Dobra, może jak napiszę, to ktoś będzie kojarzył tytuł, bo totalnie nie mogę niczego znaleźć. Otóż kiedyś jeszcze w podstawówce mieliśmy z kolegami fazę na straszenie - straszne książki, ale takie wiecie, książki które są pisane na poważnie o rzeczach, które rzekomo wydarzyły się naprawdę. Wtedy oczywiście święcie w to wierzyliśmy, ale nie o tym. Był rok nie wiem 2005-2006 i kolega w wielkim sekrecie pożyczył mi książkę właśnie w takim klimacie. Oczywiście schowałem to wtedy przed rodzicami, bo sam bałem się to czytać i nie chciałem, żeby rodzice coś takiego u mnie znaleźli. Oczywiście potem i tak znaleźli i musiałem się tłumaczyć, że to z biblioteki i w ogóle. Jedyne co pamiętam, że nie była to żadna nowa książka, miała taki żółtawy papier. Okładka miała szary lub czarny odcień, no ogólnie było mroczno i na okładce była dość spora czaszka. Więcej z okładki nie pamiętam. Książka była podzielona na rozdziały, ale w ten sposób, że każdy rozdział to była inna historia. Pamiętam że przeczytałem chyba tylko dwa pierwsze rozdziały, bo strasznie się cykałem. Pierwsza historia była o tym, że jacyś ludzie jechali samochodem na jakimś kompletnym pustkowiu i usłyszeli huk i że coś wstrząsnęło samochodem. Zatrzymali się i okazało się, że w karoserii są dziury po kulach, a nie było szans, żeby ktoś do nich strzelał, bo to było totalne pustkowie i w ogóle. No i to tyle. Druga historia dotyczyła chyba jakiejś babci, której twarz po śmierci pojawiła się na szybie. No i tak sobie była ta jej twarz na szybie i nikt nie potrafił wyjaśnić dlaczego. To tyle co pamiętam. Ktoś to może czytał, albo kojarzy jaki to może mieć tytuł?
Dobra, może jak napiszę, to ktoś będzie kojarzył tytuł, bo totalnie nie mogę niczego znaleźć.
Otóż kiedyś jeszcze w podstawówce mieliśmy z kolegami fazę na straszenie - straszne książki, ale takie wiecie, książki które są pisane na poważnie o rzeczach, które rzekomo wydarzyły się naprawdę.
Wtedy oczywiście święcie w to wierzyliśmy, ale nie o tym.
Był rok nie wiem 2005-2006 i kolega w wielkim sekrecie pożyczył mi książkę właśnie w takim klimacie. Oczywiście schowałem to wtedy przed rodzicami, bo sam bałem się to czytać i nie chciałem, żeby rodzice coś takiego u mnie znaleźli. Oczywiście potem i tak znaleźli i musiałem się tłumaczyć, że to z biblioteki i w ogóle.
Jedyne co pamiętam, że nie była to żadna nowa książka, miała taki żółtawy papier. Okładka miała szary lub czarny odcień, no ogólnie było mroczno i na okładce była dość spora czaszka. Więcej z okładki nie pamiętam.
Książka była podzielona na rozdziały, ale w ten sposób, że każdy rozdział to była inna historia.
Pamiętam że przeczytałem chyba tylko dwa pierwsze rozdziały, bo strasznie się cykałem.
Pierwsza historia była o tym, że jacyś ludzie jechali samochodem na jakimś kompletnym pustkowiu i usłyszeli huk i że coś wstrząsnęło samochodem. Zatrzymali się i okazało się, że w karoserii są dziury po kulach, a nie było szans, żeby ktoś do nich strzelał, bo to było totalne pustkowie i w ogóle. No i to tyle.
Druga historia dotyczyła chyba jakiejś babci, której twarz po śmierci pojawiła się na szybie. No i tak sobie była ta jej twarz na szybie i nikt nie potrafił wyjaśnić dlaczego.
To tyle co pamiętam.
Ktoś to może czytał, albo kojarzy jaki to może mieć tytuł?
źródło: 737283-352x500
Pobierz