Zachęcony bardzo pozytywnymi opiniami i polecajką kumpla zanabyłem #arcraiders , pograłem jakieś 25-30 godzin, to ogólnie mój pierwszy extraxtion shooter i mam kilka przemyśleń a w zasadzie uwag, które sprawiły że trochę nie widzę już powodu żeby grać dalej.
Główny i podstawowy to przeciwnicy AI a w zasadzie ich bardzo mała różnorodność i beznadziejny balans. Z jednej strony mamy łatające lub turlające się pierdki, które rozwalamy na 2-3 strzały i nie stanowią żadnego zagrożenia czy też wyzwania. Chyba że osaczą nas na otwartej przestrzeni ale tego można łatwo uniknąć. Są po prostu zwykłymi przeszkadzaczami a nie realnym zagrożeniem. Z drugiej strony mamy chodzące lub latające czołgi, w które musimy wpakować cały arsenał i w otwartej walce nie mamy żadnych szans. Zawsze musimy się gdzieś chować, próbować przeciwnika zakleszczyć w jakimś przejściu itp. Tak jak w tych pierwszych przeciwników wystarczy wpakować 2-3 pociski tak tu odpowiednio z tej samej broni tych strzałów musimy oddać nawet i ze 100. A pomiędzy tymi typami przeciwników… nie mamy nic. Nic co byłoby wyzwaniem i jednocześnie nie wymagało zużycia całego arsenału amunicji czy granatów.
Druga kwestia to ekwipunek i crafting. Ekwipunek pomimo maksymalnego jego rozwinięcia jest wręcz śmiesznie mały i wymaga od nas wcielenia się w rolę magazyniera… chyba nie to powinno być esencją tej gry… a niestety często jest. I jakby to jeszcze było jakoś sensownie pogrupowane czy dawało jakąś satysfakcję ale nie, nie daje. Co najwyżej irytuje. Tak samo crafting, brak możliwości tworzenia makr, brak możliwości dorobienia brakujących przedmiotów z poziomu ekwipunku (!) czyli przykładowo mamy jeden bandaż, chcemy kilka więcej to nie możemy kliknąć na ten jeden, wybrać coś w stylu „stwórz więcej” i zacząć to tworzyć jeśli mamy surowce. Nie. Tu musimy wyjść z ekwipunku, wejść do odpowiedniego warsztatu, tam zacząć to wytwarzać, jak nam brakuje jakiegoś składnika to musimy sami na oślep wyszukać czy mamy jakiś przedmiot który da się rozłożyć na drobniejsze elementy wśród których jest ten składnik. Przykładowo brakuje nam tkaniny do tego bandaża ale mamy gdzieś w ekwipunku jakąś randomową poduszkę czy koc, który przypadkowo zebraliśmy. Gra nam nie podpowie że możemy to rozebrać i pozyskać tkaninę. Wszystkiego trzeba szukać ręcznie i tracić na to masę czasu.
Perspektywa trzecioosobowa - ogólnie lubię, w bardzo wiele gier w singlu grałem w ten sposób i nigdy mi ta perspektywa nie przeszkadzała. Ale w strzelance multi… no mi to nie leży niestety. Nie daje odpowiedniego feelingu strzelania, ułatwia życie kamperom dzięki możliwości „wyjrzenia” zza rogu bez zdradzania swojej pozycji.
Homeopatyczny rozwój postaci - niby są jakieś punkty, niby je gdzieś przydzielamy, niby coś powinny nam dawać ale w rzeczywistości trudno odczuć żeby cokolwiek dawały. Może jedynie atrybuty związane z energią i jej zużywaniem faktycznie sprawiają że możemy dłużej biegać sprintem? Ale zdecydowana większość pozostałych nie daje w zasadzie nic albo daje tak niewiele, że nie sposób tego odczuć.
Takie luźne przemyślenia. Do gry pewnie czasem wrócę zrobić sobie kilka runów i coś pozbierać ale nie widzę celowości w dłuższym graniu. A jakie są wasze odczucia z gra związane?
@enzojabol: dziś kupiłem, zagrałem może 3 runy. Jak na razie mi się podoba, ale widziałem że ludzie mają śnieżne mapy- na taką jeszcze nie trafiłem. Mam nadzieję, że wspomniane przez Ciebie utrudnienia związane z craftingiem mnie nie odrzucą
Mam nadzieję, że wspomniane przez Ciebie utrudnienia związane z craftingiem mnie nie odrzucą
@Azzl: Crafting jest tylko i aż upierdliwy. Dla mnie największym minusem jest to co napisałem o przeciwnikach - ich mała różnorodność i ten całkowity brak "środka" - albo mamy leszczy na 2-3 strzały albo czołgo-fortece, z którymi walka trwa czasem i kilkanaście minut i musimy zużyć kilkadziesiąt razy więcej amunicji i granatów.
Główny i podstawowy to przeciwnicy AI a w zasadzie ich bardzo mała różnorodność i beznadziejny balans. Z jednej strony mamy łatające lub turlające się pierdki, które rozwalamy na 2-3 strzały i nie stanowią żadnego zagrożenia czy też wyzwania. Chyba że osaczą nas na otwartej przestrzeni ale tego można łatwo uniknąć. Są po prostu zwykłymi przeszkadzaczami a nie realnym zagrożeniem. Z drugiej strony mamy chodzące lub latające czołgi, w które musimy wpakować cały arsenał i w otwartej walce nie mamy żadnych szans. Zawsze musimy się gdzieś chować, próbować przeciwnika zakleszczyć w jakimś przejściu itp. Tak jak w tych pierwszych przeciwników wystarczy wpakować 2-3 pociski tak tu odpowiednio z tej samej broni tych strzałów musimy oddać nawet i ze 100. A pomiędzy tymi typami przeciwników… nie mamy nic. Nic co byłoby wyzwaniem i jednocześnie nie wymagało zużycia całego arsenału amunicji czy granatów.
Druga kwestia to ekwipunek i crafting. Ekwipunek pomimo maksymalnego jego rozwinięcia jest wręcz śmiesznie mały i wymaga od nas wcielenia się w rolę magazyniera… chyba nie to powinno być esencją tej gry… a niestety często jest. I jakby to jeszcze było jakoś sensownie pogrupowane czy dawało jakąś satysfakcję ale nie, nie daje. Co najwyżej irytuje. Tak samo crafting, brak możliwości tworzenia makr, brak możliwości dorobienia brakujących przedmiotów z poziomu ekwipunku (!) czyli przykładowo mamy jeden bandaż, chcemy kilka więcej to nie możemy kliknąć na ten jeden, wybrać coś w stylu „stwórz więcej” i zacząć to tworzyć jeśli mamy surowce. Nie. Tu musimy wyjść z ekwipunku, wejść do odpowiedniego warsztatu, tam zacząć to wytwarzać, jak nam brakuje jakiegoś składnika to musimy sami na oślep wyszukać czy mamy jakiś przedmiot który da się rozłożyć na drobniejsze elementy wśród których jest ten składnik. Przykładowo brakuje nam tkaniny do tego bandaża ale mamy gdzieś w ekwipunku jakąś randomową poduszkę czy koc, który przypadkowo zebraliśmy. Gra nam nie podpowie że możemy to rozebrać i pozyskać tkaninę. Wszystkiego trzeba szukać ręcznie i tracić na to masę czasu.
Perspektywa trzecioosobowa - ogólnie lubię, w bardzo wiele gier w singlu grałem w ten sposób i nigdy mi ta perspektywa nie przeszkadzała. Ale w strzelance multi… no mi to nie leży niestety. Nie daje odpowiedniego feelingu strzelania, ułatwia życie kamperom dzięki możliwości „wyjrzenia” zza rogu bez zdradzania swojej pozycji.
Homeopatyczny rozwój postaci - niby są jakieś punkty, niby je gdzieś przydzielamy, niby coś powinny nam dawać ale w rzeczywistości trudno odczuć żeby cokolwiek dawały. Może jedynie atrybuty związane z energią i jej zużywaniem faktycznie sprawiają że możemy dłużej biegać sprintem? Ale zdecydowana większość pozostałych nie daje w zasadzie nic albo daje tak niewiele, że nie sposób tego odczuć.
Takie luźne przemyślenia. Do gry pewnie czasem wrócę zrobić sobie kilka runów i coś pozbierać ale nie widzę celowości w dłuższym graniu. A jakie są wasze odczucia z gra związane?
#ps5
Mam nadzieję, że wspomniane przez Ciebie utrudnienia związane z craftingiem mnie nie odrzucą
@Azzl: Crafting jest tylko i aż upierdliwy. Dla mnie największym minusem jest to co napisałem o przeciwnikach - ich mała różnorodność i ten całkowity brak "środka" - albo mamy leszczy na 2-3 strzały albo czołgo-fortece, z którymi walka trwa czasem i kilkanaście minut i musimy zużyć kilkadziesiąt razy więcej amunicji i granatów.