Inspektorzy zapytali kierowcę, czy rejestruje czas jazdy za pomocą tachografu, a on odpowiedział, że nie - mówi Dariusz Carewicz. I to był tylko początek tarapatów kierowcy.
- Okazało się, że to kolejny raz, kiedy ignoruje ten obowiązek. Wcześniej - jak ustaliliśmy podczas kontroli - co najmniej trzy razy jeździł zawodowo i nie wkładał karty kierowcy do tachografu. Jakby tego było mało, z danych jasno wynikało, że mężczyzna ignorował maksymalny czas pracy kierowcy i jeździł ponad 10 godzin bez przerwy - wylicza rozmówca tvn24.pl.
Na koniec okazało się, że naczepa, na której ułożono pieczołowicie wszystkie ozdoby, nie ma ważnego badania technicznego.
Znowu jacyś frajerzy wpłacają zrzutke?
https://zrzutka.pl/py8tb6
#policja #itd #zrzutka
źródło: image
Pobierz