Wpis z mikrobloga

@WielkiNos: Sierściuchy są w dużej części pozbawione instynktu samozachowawczego. Ileż to razy mnie, dużego chłopa, oszczekał jakiś szczur, nierzadko wręcz próbując atakować. Przecież bym takiego pchlarza wysłał kopnięciem na orbitę.... Z dzikami jest podobnie. Widziałem materiał wideo, zresztą z Polski, na którym dziki przebiegały przez czyjąś posesję, mając w stadzie warchlaki. Mały pies ruszył w ich kierunku, dzik stanął, zaczął przekazywać w mowie ciała, że pies winien się wycofać, ale
  • Odpowiedz
@kaspil: skoro uznały za intruza, nawet mylnie - a z psem i jego sposobem poruszania się o to nietrudno - to właśnie to już była prowokacja.
Wielokrotnie miałem do czynienia z dzikami i nigdy nie było tak, że swoją postawą stanowiłem dla jakieś zagrożenie, a jak już były zagrożone, te wolały uciekać
  • Odpowiedz
@Saprofit: nie była. Prowokacja wymaga podjęcia jakiegoś działania, samo poruszanie się po miescie- naturalnym środowisku psa domowego nie jest prowokowaniem dzika- intruza w tym środowisku.
  • Odpowiedz
  • 9
@Saprofit: ja często jak rano chodzę spotykam dziki. Nawet na mnie nie patrzą. Tylko raz mi się zdarzyło, że dzik się spłoszył, uciekł i patrzył na mnie z daleka, ale tylko dlatego, że się przestraszył mojego parasola. Zdarzało się spotkać psiarza z psem na smyczy nieopodal stada i też go żaden dzik nie atakował. Dlatego uważam, że pies musiał je jakoś sprowokować.
  • Odpowiedz