Wpis z mikrobloga

No i jest pierwsza świąteczna afera. Ale po kolei.

W mojej rodzinie jest od pokoleń wigilijny zwyczaj, że osoba lepiąca uszka do barszczu wkłada do jednego z nich orzeszek laskowy i gotuje normalnie razem z innymi. Potem przy stole wigilijnym osoba z rodziny, która trafi na uszko z orzeszkiem w środku, ma niby mieć szczęście w przyszłym roku. Uwierzcie albo nie, ale co roku są wielkie emocje o to, kto je wylosuje, łącznie z płaczem dzieci, bo "znowu nie miałem uszka" xD. No i w tym roku pierwszy raz w historii nikt nie znalazł orzeszka w uszku. Matka odchodziła od zmysłów, "no przecież wkładałam", szukała po garnkach, czy jakimś cudem orzeszek nie wypadł. W międzyczasie inni prosili o dokładkę barszczu w nadziei, że szczęśliwe uszko dalej gdzieś tam jest. Po godzinie śledztwa szwagier nie wytrzymał psychicznie i przyznał się, że jak przyjechał, to wciągnął losowe uszko prosto z garnka, bo był głodny i pech chciał, że wylosował akurat to.

Na ten moment połowa rodziny nie odzywa się do niego, druga połowa próbuje obrócić to w żart, ale średnio to wychodzi. Szwagier z siostrą siedzą czerwoni ze wstydu i chyba zaraz się będą zbierać.

#wigilia #swieta
  • 19
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RitmoXL: właśnie niech szwagier mowi jutro i po jutrze że wziął 1 uszko i akurat trafil z orzeszkiem to musi puścić lotto i przy najbliższym losowaniu niech powie ze wygrał
  • Odpowiedz
@smutny_kojot: u nas jest tradycja z groszkiem. Ta samą gadka o bogactwie. Co zabawne jakieś 4 lata temu podkręciliśmy zabawę, każdy kładzie 10 zł na stole, kto wylosuje uszko z grosikiem, ten zgarnia pulę xD
  • Odpowiedz