Wpis z mikrobloga

#rodzina #rodzenstwo #relacjerodzinne

Mam nadzieję że do kogoś to trafi.

Cześć mam dosyć wydaje mi się nietypową sprawę rodzinną, chce o tym z kimś pogadać a nie mam kompletnie z kim i drapie mnie to od środka. Mieszkam w domu z mamą i siostrą, ja mam 24 lata siostra 6 lat młodsza. Odkąd pamiętam, czyli od zawsze nie mieliśmy dobrych stosunków, raczej za sobą nie przepadamy. Nie wiem jak dla was, dla mnie to nie jest nic niesamowitego i myślę że zdarza się częściej niż można pomyśleć. Nie gadamy ze soba. Wiem że może to brzmieć szalenie dla niektórych, nawet dla większości ale tak po prostu jest. Na święta mama zażyczyła sobie że albo zaczniemy ze soba gadać, albo mamy jechać na wigilię do rodziny a ona będzie sama, i coś tam o wyprowadzce. Jednak mam wrażenie, że to ja jestem tutaj targetowany, a nie my jako rodzeństwo. Ja nie chcę z nia gadać bo jest rozpieszczona, rozwydrzona, leniwa, niesamodzielna i nie toleruje tego jak traktuje mamę jako sprzątaczkę kucharkę i c--j wie co jeszcze.

Znacie historyjki o faworyzowaniu dziecka? No, myślę że u mnie to ona jest pupilkiem. Hasło jako jej data urodzin, wynosi jej śmieci które ta wystawia za drzwi pokoju, ciągle robi jej żarcie, herbatę nie herbatę itd. Podział obowiązków jest taki że ja mam robić coś codziennie a ona co 3-4tyg. Ciekawe czemu?

Ilekroć są jakieś spięcia dotyczące mnie i jej to mi się k---a obrywa. Ostatnio napisałem jej upomnienie żeby nie robiła takiego hałasu w nocy bo mama śpi i wstaje do pracy. Skończyło się na tym, że nastepnego dnia dostałem telefon i gorzkie żale na temat tego że ja mam czelność. Poskarżyła się, że zwróciłem jej uwagę. Myślałem że mi łeb rozsadzi z ciśnienia. I to nie pierwsza i nie tylko taka akcja. Niby to my mamy ze soba problem, ale narracje robi taka, że to ja mam problem do siostry.

R---------a mnie to, bo uważam że nie można pogodzić ze soba rodziny na siłę a próba może zakończyć się tylko pogorszeniem sytuacji. Ilekroć ruszam temat siostry z mamą atmosfera zaczyna robić się gęsta i prędzej czy później to wybucha. Nawet gdy powiedziałem, że mogłaby umyć po sobie deskę do krojenia spotkałem się z byczym, oburzonym spojrzeniem. Nie mówiąc o tym że nie umie włożyć naczyń do zmywarki tylko kładzie je centralnie nad nią. Nie wspominając o zastraszaniu ze strony mamy o tym, że ona umrze i będziemy sami.

Mi c--j w dupę trochę bo jestem mężczyznom więc moje uczucia jakiegoś mega znaczenia nie mają. Ilekroć pokazuje niezadowolenie, mam gorszy lub cichszy dzień, nawet jeśli jestem zmęczony i nie mam ochoty rozmawiać spotykam się z krytyką lub chłodnym, blokującym „okej” któremu towarzyszy grymas na twarzy i odwrócenie ode mnie wzroku i jakieś c-----e zaczepki w tej samej chwili. Komunikacja w domu leży i kwiczy. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że nikt u nas nie jest normalny, i każdy jest p------y w jakimś stopniu. Od osoby trzeciej usłyszałem że jesteśmy rodziną nerwusów a z jakiegoś powodu tylko mi zwraca się za to uwagę. Co mnie delikatnie W-----A.

Nie mam z kim o tym pogadać, nie będę szedł z takim szajsem do durnego psychologa. Czuję się zmuszany do czegoś, czego nie chcę robić, z kimś z kim nie mam dobrych stosunków. Jesteśmy normalną rodziną ale jednak każda rodzina ma swoje problemy.

Jakieś pomysły jak do niej dotrzeć, co powiedzieć? Bo ja już nie mam siły. Ta gówniara tylko ciągnie kasę od matki, ojca, chłopaka i ma czelność jeszcze do mnie jakieś gowniane łaskawe wiadomości pisać typu „ciesz się że tobie pisze a nie mamie”. Czy jestem na przegranej pozycji jako jedyny facet w domu gdzie córeczka jest mamusi a ja jestem synem?

Mam wrażenie że mama zmiękła przy wychowywaniu jej, bo jak dobrze pamiętam jedną sytuację, to poszedłem do pokoju siostry, z------m ja z góry na dół a ona poszła do mamy z płaczem i przepraszała ją za zachowanie. Gdyby miało dojść do jakiejś zapalonej dyskusji między nami, gwarantuje że poczulibyście to w całym kraju. Gdy do tego dochodziło słyszałem „nie jesteś jej ojcem to ja ją wychowuje”. To jedna z niewielu kwestii która bardzo mocno wpływa na mój układ z nerwowy.

Jesli ktos chce zapytać czemu „jeszcze” się nie wyprowadziłem: nie wiem gdzie, nie znam kosztów (które przewiduje są wysokie), nie jestem gotowy psychicznie, i chce odłożyć jak najwięcej przed opuszczeniem domu żeby nie wracać z podkulonym ogonem.
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Herve1: zacznij własne życie; przestań żyć życiem innych
może finansowo teraz wychodzisz na plus, ale emocjonalnie to chyba nie; może się nie kalkulować po jakimś czasie
no i trzymaj się
  • Odpowiedz
@Herve1: 4000 zł musisz zarobić by wynajmować pokój, takie są koszty.
Z jednej strony jak będziesz siedział to kasę odłożysz, a z drugiej jak pójdziesz gdzieś mieszkać to ktoś ci powie jakie masz patologie wyniesione z domu.
  • Odpowiedz
  • 0
@2339: ale co mi powie ten psycholog? No wie pan tak bywa w młodości że rodzeństwo się nie dogaduje, nawet miałam taki przypadek blablabla… tu to nic nie da jak spina jest między mną a nią, a jej broni matka. A ojciec pewnie nie wie nawet jaką córeczką jest kochana w domu X D.
  • Odpowiedz
  • 0
@whos_your_daddy_snakegirl: z tego środowiska? Wiesz, to nie jest jakaś patologia. Jesteśmy normalną rodziną z przyjaznymi intencjami, żadna patologia czy rozpieszczone bialasy z kupą kasy. Obecnie odłożone 18k, z prac to wózek widłowy choć uczyłem się trochę excela na biurówke [tak bo to takie proste (tak, do pracy biurowej w wielu miejscach wystarczy ci tylko excel i podstawowa znajomość komputera)]. Mieszkam w małopolskim, blisko Katowic krakowa. Wiem ze w big city
  • Odpowiedz
  • 0
@Victor_Manzon: dzięki. Wiesz to nie jest tak że w domu mam p--------e czy coś, ale relacje rodzinne między mną a siostrą wyglądają źle. Zazwyczaj nie jest tu tak źle, choć może mówię tak tylko jako osoba z wewnątrz, a z zewnątrz powiedzieliby inaczej, choć zawsze mam wrażenie że umyka im parę rzeczy i nie mają 100% mojej perspektywy przez co osąd może być błędny. Ja emocjonalnie? Obecnie, dosyć chłodny. Nie
  • Odpowiedz
  • 0
Ta, słyszałem o tym. Wymiana doświadczeń i dostrzeganie czegoś czego ty sam nie dostrzegałeś. Poduszka w jakąś celowałem to +20k tak 25 minimum żeby było na opłaty żarcie i spokojne zachcianki. Z drugiej strony strach kto by mi się trafił, jakiś hobo, albo coś innego dziwnego, bo na hot współlokatorkę raczej nie ma co liczyć za bardzo, choć w prawdopodobieństwie matematycznym dobry nie jestem, wiec ci nie wyliczę. Jednak to też mogłoby
  • Odpowiedz
  • 0
@whos_your_daddy_snakegirl: dzięki za konkrety i wyrozumiałość. Jednak minie x czasu zanim to zrealizuje, może w przyszłym roku, może za dwa. Jak się życie potoczy nie wiem, i tak muszę odhaczyć parę swoich rzeczy zanim poczynię jakiekolwiek kroki w kierunku wyprowadzki. Jednak pamiętam, jak parę miesięcy temu, obudziłem się rano i mózg kompletnie w pierwszej sekundzie świadomości zaatakował mnie atakiem, no może nie paniki, ale coś w stylu strachu. WYPROWADŹ SIĘ
  • Odpowiedz
  • 0
Ten uczuć gdy gówniara przychodzi i robi wyrzuty matce o to że nikt nie posprzątał wysypanej ziemi z kwiatka na górze w jednym pomieszczeniu które ONA MA OBOWIĄZEK sprzątać i gdyby NIE ONA to NIKT by tego NIGDY nie posprzątał i KAŻDY by zauważył w tym DOMU że ONA nic NIE ROBI

Ja p------e. A myślałem że to moje pokolenie jest z-----e. A czekaj. Ona też jest pokoleniem Z. No, to chyba
  • Odpowiedz
  • 0
@toord: nadal nie planuje raczej wyprowadzki. Chociażby wczoraj otwierałem balkon, robię to szybko i efektywnie, a matka zawsze pierodli że nie otwieraj tak mocno bo urwiesz klamkę. Jak można urwać klamkę ciągnąć w dobrą stronę? Jak powiedziałem że tylko ja dostaje o------l za trzaskanie się w domu to powiedziała „obraź się” JA P------E typowa kobieca manipulacja. Broni tej córki p---------j jak oka w głowie. Jak ja czegoś nie zrobię to
  • Odpowiedz