Dobra Mirasy i Mirabelki, wczoraj skończyłem wątek fabularny w Ekspedycji. No i dla mnie GOTY i to bez popity. Nie jestem może jakimś wielkim fanem jrpg, bo skończyłem tylko FFVII i VIII na psx i FFXIII na ps3. Ale wspomnienia z tymi grami mam bardzo dobre, FFVII to na pewno top3 moich gierek wszechczasów. No i tu laurka dla Ekspedycji, bo vibe Final Fantasy jest tu mega silny, a wszystko polane sosem oryginalności. Poniżej skupię się na poszczególnych aspektach:
Oprawa A/V i technikalia: Muzyka to cud miód, myślę że wszystko na ten temat zostało wypowiedziane. Grałem z francuskim dubbingiem, bo generalnie lubię, dobra kultury konsumować w oryginalnych językach (oprócz czytania książek) i mogę tylko chwalić aktorów głosowych. Klimacik pierwsza klasa. Z grafiką już gorzej (grałem na basic ps5). Sam styl artystyczny to top, za to UE5 mnie nie zachwyca. Ciężko mi się przekonać do tego silnika. Do tego miałem kilka glitchów, typu freez podczas walki. Na plus gra światłem, pokręcone lokacje, modele postaci też raczej na plus, czasem wyglądały zajebiscie, czasem mniej, ale poniżej pewnego poziomu nie schodziły. Framerate także bez zarzutu. Animacje w walce kozak, podczas eksploracji trochę gorzej.
Historia: Tu będą spoilery. Fabuła nie porwała mnie od razu, choć sam koncept z malarką intrygował od początku. Po desancie zaczęło się rozkręcać, a później to już poszło. Kocham jak bardzo niejednoznaczna jest ta historia i że nie ma tu tak naprawdę czarnych charakterów. Jako głowa domu całkowicie rozumiem Renoir'a i obiektywnie ma rację. Problem jest taki, że jednocześnie Maelle też ma rację. I Verso też ma prawo do swoistej eutanazji i też ma kurna rację. Wszystko zależy od perspektywy, tak jak w życiu. Jestem zwolennikiem filozofii, że najwięcej zła na świecie dzieje się, nie z powodu złej woli, tylko raczej z ignorancji i braku empatii. Cieszy mnie, że twórcy nie poszli drogą wściekłego złodupca, który chce zniszczyć świat, bo ma traumę, tylko operują w odcieniach szarości i tego jak moralność może być względna. Wybrałem zakończenie Maelle, ale tylko dlatego, że zżyłem się z ekipą i zastanawiałem się, czemu Lune, Sciel czy Monoco mają się poświęcić dla swoistego Boga (Renoir), który ewaporuje ich bez mrugnięcia okiem? Potem jednak obejrzałem zakończenie Versa i byłem totalnie rozdarty. Dla samego Versa odejście jawi się jako wybawienie i nadaje sens jego śmierci, a Renoir dba tylko o rodzinę i chce by ta przeszła żałobę i poszła dalej. Jakkolwiek bolesne by to nie było, jest to jedyna słuszna droga. No kurde, kozak historia, nie pamiętam kiedy jakaś gra mnie tak emocjonalnie ruszyła, od czasów Serca z Kamienia z trzeciego Wiedźmina nie czułem czego podobnego. Kurde, już przy śmierci Gustave mnie ruszyło (lekki vibe Aerith), a potem było już tylko lepiej.
Eksploracja: Przydałaby się minimapa w tym mniejszych lokacjach. Strukturą przypomina mi to wspomniane FFXIII, które za tę minimapę zebrało mnóstwo krytyki, bo widać było jak ograniczone są tam lokacje. Więc rozumiem twórców, że nie chcieli tego robić, ale mimo wszystko ułatwiłoby to eksplorację. Rzadko błądziłem, ale nie pogardziłbym taką pomocą, tym bardziej że biorę się za endgame i pewnie będzie trochę backtrackingu. Na plus swoiste estusy, które możemy łyknąć między walkami. Chodzenie od punktu odpoczynku do punktu odpoczynku, dawało leciutki vibe soulsów :)
Walka: Fajny, kompaktowy system. Tylko trzy przedmioty do użycia. Spoko, w Finalach i tak nigdy nie korzystałem z więcej niż kilku, reszta to były śmieci w menu. Statusy, role postaci, ich skillsy czy bronie to taki fajny standard. Niby nic nadzwyczajnego, ale jest tak dobrze zrobione, że ostatecznie wychodzi z tego całkiem złożony system, który mam nadzieję, jeszcze pokaże więcej pazurów w endgamie. Porównanie trochę z czapy, ale przypomina mi to trochę TLOU2. Tam też system walki miał kilka elementów, ale było to tak dobrze skonstruowane, że dawało multum możliwości. Uniki i parowanie na wielki plus, nadaje to dynamiczności i mimo tur, jak różowa coś gadała a byłem skupiony na walce, to dostawała tylko szybkie znaczące spojrzenie i wiedziała, że nie ma żartów ^^ QTE dawało mi lekki vibe Squalla i jego gunblade w FFVIII więc wiadomo, że kolejny plusik. Pikto i lumina też są dobrym konceptem. Grałem na standardowym poziomie trudności i było niestety za łatwo, liczę na endgamie i wyzwania w stylu Ruby czy Emerald Weapon, gdzie gra mnie dociśnie do pieca. Szkoda, że nie było jeszcze jednej dodatkowej postaci, bo tak dziwnie mieć w rezerwie dwóch, a nie trzech bohaterów. Mój żelazny skład to Maelle, Verso i Lune.
Czekam na koniec roboty w kołchozie i odpalam konsolę. Ogólnie jestem wypalony jeśli chodzi o gierki, ale Clair Obscure daje mi vibe kilkuletniego szczyla, który nie może się doczekać powrotu ze szkoły i włączenia psx po obiedzie. Niech to będzie najlepsza rekomendacja tego zacnego tytułu.
Przydałaby się minimapa w tym mniejszych lokacjach
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno: przydała by się w każdych. Lokacje wyglądają trochę generycznie. To w połączeniu z ciągłą walką, gdzie zmienia Ci się otoczenie, bo arena jest jedna i wygląda zupełnie inaczej niż obszar gdzie walkę zaczynałeś sprawia, że często gubisz się z którygo miejsca przyszedłeś. I to jest opinia bardzo często pojawiająa się w internecie.
@francis0440: no i gitara, poczytalem troche tag i wychodzi, ze jeszcze duzo fabularnych rzeczy sie dowiem przy eksplorowaniu mapy. Bedzie wyzwania i wiecej fauly, dwie pieczenie na jednym ogniu :)
@bomba4: no i gitara, jak pisalem, doceniam prostote tego systemu. Jak sobie przypominam FFVII i jechanie po meusach kilkanascie sekund, zeby znalezc Elixir wsrod innych smieci, to zdecydowanie wole podejscie zastosowane w Ekspedycji
@bomba4: W sumie Lune miałem zrobioną w taki sposób, że pierwszą fazę praktycznie skipowałem ( ͡°͜ʖ͡°) Na drugiej już uczyłem się tych kombinacji, żeby nie było za łatwo
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno: mapa daje za dużo, są mody do niej i ludzie mówią że definitywnie zabiera fun z gry. Może na drugie podejście żeby wtedy już się nie bawić w eksploracje - jednak lokacje są zbyt ładne żeby je rushować a część z szukaniem znajdziek to duży kawałek tej gierki
@francis0440: Ja próbowałem normalnie, ale nie umiem grać Sciel, a Simon mnie do tego zmusza. Także użyłem ją tylko do nadania Potęgi Maelle i oddania jej tury xD W sumie to przeglądnąłem na wiki listę wszystkich pikto, sprawdzałem który mam, a który potrzebuję i zbudowałem kilka buildów, różnym składem, którymi siekłem go na raz. Niczego nie żałuję xD
W sumie to przeglądnąłem na wiki listę wszystkich pikto, sprawdzałem który mam, a który potrzebuję i zbudowałem kilka buildów, różnym składem, którymi siekłem go na raz.
@bomba4: Pamiętasz, ile wyniosły obrażenia za ten atak? To musiały być grube miliony.
Grałem na standardowym poziomie trudności i było niestety za łatwo, liczę na endgamie i wyzwania w stylu Ruby czy Emerald Weapon, gdzie gra mnie dociśnie
@LeVentLeCri: 51mln. Trochę szczęśliwie, bo udało się oznaczyć przeciwnika jednym strzałem który miałem dostępny u Sciel(reszta musiała iść na zdolność). Można było też nie liczyć na los szczęścia i użyć Verso, żeby oznaczył :D Podbić mu rangę na S co dało by dodatkowe 200% DMG. Dla Sciel dorzucić Picto 'Clea Death', które da dodatkowe 25%. No ale już mi luminy brakowało xD
@tomeczek: pogralem z 10 godzin i jak wgralem sobie moda na mape od razu o wiele przyjemniej sie gralo. Moglem w koncu podziwiac widoki w grze, a nie „podziwiac” bardziej skupiajac sie na tym, czy nie ma jakiegos swiatelka do zebrania, gdzie tam wszystko sie mocno swieci. Mapa to powinna byc tam standardem.
@LeVentLeCri: ja po 2 godzinach prob zniszczylem Simona jednym atakiem w drugiej turze. Po prostu musiala zadzialac korzystna dla mnie matematyka. Ale jak juz przyebała maelle to nie bylo co zbierac xd Po prostu kazde dostepne pikto zwiekszajace jej atak plus ta kostka ktora losuje albo 50% obrazen lub 200%. Plus ten miecz ktory ja wprowadza w styl wirtuozerski od poczatku walki. No i Sciel, ktore mnozyla obrazenia Maelle odpowiednimi
@LeVentLeCri: sam wykombinowałem, na podstawie prób i błędów. Półtorej godziny optymalizowałem na maxa Maelle pod jak największe obrażenia w 1 hicie. No i zauważyłem, że raczej nie ma opcji by się to udało (pewnie jest to możliwe ale nie jestem jakimś mistrzem w tego typu grach). No i wtedy zacząłem oglądać umiejętności reszty towarzyszy i zobaczyłem, że Sciel może nieźle zwiększyć dmg Maelle (nigdy Sciel nie używałem prócz momentów gdy
@Akuzativ94: Też robiłam coś takiego, tylko bez tej kostki przyznającej losowo 50 albo 200% DMG, więc moje obrażenia były z połowę mniejsze od twoich i musiałam jeszcze trochę powalczyć „normalnie”, ale i tak bardzo to ułatwiło sprawę.
Dobra Mirasy i Mirabelki, wczoraj skończyłem wątek fabularny w Ekspedycji. No i dla mnie GOTY i to bez popity. Nie jestem może jakimś wielkim fanem jrpg, bo skończyłem tylko FFVII i VIII na psx i FFXIII na ps3. Ale wspomnienia z tymi grami mam bardzo dobre, FFVII to na pewno top3 moich gierek wszechczasów. No i tu laurka dla Ekspedycji, bo vibe Final Fantasy jest tu mega silny, a wszystko polane sosem oryginalności. Poniżej skupię się na poszczególnych aspektach:
Oprawa A/V i technikalia: Muzyka to cud miód, myślę że wszystko na ten temat zostało wypowiedziane. Grałem z francuskim dubbingiem, bo generalnie lubię, dobra kultury konsumować w oryginalnych językach (oprócz czytania książek) i mogę tylko chwalić aktorów głosowych. Klimacik pierwsza klasa. Z grafiką już gorzej (grałem na basic ps5). Sam styl artystyczny to top, za to UE5 mnie nie zachwyca. Ciężko mi się przekonać do tego silnika. Do tego miałem kilka glitchów, typu freez podczas walki. Na plus gra światłem, pokręcone lokacje, modele postaci też raczej na plus, czasem wyglądały zajebiscie, czasem mniej, ale poniżej pewnego poziomu nie schodziły. Framerate także bez zarzutu. Animacje w walce kozak, podczas eksploracji trochę gorzej.
Historia: Tu będą spoilery. Fabuła nie porwała mnie od razu, choć sam koncept z malarką intrygował od początku. Po desancie zaczęło się rozkręcać, a później to już poszło. Kocham jak bardzo niejednoznaczna jest ta historia i że nie ma tu tak naprawdę czarnych charakterów. Jako głowa domu całkowicie rozumiem Renoir'a i obiektywnie ma rację. Problem jest taki, że jednocześnie Maelle też ma rację. I Verso też ma prawo do swoistej eutanazji i też ma kurna rację. Wszystko zależy od perspektywy, tak jak w życiu. Jestem zwolennikiem filozofii, że najwięcej zła na świecie dzieje się, nie z powodu złej woli, tylko raczej z ignorancji i braku empatii. Cieszy mnie, że twórcy nie poszli drogą wściekłego złodupca, który chce zniszczyć świat, bo ma traumę, tylko operują w odcieniach szarości i tego jak moralność może być względna. Wybrałem zakończenie Maelle, ale tylko dlatego, że zżyłem się z ekipą i zastanawiałem się, czemu Lune, Sciel czy Monoco mają się poświęcić dla swoistego Boga (Renoir), który ewaporuje ich bez mrugnięcia okiem? Potem jednak obejrzałem zakończenie Versa i byłem totalnie rozdarty. Dla samego Versa odejście jawi się jako wybawienie i nadaje sens jego śmierci, a Renoir dba tylko o rodzinę i chce by ta przeszła żałobę i poszła dalej. Jakkolwiek bolesne by to nie było, jest to jedyna słuszna droga. No kurde, kozak historia, nie pamiętam kiedy jakaś gra mnie tak emocjonalnie ruszyła, od czasów Serca z Kamienia z trzeciego Wiedźmina nie czułem czego podobnego. Kurde, już przy śmierci Gustave mnie ruszyło (lekki vibe Aerith), a potem było już tylko lepiej.
Eksploracja: Przydałaby się minimapa w tym mniejszych lokacjach. Strukturą przypomina mi to wspomniane FFXIII, które za tę minimapę zebrało mnóstwo krytyki, bo widać było jak ograniczone są tam lokacje. Więc rozumiem twórców, że nie chcieli tego robić, ale mimo wszystko ułatwiłoby to eksplorację. Rzadko błądziłem, ale nie pogardziłbym taką pomocą, tym bardziej że biorę się za endgame i pewnie będzie trochę backtrackingu. Na plus swoiste estusy, które możemy łyknąć między walkami. Chodzenie od punktu odpoczynku do punktu odpoczynku, dawało leciutki vibe soulsów :)
Walka: Fajny, kompaktowy system. Tylko trzy przedmioty do użycia. Spoko, w Finalach i tak nigdy nie korzystałem z więcej niż kilku, reszta to były śmieci w menu. Statusy, role postaci, ich skillsy czy bronie to taki fajny standard. Niby nic nadzwyczajnego, ale jest tak dobrze zrobione, że ostatecznie wychodzi z tego całkiem złożony system, który mam nadzieję, jeszcze pokaże więcej pazurów w endgamie. Porównanie trochę z czapy, ale przypomina mi to trochę TLOU2. Tam też system walki miał kilka elementów, ale było to tak dobrze skonstruowane, że dawało multum możliwości. Uniki i parowanie na wielki plus, nadaje to dynamiczności i mimo tur, jak różowa coś gadała a byłem skupiony na walce, to dostawała tylko szybkie znaczące spojrzenie i wiedziała, że nie ma żartów ^^ QTE dawało mi lekki vibe Squalla i jego gunblade w FFVIII więc wiadomo, że kolejny plusik. Pikto i lumina też są dobrym konceptem. Grałem na standardowym poziomie trudności i było niestety za łatwo, liczę na endgamie i wyzwania w stylu Ruby czy Emerald Weapon, gdzie gra mnie dociśnie do pieca. Szkoda, że nie było jeszcze jednej dodatkowej postaci, bo tak dziwnie mieć w rezerwie dwóch, a nie trzech bohaterów. Mój żelazny skład to Maelle, Verso i Lune.
Czekam na koniec roboty w kołchozie i odpalam konsolę. Ogólnie jestem wypalony jeśli chodzi o gierki, ale Clair Obscure daje mi vibe kilkuletniego szczyla, który nie może się doczekać powrotu ze szkoły i włączenia psx po obiedzie. Niech to będzie najlepsza rekomendacja tego zacnego tytułu.
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno: przydała by się w każdych. Lokacje wyglądają trochę generycznie. To w połączeniu z ciągłą walką, gdzie zmienia Ci się otoczenie, bo arena jest jedna i wygląda zupełnie inaczej niż obszar gdzie walkę zaczynałeś sprawia, że często gubisz się z którygo miejsca przyszedłeś. I to jest opinia bardzo często pojawiająa się w internecie.
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno: nie tylko
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno Nie zawiedziesz się ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W gierce masz dodatkowe lokacje, do których nie ma co się zbliżać poniżej 80. poziomu postaci.
-
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno: Nie masz innych stałych atrybutów oprócz zdrowia i AP. Także nie było by nawet jak dodać coś więcej
@francis0440: leszcz na strzała xD
W sumie to przeglądnąłem na wiki listę wszystkich pikto, sprawdzałem który mam, a który potrzebuję i zbudowałem kilka buildów, różnym składem, którymi siekłem go na raz. Niczego nie żałuję xD
@bomba4: Pamiętasz, ile wyniosły obrażenia za ten atak? To musiały być grube miliony.
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno: Miałam tak samo.
@MuszeZalozycKontoByFiltrowacGowno: nie
Mapa to powinna byc tam standardem.
Po prostu kazde dostepne pikto zwiekszajace jej atak plus ta kostka ktora losuje albo 50% obrazen lub 200%. Plus ten miecz ktory ja wprowadza w styl wirtuozerski od poczatku walki. No i Sciel, ktore mnozyla obrazenia Maelle odpowiednimi
źródło: IMG_3166
PobierzKomentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora