@picasssss1: najlepsze w takich prawdach jest to, ze wg kobiet to działa w jedną stronę tuteż kobieta rodzi się z poukładaną głową, odciętą pępowiną i umiejętnością sprzątania i gotowania XD
Klasyka - to mężczyzna zawsze coś musi by dostąpić zaszczytu dotknięcia c*pska XDDD
różnica polega na społecznej socjalizacji i oczekiwaniach. Kobiety od dzieciństwa są częściej uczone samodzielności w obszarach codziennego funkcjonowania
@Alzena: to dlatego połowa kobiet nie potrafi nic sensownego ugotować na obiad? to jest ta życiowa zaradność?
@picasssss1 nie ma żadnych danych potwierdzających tezę, że połowa kobiet nie potrafi gotować xD Zabawne jest to, że gotowanie staje się miernikiem zaradności wyłącznie wtedy, gdy rozmowa dotyczy kobiet. Gdy mężczyzna nie umie gotować i żywi się parówkami, je obiady podstawione pod nos przez mamusię albo zamawia jedzenie to słyszymy „ojjjj tam, jego sprawa, radzi sobie po swojemu!”. Ale gdy kobieta robi dokładnie to samo ma to rzekomo dowodzić braku kompetencji
@Zielona_Gruszka: a czyja to jest wina, że nie ma wymagań, co do bab? Nawet tu na wykopie czytam, że „wystarczy, żeby gruba nie była”. No to chyba kiepsko o was świadczy, jeśli w to jest wasze jedyne kryterium przy wybieraniu partnerki xD.
m.in. umiejętność ogarnięcia logistyki życia, pracy, rachunków, organizacji dnia, dbania o mieszkanie i zdrowie.
@Alzena: przeciętny facet którego znam, pierze, gotuje, sprząta, pracuje, ma prawko, coś inwestuje i chodzi na siłownię. To czy mieszka z rodziną czy nie nie ma tutaj żadnego znaczenia, ale jak widać to za mało bo powinien się wyprowadzić xD
dlatego się z Was śmieją, wyszydzają i uważają za przegrywów, nie umiecie najprościej podanej prawdy
@Zielona_Gruszka: te "wymagania" co to faceta w tym poście, to coś co każdy facet w pewnym momencie swojego życia powinien reprezentować. Takie to niemożliwe wymagania by chlop mial prace , umiał nie zdechnąć z głodu czy żyć w bałaganie? I nie wymagałbyś DOKŁADNIE TEGO SAMEGO od swojej kobiety? A co do matek - mam kolegę który ze swoją spedza ogromną ilość czasu i zawsze ją pyta o zdanie przed podjęciem
@picasssss1 odpowiadasz anegdotami zamiast argumentami i walczysz z tezą której nie postawiłam. Od początku nie pisałam tylko o facetach ale o dorosłości OBU PŁCI. To ty jako pierwszy wciągnąłeś wątek kobiet i gotowania, więc teraz nie udawaj że odpierasz jakiś atak na mężczyzn. Nie odnosisz się merytorycznie do żadnej rzeczy którą napisałam.
Moja wypowiedź dotyczyła samodzielności rozumianej systemowo. To, że jakiś twój przeciętny facet którego znasz robi podstawowe czynności egzystencjalne nie
A mieszkanie z rodziną ma znaczenie, bo zmienia zakres odpowiedzialności. Różnica między „UMIEM” a „MUSZĘ, bo inaczej nikt tego za mnie nie zrobi” jest kluczowa.
@Alzena: nie ten argument do mnie nie przemawia bo równie dobrze rodzice mogą postawić granicę gdzie taka osoba będzie odpowiadać sama za siebie, to gdzie mieszka nie ma żadnego znaczenia i niczym się nie różni. Warunkować samodzielność systemową przez pryzmat zamieszkania jest zwyczajowo kretyńskie i
Klasyka - to mężczyzna zawsze coś musi by dostąpić zaszczytu dotknięcia c*pska XDDD
@Alzena: to dlatego połowa kobiet nie potrafi nic sensownego ugotować na obiad? to jest ta życiowa zaradność?
Zabawne jest to, że gotowanie staje się miernikiem zaradności wyłącznie wtedy, gdy rozmowa dotyczy kobiet. Gdy mężczyzna nie umie gotować i żywi się parówkami, je obiady podstawione pod nos przez mamusię albo zamawia jedzenie to słyszymy „ojjjj tam, jego sprawa, radzi sobie po swojemu!”. Ale gdy kobieta robi dokładnie to samo ma to rzekomo dowodzić braku kompetencji
Komentarz usunięty przez moderatora
@Alzena: przeciętny facet którego znam, pierze, gotuje, sprząta, pracuje, ma prawko, coś inwestuje i chodzi na siłownię. To czy mieszka z rodziną czy nie nie ma tutaj żadnego znaczenia, ale jak widać to za mało bo powinien się wyprowadzić xD
I nie wymagałbyś DOKŁADNIE TEGO SAMEGO od swojej kobiety?
A co do matek - mam kolegę który ze swoją spedza ogromną ilość czasu i zawsze ją pyta o zdanie przed podjęciem
Komentarz usunięty przez autora Wpisu
Komentarz usunięty przez autora Wpisu
Moja wypowiedź dotyczyła samodzielności rozumianej systemowo. To, że jakiś twój przeciętny facet którego znasz robi podstawowe czynności egzystencjalne nie
@Alzena: nie ten argument do mnie nie przemawia bo równie dobrze rodzice mogą postawić granicę gdzie taka osoba będzie odpowiadać sama za siebie, to gdzie mieszka nie ma żadnego znaczenia i niczym się nie różni. Warunkować samodzielność systemową przez pryzmat zamieszkania jest zwyczajowo kretyńskie i