Wpis z mikrobloga

Tak zupełnie nieironicznie zapytam, bo od lat słyszę hasło #polexit z wiadomych środowisk, ale poza komunałami trudno znaleźć jakiekolwiek konkrety: jaki jest docelowy model i jakie są realne koszty/korzyści?

Państwa spoza UE, takie jak Norwegia (EEA) czy Szwajcaria (umowy bilateralne), w praktyce i tak muszą przyjmować dużą część zasad/reguł powiązanych z rynkiem UE, jeśli chcą utrzymać szeroki dostęp do wspólnego rynku. Różnica jest taka, że nie mają pełnego wpływu na ich kształt – w szczególności nie mają głosu i prawa weta w instytucjach UE, a ich wpływ sprowadza się głównie do konsultacji i pracy eksperckiej.

I teraz kluczowe: polska gospodarka stoi w dużej mierze na handlu z UE. Według danych przytaczanych na podstawie statystyk GUS, w okresie styczeń–listopad 2024 UE odpowiadała za ok. 74,2% polskiego eksportu (i ok. 53% importu).

Dlatego pytam wprost: co konkretnie miałoby się poprawić po wyjściu, skoro najbardziej prawdopodobnym scenariuszem byłoby i tak dalsze „dostosowywanie się”, tylko już bez współdecydowania – a jednocześnie z ryzykiem pogorszenia warunków dostępu do rynku, na którym opiera się większość naszego eksportu?

#poityka #braun #konfederacja #4konserwy
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach