Wpis z mikrobloga

Mirki, u mnie to nie zaczęło się od tego, że nagle pewnego dnia postanowiłem zostać podrywaczem z internetu. To się zaczęło dużo wcześniej, tylko wtedy jeszcze nie wiedziałem, że zbieram punkty do późniejszej katastrofy społecznej.

Wychowałem się w domu, gdzie rodzice byli nadopiekuńczy do granic absurdu. Do osiemnastki praktycznie nie mogłem normalnie wychodzić sam. Nie było spontanicznych wypadów, włóczenia się z ekipą, żadnych imprez, żadnych sytuacji typu poznajesz ludzi i uczysz się na błędach. Jak ktoś mówi, że social skills łapie się w liceum, to ja tego etapu w zasadzie nie miałem. Byłem jak dziecko w akwarium, chronione przed światem, a potem nagle ktoś otworzył pokrywkę i oczekiwał, że będę pływał jak rekin.

Efekt był prosty. Zero kontaktu z dziewczynami. Żadnego naturalnego obycia, żadnych rozmów, żadnych pierwszych odruchów. Zamiast uczyć się relacji, uczyłem się jak nie przeszkadzać i jak nie robić problemu. A jak człowiek przez lata funkcjonuje w trybie nie przeszkadzać, to potem nawet jak chce coś zrobić, to ma w głowie hamulec ręczny zaciągnięty na amen.

Potem przyszły studia humanistyczne. I ktoś powie, no to przecież tam same dziewczyny, to powinieneś mieć eldorado. No i właśnie nie. Byłem tym gościem, co potrafi pisać, zaliczać, zdawać, dyskutować na zajęciach, ale poza salą był niewidzialny. Ludzie mieli swoje paczki, integracje, relacje, wspólne wyjścia, a ja byłem tym, który przychodzi, robi swoje i znika. Miałem wrażenie, że wszyscy już mają jakieś socialne konto premium, a ja wchodzę z kontem gość bez uprawnień. Do tego dochodził klasyczny mechanizm. Im mniej umiesz, tym bardziej unikasz. Im bardziej unikasz, tym mniej umiesz. I tak lata lecą, a ty niby żyjesz, ale społecznie stoisz w miejscu.

Po studiach też nie było bajki. Najgorsze zawody, te gdzie człowiek pracuje ciężko albo jest traktowany jak element wyposażenia, a nie jak ktoś, kto ma życie. Zmiany, zmęczenie, brak energii, brak statusu, a do tego poczucie, że jesteś już spóźniony na wszystko. Koledzy mają doświadczenia, związki, historie, a ty masz CV z robotami, po których jedyne co ci zostaje, to ból pleców i cisza w mieszkaniu.

I wtedy wjechał internet cały na biało. Tinder martwy, rozmowy umierają, pary raz na ruski rok, a jak już jest match to ghost. Człowiek zaczyna szukać instrukcji do życia, bo ma poczucie, że wszyscy dostali ją za darmo, a ty jej nie masz. I w tym miejscu dokładnie trafiasz na reklamę PUA.

To było jak pułapka na ludzi takich jak ja. Wystarczyło, że przeczytałem te obietnice, pewność w zdaniach, historie o szybkiej zmianie, screeny sukcesów i nagle mózg powiedział to jest to, wreszcie ktoś ma plan. Zostawiłem numer i telefon przyszedł prawie od razu. Sprzedawca mówił tak, jakby znał mnie lepiej niż ja sam. Klasyczny przypadek braku ekspozycji, metoda działa od lat, masz to w sobie, tylko nikt cię nie poprowadził. A ja to łyknąłem, bo byłem głodny prostych odpowiedzi.

Na kursie dostałem język, który udawał naukę. Rama, stan, sygnały, compliance, domykanie, logistyka. Brzmiało mądrze, bo było nazwane. Tylko że w praktyce kończyło się na tym, że masz robić podejścia, a jak coś nie działa, to zawsze problem jest w tobie. I wtedy człowiek jest idealnym klientem, bo zamiast powiedzieć to nie działa, mówi to ja jestem zepsuty, trzeba dokupić kolejne konsultacje.

Najbardziej memiczne jest to, że ja w pewnym momencie naprawdę próbowałem gadać jak z podręcznika, bo nie miałem własnego stylu. I mój mózg produkował takie perełki, że dziś jak o tym myślę, to mam ochotę zapaść się pod ziemię. Przykład jednego cringe tekstu, który w tamtym momencie wydawał mi się genialny

Cześć wyglądasz jak ktoś kto wie co robi a ja wyglądam jak ktoś kto udaje że wie co robi więc może się uzupełnimy

Tak wygląda człowiek, który nie nauczył się normalnej rozmowy w wieku 15 lat, tylko próbuje to nadrobić w wieku 34 przez skrypty z internetu.

I w sumie o to chodzi w tej historii. U mnie PUA nie było przyczyną, tylko konsekwencją. Konsekwencją nadopiekuńczego startu, braku socjalizacji, spóźnienia społecznego, studiów gdzie byłem niewidzialny, pracy która nie dawała ani siły ani pewności, i desperacji, żeby w końcu mieć jakąkolwiek instrukcję.

Jeśli ktoś ma podobnie i też czuje, że jest spóźniony na życie, to uważajcie na gotowe recepty. One świetnie brzmią, bo są proste. A życie proste nie jest.
#blackpill #przegryw #tinder #redpill #pua #redpill
  • 36
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sakon72: Z tej historii można jedno wywnioskować - byłeś niewidzialny już wtedy. Charakter kształtuje się jak na twój fenotyp reagują inni ludzie, nie masz silnych genów więc nie byłeś zadziwiająco nudny gościem (w domyśle przystojnym). Gdybyś był ładny to tego wpisu nie byłoby.
Ludzie reagowali na ciebie obojętnie więc co trudno mówić - postrzegany jak narzędzie, klasyczne miejsce normika albo sub5. Zgodnie z hipotezą sprawiedliwym światem to byłeś uważany jako
  • Odpowiedz
@Quashtan: co rozumiesz przez zaakceptowanie swojej natury? Chińczycy pisali całe traktaty na ten temat, stworzona została religia (taoizm) która w zamyśle miała być poradnikiem, jak zaakceptować swoją naturę i rolę, jak przestać walczyć z nią i ze światem. Czy blackpill to ukryty taoizm?
  • Odpowiedz
@Fala_Magnezu: system wschodnie są o wiele lepiej dostosowane do człowieka niż zachodni ponieważ traktują świat jako proces, a twoje życie jako podproces podprocesów itd. Mówiąc krótko twoje reakcje, działania są przewidywalne i powtarzalne. Najłatwiej wytłumaczyć to za pomocą porównania zachód to linia i twoje życie to odcinek, a wschód to koło, a twoje życie wielokrotny wycinek tego koła.

W systemie wschodnim nie początku ani mety więc @Sakon72 się nie spóźnił
  • Odpowiedz
@Quashtan: piękna i mądra odpowiedź. To prawda, że gdy nasz zachodni system zostaje pozbawiony Boga, cała struktura się załamuje. Przez wieki wszystko było budowane wokół konceptów chrześcijaństwa, nawet jeśli rzeczywistość była marna, można było żywić nadzieję na Kołp Ostateczny. Bez tego zostaje tylko grindowanie i beznadzieja dla szaraków, i bezkarność dla tych "na górze".

Gdyby blackpill przyjąłby niektóre elementy taoizmu, stałby się nie tylko bardziej strawny dla ogółu, ale i
Fala_Magnezu - @Quashtan: piękna i mądra odpowiedź. To prawda, że gdy nasz zachodni s...

źródło: 1000005717

Pobierz
  • Odpowiedz
@Quashtan: grafika jest śmieszkowa ale sam koncept traktuję jak najbardziej poważnie. Warto szukać dobrych źródeł kołpu, zwłaszcza w sytuacji gdy rozumie się daremność proponowanych obecnie rozwiązań
  • Odpowiedz
@Sakon72: zamast wywalac pieniadze na jakieś kursy podrywu lepiej poszukaj twrapeuty, który ogarnia teorie stylów przywiązania (albo sobie chocisż poczytaj o tym, poszukaj książek itd). Wiem że p------e tutaj o tym ciagle, ale w takich przypadkach bardzo często kształtuje się w czlowieku lękowy bądź lękowo-unikający styl przywiązania. Możesz sam sabotować budowanie sensownych relacje przez wewnętrzne bariery, które powstały uciebie przez to jak byłeś wychowywany. Warto zagłębić temat i poprzestawiać sobie
  • Odpowiedz
@Nowystaryziel: nie oceniam OPa, bo go nieznam. Jeśli myslisz że wyruchanie tabuna kobiet wprawi ze ktoś nauczy się budowania relacji, skoro ma wiele lat braków, to powodzenia. Nie ma to jak spłycanje problemów psychicznych. Ani ty ani ja nie wiemy jak OP wygląda, ale może miec jakieś wewnętrzne bariery, które nie pozwalają mu funkcjonować w relacjach. Czasami.mamy głęboko zaszyte lęki, których nie jesteśmy świadomi. Przykładam teraz swój prywatny filtr do
  • Odpowiedz
@karokrakow: Op jest trollem, który udaje oszukanego przez redpilla generując swoje wpisy za pomocą AI.

Przykładam teraz swój prywatny filtr do sytuacji, ale sama przeszłam przez zbliżony problem.

Problem kobiet nie jest zbliżony do problemu mężczyzny. xD Kobietę zawsze ktoś uratuje i kobieta zawsze sobie szybko kogoś znajdzie- musi tylko chcieć i niestety obniżyć wymagania dla potencjalnego partnera do realnych wymagań i zmniejszyć oczekiwania. Facetowi z dołu to nic nie
  • Odpowiedz
Bez tego zostaje tylko grindowanie i beznadzieja dla szaraków, i bezkarność dla tych "na górze".


@Fala_Magnezu: jeszcze do niedawna ten system oparty o grind tez calkiem dobrze dzialal bo mogles wygrindowac sobie kariere, a wraz z tym posiadanie rodziny. Na przyklad u nas mogles w 2015 wskoczyc w wagonik IT i z biednego szaraka wskoczyc do zarobkowej klasy sredniej. Teraz w czasach social media plus gospodarki postpandemicznej grind stracil sens
  • Odpowiedz
Jeśli myslisz że wyruchanie tabuna kobiet wprawi ze ktoś nauczy się budowania relacji, skoro ma wiele lat braków, to powodzenia.


@karokrakow: to nie służy nauce budowy relacji, tylko podrywu, spuszczeniu z kija i zobaczeniu w sobie mężczyzny. I tak, keks z kilkoma laskami pomoże temu facetowi postawić ku temu 1 krok.

zamast wywalac pieniadze na jakieś kursy podrywu lepiej poszukaj twrapeuty, który ogarnia teorie stylów przywiązania (albo sobie chocisż poczytaj o tym,
  • Odpowiedz
@PowiatowyBanan: nie masz monopolu na racje dotyczącą wszystkich facetów. Nie raz odzywali się do mnie tutaj goście, którzy nagle zaczeli zauważać że w relajach z kobietami odpalają im się schematyczne mechanizmy, których wcześniej niedostrzegali, bo nie mieli świadomości że inni tak nie mają. Ja tylko zarzucam temat, bo może akurat ktoś ma taki problem i nie jest go swiadomym. Nie zawsze trzeba iść w terapie, jest sporo dobrych książek, które
  • Odpowiedz
ruchanie, ruchaniem; ale czasem leki potrafią rozwalic libido lub sprawić że łatwiej jest zwalic konia do p---o niż zbudowac realna intymność. Grzebanie w głowie zawsze boli (czy z terapeutą czy samemu), najłatwiej jest uciekać od problemów, ale to droga do nikąd (been there, done that).


@karokrakow: +1, jak nie trzeba, lepiej nie stosować leków, bo to może zaszkodzić bardziej niż pomóc. I tak, uciekanie od problemów nic nie da.

Nikogo
  • Odpowiedz