacji piszę to tutaj, by poradzić się kogoś obcego :| Mianowicie chodzi o to, że jakiś czas temu rozstalam się z partnerem z którym byłam prawie 3 lata w związku. On tak właściwie nagle podjął decyzję o rozstaniu. Mieszkaliśmy razem prawie 2 lata, nie kłóciliśmy się o głupoty, dogadywaliśmy się świetnie. Naprawdę była (jest) między nami miłość (chyba?? :,) ). Swoją decyzję o rozstaniu uzasadnił tym, że on nie chce małżeństwa i rodziny. Lecz odwożąc mnie do mojego domu jeszcze wspominał o tym, że może jeszcze razem polecimy na wakacje, że może on potrzebuje przemyśleć itp. Przy czym też nie ukrywał łez I tłumaczył wszystko tym, że on nie wie sam jak ułożyć swoje życie. I tutaj zaczyna się jazda. Mimo tego, że nie jesteśmy razem, dalej spotykamy się co jakiś czas i jest wszystko dobrze. Nasze spotkania nie są ukierunkowane na jedną wiadomą sprawę, ale spędzamy czas normalnie, smiejemy się, nawet mówi, że mnie kocha. Ostatnio rano mnie zaskoczył, bo przyszedł do mnie do pokoju gdzie spałam i przytulil mnie naprawdę z czułością. Koszmar zaczyna się gdy, ja jadę do siebie do domu. Zaczyna się on totalnie dystanować, kolejne spotkanie na które umawialiśmy się na żywo, zaczyna brzmiec “muszę się zastanowić bo mam mega dużo pracy”. Nie wiem co mam zrobić, wiem że jestem głupia, ale z jednej strony bardzo go kocham i z jego strony też czuję tą miłość, ale tylko wtedy, gdy widzimy się na żywo… Myślałam najpierw, że rozstanie może być spowodowane zdradą z jego strony - ale o tym nie ma mowy (przynajmniej w okresie trwania naszego związku). Bardzo mi na nim zależy, chciałabym jakoś to ratowac, ale tylko na żywo “jako tako” to wygląda. Gdy wymieniamy wiadomości, czuję jakbym zupełnie z kimś innym pisała… jest tak chłodny, że ja pisze 5 wiadomości a on ledwo pół… a jeszcze ostatnio dziekowal mi że przyjechałam.

#relacje #milosc #pomoc #coteraz #zwiazek
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach